Zanieczyszczenie środowiska, wymieranie gatunków i ocieplenie zmieniają sposób, w jaki pachnie nasza planeta. Naukowcy dopiero zaczynają rozumieć, jak to na nas wpływa.
Wystarczy wciągnąć powietrze, by odróżnić aromat chleba pieczonego w pobliskiej piekarni od zapachu kwitnących o tej porze roku róż i jaśminów czy woni rozgrzanego słońcem asfaltu. Nos człowieka potrafi wyczuć ponad bilion zapachów, ale to może się zmienić, bo zanieczyszczenie wody i powietrza oraz wzrost temperatur powodują, że zagrożone wyginięciem są m.in. drzewo sandałowe, wanilia, bergamotka czy lawenda.
Z dzikiej przyrody znika też kadzidłowiec, którego żywica o intensywnie korzennym zapachu od tysiącleci była wykorzystywana w ceremoniach religijnych. Wraz z roślinami może wkrótce zniknąć wiele zapachów. Zagraża to naszemu zdrowiu i może spowodować nieodwracalne szkody w niematerialnym dziedzictwie ludzkości, uważa Cecilia Bembibre, która zajmuje się utrwalaniem zapachów w Odeuropa i University College London.
Zmniejszająca się liczba zapachów może osłabić węch. — Zespół naukowców z Chin badał pracowników zakładu, w którym ze względu na proces produkcji było bardzo mało zapachów. Okazało się, że u osób, które dzień w dzień przebywały w środowisku ubogim w zapachy, stopniowo obniżała się wrażliwość węchowa. To pokazuje, jak bardzo potrzebne jest, aby otaczały nas zróżnicowane zapachy. Bez tego nasz węch zacznie się powolutku osłabiać — mówi prof. Agnieszka Sorokowska, psycholożka z Uniwersytetu Wrocławskiego, kierowniczka Laboratorium Badań nad Węchem i Smakiem.
Perfumy pamięci
W miejsce zapachów roślin pojawia się coraz więcej woni związanych z rozwojem cywilizacji. Pod wpływem ciepła domy i asfaltowe drogi wydzielają lotne związki organiczne, takie jak formaldehyd i benzen. Im wyższa jest temperatura, tym szybciej cząsteczki te się poruszają, a my łatwiej wyczuwamy ich zapachy. To samo dotyczy nieprzyjemnych aromatów wydobywających się z restauracji czy rozkładających się śmieci.
Doktor Chanelle Dupuis z Brown University wykazała, że zanieczyszczenia przemysłowe i nielegalna eksploatacja zasobów naturalnych Puszczy Amazońskiej doprowadziły do zmiany zapachu Amazonki. Zmieniający się zapach wody w rzece sprzyja temu, co badaczka nazywa „powolnym wąchaniem”. Rdzenni mieszkańcy tych rejonów stali się niewrażliwi na coraz mniej przyjemną woń wody.
Rosnące zanieczyszczenie środowiska i wzrost stężenia ozonu uszkadzają układ węchowy i zdolność człowieka do odczuwania zapachów. Badania pokazują, że osoby mieszkające na obszarach o wysokim stopniu zanieczyszczenia mają zmniejszoną zdolność rozróżniania zapachów.
Związek między zmianami klimatu a zapachami dostrzegli nie tylko naukowcy. Brazylijska marka oBoticário wypuściła linię perfum, które oddają zapachy zagrożonych ekosystemów. Kolekcja o nazwie Extinto zawiera wizualizacje zapachowe zanieczyszczonej zatoki Guanabara, Rio de Janeiro, zanieczyszczonych plastikiem lasów namorzynowych w Indiach i krytycznie zagrożonej wanilii madagaskarskiej. Perfumy nie są przeznaczone do sprzedaży — zostały zaprojektowane jako ostrzeżenie, przypomnienie o miejscach, które zostały zanieczyszczone przez działalność człowieka.
Kąpiele leśne
Zapach to zbiór naturalnych lub sztucznych substancji chemicznych unoszących się w powietrzu, uwalnianych z przedmiotów pod wpływem ciepła lub powolnego rozkładu. Ludzie wdychają przez nos te lotne związki. Śluz rozpuszcza cząsteczki i wiąże je z receptorami węchowymi znajdującymi się wewnątrz jamy nosowej. Stamtąd sygnały zapachowe docierają do mózgu, który je interpretuje.
