Dziennik zastanawia się, jak do planowanych zmian podejdzie prezydent Karol Nawrocki. Projekt – w najnowszej wersji – przewiduje bowiem wiele zmian uszczelniających, co de facto oznacza wyższe podatki.
– Przykład: ten, kto wykonuje usługi, nie będzie już płacił niskiego, 8,5-proc. ryczałtu od całości swoich przychodów, jeżeli nikogo nie zatrudni. Ten, kto chce korzystać z ulgi IP Box, będzie musiał dać zatrudnienie co najmniej trzem osobom. To może oznaczać koniec podatkowej preferencji np. dla programistów, którzy dziś masowo korzystają z ulgi IP Box, czyli 5-proc. stawki PIT – pisze gazeta.
Jeśli projekt wejdzie w życie, nie będzie można nieustannie korzystać z ulgi mieszkaniowej w PIT. Będzie ona przysługiwać raz na trzy lata. Stracą więc głównie ci, którzy dziś korzystają z niej w celach inwestycyjnych. Jeśli przedsiębiorca wykupi auto z leasingu, a następnie podaruje je osobie z najbliższej rodziny (np. żonie lub dziecku), to obdarowany zapłaci PIT, gdy sprzeda samochód przed upływem trzech lat. Dziś wystarczy odczekać pół roku i zbyć auto bez podatku.
Ponadto, spółki płacące swoim wspólnikom np. za doradztwo, obsługę prawną czy usługi ubezpieczeniowe, nie zaliczą tych wydatków do kosztów uzyskania przychodu. Według resortu finansów, obecnie w wielu przypadkach jest to ukryta forma wypłaty dywidendy, która pozwala zaoszczędzić na podatkach obu stronom – spółce i jej wspólnikom. Nadal będzie można natomiast zaliczać do kosztów m.in. wynagrodzenia płacone wspólnikom lub menedżerom za rzeczywiste świadczenia o charakterze produkcyjnym lub usługowym, które zostaną wykorzystane w działalności i przyczyniają się do zysku
Zmaleje opłacalność najmu nieruchomości lub znaków towarowych na rzecz własnej spółki. W pierwszym przypadku wynajmujący zapłaci 15-proc. ryczałt od nadwyżki przychodów z tego tytułu powyżej 100 tys. zł, a w drugim przypadku – aż 17 proc. (oczywiście o ile wybierze ryczałt od przychodów ewidencjonowanych).













