Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Tanie mieszkania na wynajem dla Polaków. 2 mld zł pożyczki na budownictwo społeczne – Biznes Wprost

Tanie mieszkania na wynajem dla Polaków. 2 mld zł pożyczki na budownictwo społeczne – Biznes Wprost

24 marca, 2026
Zaskakujące zachowanie kaszalotów. A jednak wielorybnicy mieli rację

Zaskakujące zachowanie kaszalotów. A jednak wielorybnicy mieli rację

24 marca, 2026
Kraków. Groźny wypadek. Samochód wojskowy zderzył się z busem

Kraków. Groźny wypadek. Samochód wojskowy zderzył się z busem

24 marca, 2026
Izrael stawia ultimatum. Chodzi o Liban, „egzystencjalne zagrożenie”

Izrael stawia ultimatum. Chodzi o Liban, „egzystencjalne zagrożenie”

24 marca, 2026
Nocne przymrozki w Polsce. Ostrzeżenia IMGW na południowym wschodzie

Nocne przymrozki w Polsce. Ostrzeżenia IMGW na południowym wschodzie

24 marca, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Tanie mieszkania na wynajem dla Polaków. 2 mld zł pożyczki na budownictwo społeczne – Biznes Wprost
  • Zaskakujące zachowanie kaszalotów. A jednak wielorybnicy mieli rację
  • Kraków. Groźny wypadek. Samochód wojskowy zderzył się z busem
  • Izrael stawia ultimatum. Chodzi o Liban, „egzystencjalne zagrożenie”
  • Nocne przymrozki w Polsce. Ostrzeżenia IMGW na południowym wschodzie
  • Polonista ścigany przez PiS: muszę zdobyć inny zawód. Rząd się boi, zmian w szkole nie będzie
  • PGE Projekt Warszawa – Bogdanka LUK Lublin. Hitowe starcie w Lidze Mistrzów – Siatkówka – Sport Wprost
  • Wtorkowa sesja na GPW. Indeksy w dół, słabo banki i średnie spółki – Biznes Wprost
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Martwe krowy na Syberii, Moskwa bez internetu, dziwny wpis blogera. „W Rosji coś wymknęło się spod kontroli”
Martwe krowy na Syberii, Moskwa bez internetu, dziwny wpis blogera. „W Rosji coś wymknęło się spod kontroli”
Aktualności

Martwe krowy na Syberii, Moskwa bez internetu, dziwny wpis blogera. „W Rosji coś wymknęło się spod kontroli”

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości24 marca, 2026

W ostatnich tygodniach mają miejsce zjawiska, które Rosjanom coraz trudniej zrozumieć. Pozornie niepowiązane ze sobą, układają się w obraz skrajnego napięcia, które panuje w rosyjskim społeczeństwie.

Na początku marca w samym centrum stolicy Rosji niespodziewanie zniknął zasięg internetu mobilnego. Z dnia na dzień smartfon w obrębie tzw. Sadowego Kolca – najbogatszej i najbardziej prestiżowej części Moskwy, a tym samym całej Rosji – stał się bezużytecznym gadżetem.

Zagłuszanie internetu nie jest dla Rosjan niczym nowym. Aby utrudnić nawigację ukraińskim dronom, w wielu regionach kraju takie shutdowny zdarzają się regularnie. Dotyczy to przede wszystkim obszarów położonych blisko granicy z Ukrainą i stref działań zbrojnych – Biełgorodu, Kurska, Briańska, Rostowa nad Donem czy Kraju Krasnodarskiego. Tym razem jednak wyłączenia dotknęły serce państwa, symbol stabilności i władzy, co tylko spotęgowało niepokój i poczucie, że coś wymyka się spod kontroli.

Nerwowy śmiech

Władze w ostatnich latach decydowały się na wyłączenie internetu także w stolicach – Moskwie i Petersburgu. Na przykład Moskwie w okolicy 9 maja, sygnał internetu zagłuszano przez kilka dni, w obawie, że obchodzona uroczyście rocznica zwycięstwa w wojnie z hitlerowskimi Niemcami zostanie wykorzystana przez Ukrainę do ataku. Były to jednak sytuacje incydentalne, nieporównywalne ze stanem, który utrzymuje się od początku miesiąca. Zwłaszcza, że w centrum Moskwy zniknął nie tylko internet mobilny, ale w wielu miejscach równiez stacjonarny. Nie działają także publiczne hotspoty.

