Komisja śledcza ds. wyborw kopertowych w środę 22 maja przesłuchała między innymi Mateusza Morawieckiego. W pewnym momencie między byłym premierem a przewodniczącym Dariuszem Jońskim doszło do spięcia.
Mateusz Morawiecki do Dariusza Jońskiego: Dlaczego pan bije swoją żonę?
Dariusz Joński przypomniał zeznania Mateusza Morawieckiego sprzed tygodnia. Brzmiały one następująco: „Dopytywałem, co kilka dni ministra Dworczyka, przede wszystkim, czy według jego wiedzy toczone są prace, które jako czynności przygotowawcze zleciłem w decyzjach i otrzymywałem zapewnienie o tym, że tak te instytucje, którym te prace zostały zlecone, jak również ministerstwa zajmują się tym według swoich właściwości”. – To pan powiedział tydzień temu. Akurat traf chciał, że bez pana pytania już wcześniej zadaliśmy te pytania ministrowi Dworczykowi. Na pytanie minister Dworczyk odpowiedział „Nie nie interesowałem się, przepraszam” – zacytował Dariusz Joński.
Dworczyk został również wówczas zapytany, czy brał pod uwagę ryzyko, że wybory korespondencyjne mogą się nie odbyć. – Pan Dworczyk odpowiedział: „Te sprawy nie wchodziły w zakres moich kompetencji, ani nie miałem nadziei, żeby je nadzorować, tudzież w nie ingerować. A nie mówiąc między nami, czy mówiąc wprost, podstawy prawnej do tego, żeby taką ingerencję przeprowadzić”. Pytam o to, dlatego, że któryś z panów kłamie. Pan mówi, że pan Dworczyk nadzorował i pan go odpytywał, co kilka dni, a minister Dworczyk uzasadniał na pytanie pani pose Filiks, że ze strony szefa kancelarii rady ministrów nie ma żadnego nadzoru – wskazał przewodniczący komisji.
– To dlaczego pan nas oszukał tydzień temu na komisji? – zapytał Dariusz Joński. – A dlaczego pan bije swoją żonę? To jest tego typu pytanie – odpowiedział Mateusz Morawiecki. – Ja nie pytam, czy pan przepisał majątek na żonę. Pytam konkretnie, bo rozbieżności między szefem KPRM a panem są dość duże. Pan podpisuje decyzję i mówi nam, że poprosił swojego szefa KPRM, żeby nadzorował wdrożenie tych decyzji, co nawet jest zrozumiałe. Po czym przychodzi szef KPRM i mówi, że w ogóle nie nadzorował, bo to nie jego kompetencja. Dlatego pytam, skąd te rozbieżności – powiedział szef komisji.
Mateusz Morawiecki: Działaliśmy jak jedna pięść walcząca z wirusem
Dariusz Joński zapytał Mateusza Morawieckiego, czy dostrzegł zaniechania Jacka Sasina w kwestii wykonywania poleceń dotyczących organizacji wyborów kopertowych. Były premier początkowo nie odpowiedział na pytanie. – Pan obraża podstawowe instytucje Rzeczypospolitej i nie mogę pozostać głuchy na te inwektywy. To uwłacza nam wszystkim – stwierdził polityk PiS.
Niedługo później Mateusz Morawiecki odpowiedział. – Nie widzę takich zaniechań i zaniedbań. Jest sytuacja taka, że po przekazaniu decyzji do ministra aktywów państwowych ws. Poczty Polskiej i ministra spraw wewnętrznych ws. Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych, wiedząc, że te decyzje mają rygor natychmiastowej wykonalności, zdałem się na te instytucje, dla których te decyzje zostały przeznaczone – powiedział polityk. – Wiedziałem, że mogę polegać na realizacji czynności przygotowawczych do przeprowadzenia wyborów przez te dwie instytucje. Nie ma między mną, premierem Sasinem, ministrem Kamiskim żadnej rozbieżności. Działaliśmy jak jedna pięść walcząca z tym szalejącym wirusem – ocenił były premier.