W środę 1 kwietnia w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego miało odbyć się spotkanie z udziałem przedstawicieli Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Ministerstwa Obrony Narodowej. Urzędnicy prezydenta oczekiwali przedstawienia raportów na temat prac nad ustawą o ochronie ludności i obronie cywilnej. Spotkanie nie doszło jednak do skutku, a w sieci pojawiły się zdjęcia pustych foteli po stronie rządowej.
Ministerstwa zignorowały BBN. Powód?
„W związku z trwającymi przygotowaniami do krajowego ćwiczenia systemu obronnego, Biuro Bezpieczeństwa Narodowego organizuje cykl konsultacji dotyczących stanu przygotowania państwa na czas kryzysu. Na spotkanie — dotyczące oceny wdrożenia ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej — zaproszono Ministerstwo Obrony Narodowej oraz Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Niestety, przedstawiciele zaproszonych instytucji nie pojawili się na spotkaniu, mimo, że jego termin — na prośbę MSWiA — był kilkukrotnie zmieniany” – informowało BBN w komunikacie ze środy.
Rzeczniczka prasowa MSWiA Karolina Gałecka przedstawiła wersję drugiej strony. „BBN nie wystosowało zaproszenia do MSWiA w związku z trwającymi przygotowaniami do krajowego ćwiczenia systemu obronnego, a w związku z przedstawieniem aktualnego stanu wdrażania ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej” – pisała.
Kulisy bojkotu spotkania w BBN
Dziennikarze Onetu uzyskali anonimowe wypowiedzi osób z MON. — Potwierdzam, że zaproszenie przyszło 2-3 miesiące temu. Dwa terminy już wypadły. Na pewnym etapie doszliśmy jednak do wniosku, że takie spotkanie nie ma sensu — stwierdzał informator. — Odpowiadamy przed Sejmem, a nie przed prezydentem. Nie pozwolimy się wykorzystywać ludziom Karola Nawrockiego do ich politycznych gier. Dlatego do tego spotkania nie doszło – dodawał.
— Nie ma ustawowego obowiązku raportowania do BBN-u. Ustawę przedstawimy w Sejmie. Potem minister Kierwiński zorganizuje spotkanie, na które zaproszony zostanie przedstawiciel prezydenta – tłumaczył głos z MSWiA.
Rozmówca z kręgów rządowych oceniał, że kierujący BBN Sławomir Cenckiewicz nieumiejętnie próbuje wymusić na rządzie składanie raportów. – Jednak prezydent poprzez BBN nie ma żadnych instrumentów władzy w tym zakresie. A skoro tak, to właściwie nie ma o czym z nimi rozmawiać. Takie zaproszenia należy więc odbierać jako aktywność pozorowaną i próbę wciągnięcia rządu w spór polityczny. Prawdę mówiąc, to, co robi ekipa pana Cenckiewicza, wygląda śmiesznie i nieudolnie – stwierdzał.
Prezydent ma wgląd w prace nad ustawą. „Jest informowany”
Wysoki rangą urzędnik z MSWiA przypomniał, że w skład zespołu pracującego nad programem ochrony ludności i obrony cywilnej wchodzi przedstawiciel prezydenta. – To oznacza, że Pałac jest informowany na bieżąco o postępach prac. Chyba że ludzie prezydenta nie biorą udziału w posiedzeniach zespołu, ale w takim razie sami są sobie winni i prezydent powinien wyciągnąć wobec nich konsekwencje — zauważał.
— To nie jest pierwsze tego typu zaproszenie z BBN-u, w którym minister Cenckiewicz żąda od nas składania mu raportów. Oni myślą, że mogą nas ustawiać do pionu. To infantylne podejście do kwestii związanych z bezpieczeństwem państwa. Pora to przerwać – podsumowało źródło Onetu w MON.