Mieszkańcy Moskwy próbują reagować humorem. W sieci zaroiło się od ironicznych filmików: o tym, że centrum miasta stało się idealnym miejscem na cyfrowy detoks, o wielkich, składanych papierowych mapach, które tej wiosny wróciły do łask, czy o pocztowych gołębiach mających zastąpić nowoczesne metody komunikacji. Ten śmiech jest jednak nerwowy. W rzeczywistości nikomu nie jest do żartu.

Moskwa przez lata budowała swój wizerunek jako ultranowoczesnej metropolii, dumnej z zaawansowanej cyfryzacji usług publicznych i biznesu. Dla samych mieszkańców był to realny element podnoszący komfort życia, a zarazem część stołecznego snobizmu – dowód przynależności do uprzywilejowanego centrum kraju. Marcowe wyłączenie internetu w sercu miasta ten obraz brutalnie podważa.

Skutki są nie tylko wizerunkowe, ale przede wszystkim finansowe. Brak mobilnego internetu uderza w całe sektory gospodarki oparte na cyfrowym pośrednictwie: restauracje, sklepy, taksówki, firmy dostawcze. Nie działają aplikacje bankowe, płatności kartą są utrudnione, a codzienne transakcje zamieniają się w logistyczny chaos. Straty moskiewskich przedsiębiorców szacowane są na około miliard rubli dziennie.

Ani władze centralne, ani stołeczne nie zapowiadały wprowadzenia blokady. Po jej uruchomieniu również nie spieszyły się z wyjaśnieniami. W oficjalnych komunikatach pojawia się co najwyżej ogólne zapewnienie, że chodzi o kwestie bezpieczeństwa. „Podejmowane są kompleksowe działania mające na celu zapewnienie bezpieczeństwa obywateli” – skomentował brak internetu rzecznik Kremla, dodając, że blokada będzie obowiązywać tak długo, jak okaże się to konieczne.

Większość mieszkańców Moskwy zakłada, że zasięg zostanie przywrócony po wprowadzeniu tzw. białej listy stron i aplikacji. Tylko one będą dostępne bez użycia VPN‑ów i innych narzędzi pozwalających omijać cenzurę. Wyłączenie internetu w centrum stolicy można więc traktować jako test cierpliwości oraz gotowości do adaptacji do nowych realiów cyfrowej kontroli – przeprowadzany na najbardziej wymagającej, kapryśnej i dotąd uprzywilejowanej grupie obywateli.

Na razie moskwianie radzą sobie zaskakująco sprawnie. Firmy, zwłaszcza z branży gastronomicznej, masowo zgłaszają zapotrzebowanie na telefony stacjonarne, które pozwalają utrzymać kontakt z klientami zamawiającymi jedzenie na wynos lub z dostawą. Za parking czy wypożyczenie hulajnogi można zapłacić SMS‑em, bez konieczności korzystania z aplikacji. Lawinowo rośnie sprzedaż krótkofalówek i pagerów. Wystarczyło kilka dni, by powrót budek telefonicznych na ulice Moskwy przestał być żartem. Podobnie jak wizja internetu zapisanego na pendrive’ach.

Dominującą strategią radzenia sobie z nową rzeczywistością okazuje się więc powrót do rozwiązań sprzed dekad. Adaptacja nie oznacza jednak akceptacji. Odcięcie internetu wywołuje narastające niezadowolenie, które zaczyna znajdować ujście w zapowiedziach protestów. Pod koniec marca w kilku dużych rosyjskich miastach planowane są demonstracje przeciwko blokadzie. Oczywiście – o ile władze na nie pozwolą. Jak dotąd zgodę na organizację protestu wydała jedynie lokalna administracja we Władimirze.

Nowy bunkier Putina

Zastanawia jednak koincydencja między wyłączeniem internetu – i to akurat w samym centrum Moskwy – a amerykańsko‑izraelskim atakiem na Iran. Wielu komentatorów rosyjskiej rzeczywistości politycznej, m.in. ekonomista Wiaczesław Szyrajew, redaktor Kiriłł Martynow czy pisarz Dmitrij Głuchowski, wysuwa tezę, że internet w stolicy zniknął, ponieważ Władimir Putin obawiał się, że może spotkać go los podobny do tego, który miał grozić ajatollahowi Alemu Chameneiemu.

