Zdaniem ekologów Mikołaj Dorożoła był najlepszym od 25 lat Głównym Konserwatorem Przyrody i pchnął do przodu sporo kluczowych spraw. Ale ciągle zderzał się z nienawiścią leśników, myśliwych, rolników oraz prominentnych polityków PSL. Wiceminister klimatu i środowiska miał już dosyć, czy zmuszono go do odejścia?
Posłanka Urszula Pasławska z PSL w ostatnich dniach została prawdziwą „gwiazdą internetu”. Ustrojona w futrzaną czapę z ogonem, w rękach dzierży strzelbę, a na twarzy ma wyraz triumfu (bez wątpienia cała ta stylizacja jest dziełem AI). Na grafice, która od dwóch dni krąży po social mediach, obok uzbrojonej i dumnej posłanki Pasławskiej widnieje napis: „Dorożała zdymisjonowany. Koniec dręczenia leśników i myśliwych!”
Myśliwi na badania
Triumfują również „udręczeni” leśnicy i myśliwi. Związek Zawodowy „Wspólna Sprawa” — dziwny twór reprezentujący myśliwych niezależnie od PZŁ — pisze na swoim facebookowym profilu: „Dorożała odwołany. Wspólna walka przynosi efekty!” i zapowiada początek rozliczeń działań wiceministra.
Myśliwi mieli z nim od dawna na pieńku. Głównie przez projekt ustawy zgłoszony przez Polskę 2050, zakładający wprowadzenie dla myśliwych obowiązkowych badań psychologicznych i lekarskich co pięć lat. Choć projekt został natychmiast odrzucony, Dorożała stał się w rządzie wrogiem numer jeden myśliwych. Zwłaszcza że w tym samym roku wydał rozporządzenie zakazujące polowania na kilka cennych przyrodniczo gatunków ptaków — głowienki, czernice, łyski, jarząbki i słonki.
Nie ciąć w rezerwatach!
Dorożała był także wrogiem numer jeden leśników i Lasów Państwowych. Jawnie opowiadał się za ograniczeniem wycinki drzew i tworzeniem rezerwatów i parków narodowych, w których wycinka nie byłaby możliwa. Wspólnie ze specjalistami z Instytutu Ochrony Środowiska opracował nowy Plan Zarządzania Puszczą Białowieską — podpisany 19 czerwca 2026 r. i pozytywnie przyjęty przez UNESCO. „Jego kluczowy zapis to zwiększenie z 37 proc. do 96 proc. obszaru polskiej części Puszczy pozostawionego procesom naturalnym, z wykluczeniem tam klasycznej gospodarki leśnej i polowań” — podaje dr Robert Maślak, zoolog z Uniwersytetu Wrocławskiego, poseł Lewicy i radny Wrocławia. I wylicza inne sukcesy Dorożały na polu ograniczania zapędów Lasów Państwowych do eksploatacji drzew — to np. wstrzymanie lub ograniczenie wycinek w najcenniejszych lasach. Od stycznia 2024 r. moratorium objęło ok. 1,3 proc. powierzchni lasów zarządzanych przez LP, m.in. fragmenty Puszczy Knyszyńskiej, Boreckiej, Rominckiej oraz lasów karpackich. Ministrowi Dorożale polska przyroda zawdzięcza też ustanowienie dwustu nowych rezerwatów, w tym największego — Bliżyńskich Lasów Naturalnych.
Nadeszło nowe. I odeszło
Ekolodzy są niepocieszeni. Dr Maślak tak skomentował na swoim Facebooku odejście Dorożały: „Jest przykładem człowieka, który bez kierunkowego wykształcenia potrafił uczyć się i wykorzystywać wiedzę innych. Brak uwikłania w zastane układy pozwolił mu na nowe spojrzenie na kwestie, które mu podlegały. Po rządach Małgorzaty Golińskiej na tym stanowisku — lobbystki myśliwych i najbardziej betonowego skrzydła Lasów Państwowych, Dorożała był jak powiew świeżego powietrza po mrocznych czasach Szyszki.”
„Szkoda, to jest zła dla przyrody wiadomość. Ale zostawia po sobie wiele znacznych osiągnięć i sukcesów; nie mam wątpliwości, że był to najlepszy od lat człowiek na tym stanowisku, jego staraniom i determinacji w dziedzinie ochrony przyrody zawdzięczamy naprawdę dużo. Pamiętam jak trzy lata temu nie bardzo wiedzieliśmy, jakim ministrem będzie Mikołaj Dorożała, było trochę obaw związanych z tą kandydaturą, tym bardziej, że wielu jego poprzedników przypominało raczej akwizytorów przemysłu drzewno-łowieckiego, a nie konserwatorów przyrody. Szybko jednak stało się jasne, że tym razem będzie inaczej.” — pisze na swoim profilu prof. Michał Żmihorski, ekolog, dyrektor Instytutu Ochrony Środowiska PiB w Warszawie.
Szkoda tylko, że „inaczej” było zaledwie przez trzy lata. Ministerstwo najwyraźniej ugięło się pod naciskami PSL, a szefowa MŚiK Paulina Hennig-Kloska doprowadziła w końcu do rezygnacji Dorożały z funkcji wiceministra oraz Głównego Konserwatora Przyrody. Ciekawe, że stało się to dzień po tym, jak w wyniku oddolnej inicjatywy obywatelskiej zebrano ponad 200 tys. głosów pod projektem zmian w ustawie o łowiectwie, które mają ukrócić samowolę myśliwych i zapewnić społeczeństwu lepszą kontrolę nad ich działaniami. Czyżby Dorożała, któremu bez wątpienia bliskie były postulaty zawarte w projekcie, został kozłem ofiarnym? A resort poświęcił go, aby udobruchać rozwścieczonych myśliwych? — Podejrzewam, że przyczyny były czysto polityczne. Nie wstępując do Unii Centrum Hennig-Kloski ani nie pozostając w Polska 2050, pozostał bez poparcia politycznego. Mimo to przetrwał aż pół roku. Może Hennig-Kloska czekała, aż się przyłączy do jej partii. PSL naciskał, nikt go nie bronił i tak to się skończyło — mówi dr Maślak.
Nie ma wątpliwości w jednej sprawie — za te polityczne gierki rykoszetem z pewnością oberwie polska przyroda. Tylko czekać, aż zmiany wprowadzone przez Dorożałę zaczną być cichcem wycofywane, a o nowych parkach narodowych będziemy mogli zapomnieć na lata.