Ośrodek węchu jest jedyną częścią mózgu, która ma bezpośredni kontakt ze światem zewnętrznym. Jest on także powiązany z hipokampem, odpowiedzialnym za tworzenie się wspomnień, oraz z ciałem migdałowatym, które przetwarza emocje. To wyjaśnia, dlaczego znajome zapachy mogą wywoływać nostalgię za dzieciństwem czy wspomnienie bliskiej osoby. Ekspozycja na przyjemne zapachy ma także korzystny wpływ na zdrowie. Naukowcy z University of California w Irvine już jakiś czas temu wykazali, że osobom z umiarkowaną demencją, które wdychają określone zapachy, poprawiają się pamięć i umiejętności językowe oraz mniej dokucza im depresja.
Zapach jest przez nas jednak często pomijany i niedoceniany. W świecie zdominowanym przez dźwięk i obraz rzadko bywa priorytetem. W 2022 r. Rachel S. Herz z Brown University Medical School w stanie Rhode Island wykazała, że ponad jedna czwarta ankietowanych studentów wolałaby zrezygnować ze zmysłu węchu niż z telefonu. Jednak świat bez zapachów byłby przygnębiający, i to dosłownie, z czego zdają sobie sprawę osoby, które straciły węch w wyniku przechorowania COVID-19. Ponad połowa z nich skarżyła się na pogorszenie ogólnej jakości życia, a 43 proc. doświadczyło depresji związanej z utratą tego zmysłu.
Korzyści płynące z węchu, zwłaszcza odczuwania naturalnych przyjemnych zapachów, są nie do przecenienia. W latach 80. w Japonii powstała koncepcja Shinrin-yoku, czyli kąpieli leśnych. Polegają one na powolnym, uważnym spacerowaniu po lesie. Substancje zwane fitoncydami, uwalniane z drzew i wdychane przez ludzi, mają zmniejszać stres, wzmacniać funkcje odpornościowe i sprzyjać relaksacji. Na początku tego roku naukowcy z kilku ośrodków badawczych opublikowali badanie w czasopiśmie „Environmental Research”, w którym wykazali związek między wąchaniem aromatów natury a poprawą samopoczucia.
Wywąchać osobowość
Wiele zapachów odbieramy świadomie. Wiemy, że coś śmierdzi lub ładnie pachnie, ale układ węchowy działa w dużej mierze poza naszą świadomości i — jak pokazują badania — może dostarczyć wielu cennych informacji. Profesor Sorokowska wykazała, że na podstawie zapachu możliwe jest dokonanie oceny czyjejś osobowości. W eksperymentach dzieliła ochotników na dwie grupy. Jedni wypełniali kwestionariusze osobowości, dzięki którym można było stwierdzić, czy są oni dominujący, ekstrawertyczni, neurotyczni, otwarci na nowe doświadczenia. Potem uczeni pobierali od nich próbki zapachów zebranych z podkoszulków noszonych przez nich przez trzy noce albo z wacików umieszczanych pod ich pachami.
— Badani z drugiej grupy dostawali do powąchania próbki tych zapachów i na tej podstawie mieli sobie wyobrazić osobowość dawcy zapachu — opowiada prof. Sorokowska. W większości badań uczestnicy trafnie wyczuwali neurotyzm i dominację. — Cechy, które ochotnicy najcelniej oceniali w naszym badaniu, najsilniej wiązały się z naszą fizjologią — funkcjonowaniem hormonalnym i emocjonalnym. Prawdopodobnie dlatego badani byli w stanie wyczuć zarówno dominację, jak i neurotyzm — mówi prof. Sorokowska.
Dominację trafniej wywąchiwały kobiety niż mężczyźni. Być może dlatego, że ma ona znaczenie przy wyborze partnera. Z ewolucyjnego punktu widzenia mężczyźni, którzy utrzymują wysoki poziom testosteronu i kortyzolu, czyli hormonów związanych z dominacją, są zdrowsi i silniejsi. Będą zatem dobrymi kandydatami na ojców. Z kolei osoby neurotyczne doświadczają silnych emocji. Ich zapach może się kojarzyć ze strachem i stresem i wydaje się, że był ważny dla przetrwania naszego gatunku. Informacja, że ktoś w grupie jest niespokojny, mogła oznaczać zbliżające się zagrożenie.
W innym badaniu prof. Sorokowska sprawdzała, czy neurotyczność i dominację sprawniej oceniamy za pomocą węchu czy wzroku. — Okazało się, że celność ocen w obu przypadkach była podobna — mówi prof. Sorokowska. — Wydaje się, że dokonujemy bardzo wielu intuicyjnych ocen nowo spotkanych osób. Nie uświadamiamy ich sobie. Nie zawsze są one trafne, ale mylimy się, dokonując ocen zarówno na podstawie zapachu, jak i twarzy czy krótkich spotkań lub filmików.