Izraelczycy nie ukrywają, że udało im się namierzyć przywódcę irańskiej republiki dzięki włamaniu do sieci kamer monitoringu, wykorzystywanej przez reżim do inwigilacji obywateli. Te same kamery, które miały służyć kontroli społeczeństwa, jednocześnie rejestrowały ruchy przedstawicieli władzy i stały się źródłem cennych informacji dla obcych służb.

Na Kremlu miała pojawić się obawa, że rozbudowany system miejskiego monitoringu – połączony z technologią rozpoznawania twarzy i przez krytyków nazywany „cyfrowym Gułagiem” – zamiast gwarantować stabilność reżimu, może stać się jego słabym punktem. Narzędziem, które ułatwia nie tylko kontrolę obywateli, ale także potencjalne uderzenie w samą władzę.

Według tej interpretacji decyzja o wyłączeniu internetu w Moskwie miała wyjść z Federalnej Służby Ochrony (FSO), odpowiedzialnej za bezpieczeństwo Putina i jego najbliższego otoczenia. Publicysta niezależnej telewizji Dożd, działającej na emigracji, Michaił Fiszman trafnie porównał blokadę sieci do nowej wersji bunkra Putina – cyfrowego schronu, który ma chronić przywódcę nie przed bombami, lecz przed przepływem informacji.

Tajemniczy ubój krów

W podobnym czasie, gdy w centrum Moskwy zapadła internetowa cisza, kilka tysięcy kilometrów dalej, na Syberii, rozpoczęła się masowa likwidacja stad. Służby weterynaryjne zaczęły odwiedzać prywatnych hodowców, zabijając nie tylko krowy, lecz także owce, kozy, świnie, a nawet wielbłądy. Zwierzęta palono na miejscu. Rolników nikt wcześniej nie uprzedzał. Lokalne władze nie odpowiadały na pytania o przyczyny, nie przedstawiały żadnych dokumentów, diagnoz ani wyników badań, nie zaproponowały też planów naprawczych – rekompensat czy dotacji na odbudowę hodowli.

Półgębkiem wspominano o pasterelozie, jednak to bakteryjne zakażenie nie jest na tyle groźne, by uzasadniać tak radykalne działania jak likwidacja całych stad w skali regionu. Tym bardziej że chorobę można leczyć antybiotykami.

Choć przymusowy ubój rozpoczął się już w lutym, skandal wybuchł w marcu, gdy do mediów trafiły nagrania z syberyjskiej wsi Kozicha. Hodowlą krów zajmuje się tam co trzeci mieszkaniec. Rolnicy, próbując zatrzymać służby, wspólnie zablokowali dojazd do miejscowości. W odpowiedzi władze wysłały do wsi oddziały specjalne policji. Podobne sceny rozgrywały się także w innych miejscowościach regionu; kilka osób zostało zatrzymanych.

W sieci zaczęły krążyć nagrania, na których mieszkańcy odwiedzają gabinety lokalnych władz, próbując dowiedzieć się, co właściwie się dzieje. W odpowiedzi słyszą jedynie, że chodzi o „bardzo niebezpieczną chorobę”. Jej nazwa nigdy nie pada, co szybko uruchomiło podejrzenia, że może chodzić o pryszczycę. Gdyby rosyjskie organy oficjalnie przyznały, że gdziekolwiek pojawiło się ognisko tej choroby, cała branża mięsna i mleczarska musiałaby wstrzymać produkcję, wycofać produkty ze sklepów, a eksport mięsa zostałby zablokowany. Oznaczałoby to załamanie rynku w skali całego kraju.

Właśnie dlatego – jak spekulują komentatorzy – władze mają działać „po cichu”, odmawiając rolnikom dostępu do dokumentów, w tym do postanowienia gubernatora, które zostało utajnione. Tyle że hodowcy nie wierzą również w to wyjaśnienie. U swoich zwierząt nie obserwują objawów choroby, które uzasadniałyby masowy i natychmiastowy ubój.

Regionalne kryzysy rzadko przebijają się w Rosji do ogólnokrajowej świadomości z taką siłą, jak wydarzenia związane z ubojem krów na Syberii. Tym razem sprawą zaczęły interesować się nawet osoby dotąd zupełnie oderwane od tematów rolnych czy politycznych. W emocjonalnym nagraniu modelka i aktorka Wiktoria Bonia wzywa społeczeństwo do oporu, przekonana, że władza ma ukryte zamiary i że na krowach się nie skończy.

