W skrócie
-
Mołdawskie ministerstwo obrony poinformowało o rosyjskim dronie, który przekroczył granicę z Ukrainą i pojawił się nad terytorium kraju.
-
Władze czasowo zamknęły przestrzeń powietrzną w północnej i centralnej części Mołdawii oraz poprosiły mieszkańców o zgłaszanie incydentów ze zidentyfikowanymi dronami.
-
Dron typu Shahed przeleciał niemal przez cały kraj, najprawdopodobniej nie został zestrzelony i był widziany po raz ostatni w Giurgiulești.
Do zdarzenia doszło w środę ok. godz. 16 w czasie zmasowanego ataku dronów na Ukrainę. Rosyjski bezzałogowiec przekroczył granicę z Mołdawią w okolicach Mohylowa Podolskiego i skierował się w stronę miejscowości Sauca w rejonie Ocnita.
Po godz. 16.05 maszynę zauważyli mieszkańcy Bielc, w głębi kraju. Według służb następnie skierowała się w stronę graniczącego z Rumunią rejonu Ungheni.
Rosyjski dron nad Mołdawią. Maszyna pojawiała się i znikała z radarów
W związku z niebezpieczeństwem władze Mołdawii zdecydowały się na tymczasowe zamknięcie przestrzeni powietrznej na północy i w centralnej części kraju.
Wkrótce później dron zniknął z radarów, by pojawić się ponownie w pobliżu gminy Mingir i rejonie Colibasi, na południu terytorium państwa. Po raz ostatni widziany był ok. 16:55 w Giurgiulești – miejscowości wysuniętej najbardziej na południe Mołdawii, na trójstyku mołdawsko-rumuńsko-ukraińskim.
Przed godz. 17 władze Mołdawii zdecydowały o ponownym otwarciu przestrzeni powietrznej w zamkniętych wcześniej regionach.
Dron przeleciał niemal przez cały kraj. Nie został zestrzelony
Władze Mołdawii wystosowały apel do mieszkańców, w którym poprosiły ich o „uwzględnienie środków bezpieczeństwa” w związku z potencjalnym zagrożeniem ze strony drona.
Poproszono też, by w przypadku zauważenia bezzałogowca niezwłocznie poinformować o tym służby, dzwoniąc pod numer 112.
Jak podaje agencja Nexta, wspomniany dron to irański Shahed. Z informacji przekazanych przez medium wynika, że najprawdopodobniej nie został ostatecznie zestrzelony przez mołdawskie wojsko.
Przypomnijmy, na zmasowany atak Rosji w Ukrainie zareagowało polskie wojsko. Przez kilka godzin w przestrzeni powietrznej naszego kraju operowały dyżurne myśliwce. Ostatecznie nie odnotowano zagrożenia.