Genetyczne sygnały
Za pomocą węchu jesteśmy w stanie ocenić atrakcyjność potencjalnego partnera. W jednym z badań poproszono kobiety, aby wąchały koszulki noszone przez losowo wybranych mężczyzn i oceniły ich zapach. Za najbardziej przyjemny aromat uznały koszulki mężczyzn o odmiennym układzie zgodności tkankowej — HLA, czyli grupie białek, które pomagają naszemu układowi odpornościowemu odróżniać komórki należące do nas od komórek obcych, w tym patogenów. Z genetycznego punktu widzenia posiadanie dziecka z osobą o odmiennym HLA jest korzystne, bo będzie ono miało lepszą odporność.
Ludzie nie wykorzystują jednak tego typu informacji ukrytej w zapachu ciała. W badaniu przeprowadzonym na prawie 3,7 tys. par małżeńskich wykazano, że ludzie wchodzą w związki niezależnie od HLA drugiej osoby. Możemy preferować określone zapachy i mogą istnieć ku temu powody genetyczne, ale przy wyborze partnera nie ma to znaczenia, choć wpływa to na dobrostan seksualny. — W szczególności dotyczy to kobiet. Jeśli podoba im się zapach mężczyzny, to związek oceniają jako satysfakcjonujący, także pod względem relacji seksualnej. Dla mężczyzn ważniejszy jest jednak wygląd kobiety niż zapach jej ciała, ale zapach również odgrywa istotną rolę w ocenie jej atrakcyjności — mówi prof. Sorokowska.
Zapach reguluje też relacje między bliskimi sobie ludźmi. Jedno z badań polegało na tym, że pary na pewien czas się rozłączały, bo jedno z nich musiało wyjechać. Osoba, która zostawała w domu, miała wąchać podkoszulek partnera lub partnerki. Wykazano, że była ona spokojniejsza, czuła się bezpieczniej i miała lepszy nastrój niż osoby, które nie wąchały zapachu życiowego partnera.
Podobny wniosek przyniósł inny eksperyment, w którym osoby badane poddawano lekkim wstrząsom elektrycznym. W czasie tych wstrząsów miały one wąchać różne zapachy, w tym swojego partnera czy partnerki. Okazało się, że gdy czuły zapach bliskiej osoby, odczuwany stres związany z szokiem elektrycznym był istotnie niższy niż wtedy, gdy wąchały nawet tak przyjemne zapachy, jak np. róży. — Taki efekt uzyskali jednak tylko ci ochotnicy, którzy mieli pozytywne relacje z partnerem lub partnerką — mówi prof. Aleksandra Szymków-Sudziarska, psycholożka z Uniwersytetu SWPS.
Zapach choroby
Zmysł węchu dostarcza nam dużo informacji o zagrożeniach. Czujemy zepsute jedzenie, odchody, wydzieliny innych ludzi czy zwierząt. Reagujemy na nie wstrętem. — Ale zmysł ten informuje nas o zagrożeniach na poziomie nieświadomym. Badania pokazują, że za pomocą węchu ludzie są w stanie wyczuć, czy ktoś jest chory, czy nie. Nie są jednak w stanie powiedzieć na poziomie świadomym, że dana osoba jest chora, ale jej zapach mniej się podoba niż zapach osoby zdrowej — tłumaczy prof. Szymków-Sudziarska.
Jedno z takich badań dotyczyło ludzi, którzy chorują na rzeżączkę, inne — infekcji układu oddechowego. W jeszcze innym eksperymentalnym badaniu ochotnikom wstrzykiwano endotoksynę, która powoduje krótkotrwały stan zapalny. Pobudza ona układ odpornościowy, który zachowuje się tak jak podczas infekcji. Potem pobierano od nich próbki zapachu i proszono drugą grupę ochotników, aby wąchała te próbki. Zapach osób po wstrzyknięciu endotoksyny podobał się mniej niż osób z grupy kontrolnej. To badanie pokazuje, jak ważną funkcję pełni nasz węch.
Zapachy są bowiem odzwierciedleniem tego, co dzieje się w organizmie. Mają one przekazać innym istotne informacje. Szczególnie ważne jest to u zwierząt, które w silniejszym stopniu niż ludzie czy inne wyższe naczelne regulują swoje zachowania węchem. — U naszych najbliższych kuzynów, np. szympansów, węch traci na znaczeniu — regulacja ich zachowań jest zdecydowanie bardziej multisensoryczna, oparta na wielu zmysłach jednocześnie. Tak jak to jest u człowieka. Z pewnością silniej opieramy swoje zachowanie na tym, co widzimy, ale to nie oznacza, że bodźce zapachowe są bez znaczenia — mówi prof. Aleksandra Szymków-Sudziarska.