Równolegle w sieci zyskuje popularność teoria spiskowa, według której za wydarzeniami stoją władze oraz wielkie agroholdingi – przede wszystkim Miratorg, firmę, której przypisuje się związki z rodziną byłego prezydenta Dmitrija Miedwiediewa. Według tej narracji wielkie koncerny miałyby eliminować drobną konkurencję, by przejąć rynek. To wytłumaczenie również ma swoje logiczne luki – syberyjscy hodowcy trudno uznać za realną konkurencję dla koncernu działającego głównie w centralnej Rosji – nie przeszkadza to jednak w apelach o bojkot produktów Miratorgu, które szeroko rozeszły się po rosyjskich mediach społecznościowych.

Co będzie dalej?

Na pierwszy rzut oka brak internetu w centrum Moskwy i przymusowy ubój krów na Syberii wydają się dwoma odległymi, zupełnie niepowiązanymi wydarzeniami, które jedynie przypadkiem zbiegły się w czasie. Wielu stołecznych Rosjan dostrzegło jednak w losie syberyjskich hodowców własne odbicie. W obu przypadkach władza coś odbiera – bez zapowiedzi, bez wyjaśnień i bez rekompensaty.

W obu sytuacjach decyzje władz uderzają w podstawy egzystencji. W Moskwie i innych dużych miastach, gdzie blokowany jest internet, mały i średni biznes traci dochody i klientów. Na Syberii rolnicy tracą krowy‑żywicielki, często jedyne źródło utrzymania całych rodzin. Mechanizm jest ten sam: nagła ingerencja państwa, informacyjna cisza i oczekiwanie, że społeczeństwo po prostu się dostosuje.

Nic więc dziwnego, że coraz częściej wybrzmiewają pytania, które jeszcze niedawno brzmiałyby jak paranoja. Co będzie dalej? Co władza ukrywa? Na co nas przygotowuje? Co zostanie odebrane w następnej kolejności? Czy wyłączą prąd? Czy zniknie żywność ze sklepów? Czy pod pretekstem tajemniczych chorób policja zacznie wchodzić do mieszkań i zabijać psy oraz koty? Kto będzie następny?

Szerzące się w sieci komentarze, domysły, a niekiedy wręcz fantastyczne teorie spiskowe odzwierciedlają skrajne napięcie panujące w rosyjskim społeczeństwie. Jego głównym źródłem są konsekwencje przedłużającej się wojny: kryzys ekonomiczny, niepewność jutra oraz lęk przed kolejną falą mobilizacji. Wiele osób wiąże to ostatnie właśnie z zaostrzającą się cenzurą internetu, a przede wszystkim z uderzeniem w najpopularniejszy w Rosji komunikator – Telegram.

Już zimą zaczęły krążyć pogłoski, że Kreml przygotowuje się do pełnej blokady Telegramu od kwietnia. W marcu rosyjskie organy zaczęły jednak działać wcześniej, ograniczając około dwóch trzecich transferu danych przez aplikację. To właśnie Telegram, bardziej niż cenzura innych platform, szczególnie drażni Rosjan – zarówno elity, jak i zwykłych użytkowników.

Dla milionów ludzi jest to nie tylko podstawowe narzędzie codziennej komunikacji, lecz także ogromny rynek i źródło dochodów. W Telegramie swoje kanały prowadzą celebryci, influencerzy i polityczni blogerzy. Prowojenni Z‑patrioci zbudowali tam potężne zasięgi, które przekładają się nie tylko na kapitał symboliczny, lecz także na realne pieniądze z reklam, subskrypcji i zbiórek. Uderzenie w Telegram oznacza więc nie tylko zaostrzenie kontroli informacyjnej, ale też naruszenie interesów grup dotąd lojalnych wobec władzy.

Bunt kremlowskiego blogera

To właśnie w tych „patriotycznych” środowiskach krytyka ogólnej sytuacji w kraju – a więc pośrednio także krytyka władzy – zaczyna dziś wybrzmiewać coraz wyraźniej. Nikt nie posunął się jednak tak daleko jak Ilja Riemiesło, kremlowski aktywista, który przez lata „zasłużył się” agresywnym szczuciem na Aleksieja Nawalnego i innych opozycjonistów. Choć mało kto miał co do tego wątpliwości, Riemiesło dopiero niedawno otwarcie przyznał w wywiadzie, że za swoją działalność otrzymywał wynagrodzenie od administracji prezydenta.

Prawdziwy szok wywołał jednak jego wpis opublikowany 17 marca na Telegramie. W obszernym tekście, utrzymanym w formie manifestu, Riemiesło zebrał swoje zarzuty wobec władzy w pięciu punktach. W pierwszym ostro krytykuje wojnę w Ukrainie, która miała być krótką „operacją policyjną”, a tymczasem – jak pisze – pochłonęła już od jednego do dwóch milionów ofiar. Wspomina o „mięsnych szturmach”, podstępnym werbowaniu żołnierzy kontraktowych i przekonuje, że to wojna bez wyjścia, mogąca potrwać jeszcze pięć, a nawet dziesięć lat. Jego zdaniem Rosja prowadzi ją wyłącznie z powodu kompleksów Władimira Putina.

W drugim punkcie były lojalista oskarża Putina i jego otoczenie o doprowadzenie do upadku gospodarki oraz drastycznego obniżenia poziomu życia Rosjan. W trzecim pisze o wszechobecnej cenzurze mediów i internetu. W kolejnych przekonuje, że Putin rządzi zbyt długo, nie szanuje swoich wyborców i pozostaje całkowicie obojętny na problemy zwykłych ludzi.

Wniosek, do którego dochodzi Riemiesło, jest jednoznaczny i bezprecedensowy jak na przedstawiciela tego środowiska: „Władimir Putin nie jest prawowitym prezydentem. Władimir Putin powinien ustąpić ze stanowiska i stanąć przed sądem jako zbrodniarz wojenny i złodziej”.

Do dziś pozostaje zagadką, co skłoniło Riemiesłę do wypowiedzi, w której naruszył właściwie wszystkie tabu putinowskiego reżimu. Ogólna krytyka jest bowiem w Rosji tolerowana, o ile nie dotyka samego Putina, jego roli ani – tym bardziej – jego rodziny. Tymczasem w kolejnych wpisach Riemiesło pisał również o warunkach, w jakich żyją córki i synowie rosyjskiego prezydenta.

Początkowo sądzono, że doszło do prowokacji – na przykład do włamania na konto aktywisty. On sam szybko jednak potwierdził autorstwo wpisu. Dwa dni po publikacji trafił do petersburskiego szpitala psychiatrycznego – tego samego, który w czasach ZSRR stosował karną psychiatrię wobec dysydentów. Wszystko wskazuje jednak na to, że to rodzina Riemiesły, związana z systemem opieki psychiatrycznej, zadbała o to, by mężczyzna znalazł się w szpitalu, zanim trafi do więzienia.

Wciąż nie wiadomo jednak, co dokładnie popchnęło go do tak otwartego zamanifestowania sprzeciwu wobec obecnego reżimu. W tym przypadku zdaje się działać stara zasada: gdy nie wiadomo, o co chodzi, chodzi o pieniądze. Niezadowolenie z blokady Telegramu – narzędzia realnego zarabiania pieniędzy – pogarszająca się sytuacja ekonomiczna kraju, która zmusza nawet Kreml do oszczędności, na przykład do cięcia wynagrodzeń dla ludzi pokroju Riemiesły, oraz narastające poczucie bezsensu wojny, której nie da się wygrać – wszystko to sprawia, że w prowojennych środowiskach zaczyna kiełkować myśl, iż zamiast wykrwawiać się w Ukrainie, należałoby „zrobić porządek” w samej Rosji.

Trudno zlekceważyć fakt, że apel do władz o przywrócenie sprawiedliwości dla syberyjskich hodowców nagrała trójka umundurowanych i zamaskowanych uczestników wojny w Ukrainie, pochodzących z obwodu nowosybirskiego. To powinien być dla Kremla sygnał alarmowy.

Narzucona przez wielu analogia do Rosji z czasów pierwszej wojny światowej i rewolucji, która była jej konsekwencją, nasuwa się sama. Nigdy jednak nie wiadomo, co stanie się iskrą zapalną, która uwolni skumulowane społeczne niezadowolenie, frustrację, a nawet gniew. Czasem może to być coś pozornie błahego – choćby martwa krowa w oddalonej o tysiące kilometrów wsi. Z historycznymi analogiami nie ma jednak sensu się spieszyć. Już nieraz zawodziły. Zamiast prognozować, rozsądniej po prostu uważnie obserwować to, co dzieje się dziś w Rosji.

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Polonista ścigany przez PiS: muszę zdobyć inny zawód. Rząd się boi, zmian w szkole nie będzie

Polonista ścigany przez PiS: muszę zdobyć inny zawód. Rząd się boi, zmian w szkole nie będzie

Starcie z dziennikarzem zaszkodzi Karolowi Nawrockiemu? Ryzykuje utratę kluczowych wyborców [OPINIA]

Starcie z dziennikarzem zaszkodzi Karolowi Nawrockiemu? Ryzykuje utratę kluczowych wyborców [OPINIA]

Brytyjski historyk: Anglicy lubią się samobiczować, a teraz punktem odniesienia stała się Polska

Brytyjski historyk: Anglicy lubią się samobiczować, a teraz punktem odniesienia stała się Polska

Czy zdołasz zgasić swój niepokój, który nie pomaga spokojnie pomyśleć?

Czy zdołasz zgasić swój niepokój, który nie pomaga spokojnie pomyśleć?

Żyła 122 lata, a piła, paliła i objadała się czekoladą. Co więc decyduje o długowieczności? Tym badaniem uczeni nieźle namieszali

Żyła 122 lata, a piła, paliła i objadała się czekoladą. Co więc decyduje o długowieczności? Tym badaniem uczeni nieźle namieszali

Słyszy, że jest „niegrzeczny”, „złośliwy” i „prowokuje”.  Ale w ADHD chodzi o coś zupełnie innego

Słyszy, że jest „niegrzeczny”, „złośliwy” i „prowokuje”. Ale w ADHD chodzi o coś zupełnie innego

„Nie wychowuj go na mięczaka”. Ale nauka nazywania emocji to dosłownie profilaktyka ratująca życie

„Nie wychowuj go na mięczaka”. Ale nauka nazywania emocji to dosłownie profilaktyka ratująca życie

Prezydent Karol Nawrocki jedzie na CPAC do Teksasu. Będzie się czuł jak w domu [OPINIA]

Prezydent Karol Nawrocki jedzie na CPAC do Teksasu. Będzie się czuł jak w domu [OPINIA]

Sędzia zmarła, więc zaczęto ścigać prokuratorkę. „Została oskarżona o wszystkie możliwe zbrodnie”

Sędzia zmarła, więc zaczęto ścigać prokuratorkę. „Została oskarżona o wszystkie możliwe zbrodnie”

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Zaskakujące zachowanie kaszalotów. A jednak wielorybnicy mieli rację

Zaskakujące zachowanie kaszalotów. A jednak wielorybnicy mieli rację

24 marca, 2026
Kraków. Groźny wypadek. Samochód wojskowy zderzył się z busem

Kraków. Groźny wypadek. Samochód wojskowy zderzył się z busem

24 marca, 2026
Izrael stawia ultimatum. Chodzi o Liban, „egzystencjalne zagrożenie”

Izrael stawia ultimatum. Chodzi o Liban, „egzystencjalne zagrożenie”

24 marca, 2026
Nocne przymrozki w Polsce. Ostrzeżenia IMGW na południowym wschodzie

Nocne przymrozki w Polsce. Ostrzeżenia IMGW na południowym wschodzie

24 marca, 2026

Najnowsze Wiadomości

Polonista ścigany przez PiS: muszę zdobyć inny zawód. Rząd się boi, zmian w szkole nie będzie

Polonista ścigany przez PiS: muszę zdobyć inny zawód. Rząd się boi, zmian w szkole nie będzie

24 marca, 2026
PGE Projekt Warszawa – Bogdanka LUK Lublin. Hitowe starcie w Lidze Mistrzów – Siatkówka – Sport Wprost

PGE Projekt Warszawa – Bogdanka LUK Lublin. Hitowe starcie w Lidze Mistrzów – Siatkówka – Sport Wprost

24 marca, 2026
Wtorkowa sesja na GPW. Indeksy w dół, słabo banki i średnie spółki – Biznes Wprost

Wtorkowa sesja na GPW. Indeksy w dół, słabo banki i średnie spółki – Biznes Wprost

24 marca, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.