Kolejna afera w kolejnym warszawskim szpitalu. Tym razem „Rynek Zdrowia” ujawnia nieprawidłowości w jednej z klinik Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego WUM — część pacjentów miała korzystać z przyspieszonej ścieżki leczenia, za co placówce grozi kara finansowa. To o tyle wygodna sytuacja dla warszawskiego samorządu, że ten szpital nie podlega jego nadzorowi, politycy z ratusza mogą więc odetchnąć. Zastanawiające jest jednak, że dotychczasowe skandale szpitalne wciąż omijają osobę, która za ten obszar odpowiada w największym stopniu.
Szpital Południowy w Warszawie jest najmłodszym warszawskim szpitalem. Miał być wielkim sukcesem prezydenta Rafała Trzaskowskiego, dowodem na to, że „da się” otworzyć nowy szpital nawet przy chronicznym niedofinansowaniu systemu. Ale oczywiście nie obyło się bez awantury, bo ówczesny rząd nie chciał Warszawie szpitala oddać. Gotowa do odbioru już w lutym 2021 roku placówka została zamieniona w tymczasowy szpital covidowy. I choć miało to być rozwiązanie przejściowe, budynek przez długi czas pozostawał poza kontrolą miasta.
„Miejski szpital wybudowany wielkim wysiłkiem finansowym mieszkańców naszego miasta, za kwotę prawie 400 mln złotych, od kilku tygodni stoi niemal pusty. W dniu dzisiejszym, tj. 10 czerwca 2021 r., w szpitalu przebywa zaledwie 22 pacjentów na łóżkach zwykłych i 8 pacjentów na łóżkach respiratorowych. Pragnę przypomnieć, że szpital powinien świadczyć usługi dla 300 pacjentów” — pisała Renata Kaznowska, wiceprezydentka Warszawy do ministra zdrowia Adama Niedzielskiego.
Resort zdrowia zdecydował się wprowadzić do szpitala swojego komisarza. Minister uznał, że najlepszą kandydatką będzie była szefowa Szpitala Solec — placówki, która przestała funkcjonować po uruchomieniu Szpitala Południowego. Dr Ewa Więckowska zrezygnowała z kierowania Solcem zaledwie miesiąc przed objęciem nowej funkcji. Władze Warszawy tłumaczyły jej odejście licznymi nieprawidłowościami i chaosem w zarządzaniu placówką. Podobnego zdania był Rzecznik Praw Lekarzy, który w swoim piśmie wyliczał długą listę win dyrekcji placówki, m.in. nieodpowiednią opiekę nad pacjentami z chorobami przewlekłymi.
„W związku z brakiem zaplecza diagnostycznego, personelu, brakiem leków pacjenci ci nie nie mogą być objęci odpowiednią opieką. Ze względu na skrajny niedobór pielęgniarek, opiekunów medycznych, sanitariuszy, nie ma kto nakarmić takich pacjentów, zadbać o higienę” — czytamy w piśmie.
W końcu miastu udało się odzyskać placówkę i pięć lat temu Szpital Południowy zaczął działać zgodnie z przeznaczeniem. Dziś widać jednak wyraźnie, że coś po drodze poszło bardzo nie tak. W sprawie pojawiają się nazwiska ogólnopolskich polityków, ale to nie oni zasiadali w radzie nadzorczej i zarządzie szpitala. Tam decydującą rolę odgrywali przedstawiciele warszawskiego samorządu.
Kim jest Renata Kaznowska?
Renata Kaznowska nadzoruje dwa dla każdego polityka bardzo ważne obszary — edukację i służbę zdrowia. To ona powinna wiedzieć, co się dzieje w szpitalach w stolicy. Najwyraźniej nie wie.
Z miastem związana jest od ponad trzech dekad. Karierę zaczynała w Zarządzie Terenów Publicznych w 1994 roku, gdzie pracowała aż do 2015 roku. Później na krótko objęła stanowisko prezeski Pałacu Kultury i Nauki, by po roku trafić do ratusza jako wiceprezydentka za kadencji Hanny Gronkiewicz-Waltz. Wielu lokalnych polityków mówi nam, że po Kaznowskiej widać „starą dobrą szkołę szefowej” — dla nich Hanna Gronkiewicz-Waltz na zawsze pozostanie najważniejszą warszawską polityczką.
Kaznowska odpowiadała wtedy za cały warszawski transport: metro, tramwaje, autobusy, podmiejskie pociągi, a także za sport i turystykę. Po zwycięstwie Rafała Trzaskowskiego w wyborach pozostała w jego administracji, ale z innym zakresem kompetencji — zajęła się edukacją, polityką lokalową i sportem.
Na mocy umowy z Nowoczesną w 2018 roku wiceprezydentem Warszawy został także Paweł Rabiej, trochę w zamian za to, że nie wystartował w wyborach na prezydenta. Panowie podobno nieźle się dogadywali, ale wybuchła pandemia. Rabiej złapał koronawirusa, a zaraz po wyzdrowieniu pojechał na urlop. W tamtej atmosferze to był wystarczający powód do dymisji. Kaznowska przejęła po nim nadzór nad ochroną zdrowia i warszawskimi szpitalami.
Jak na osobę stosunkowo mało rozpoznawalną w ogólnopolskiej polityce, ma bardzo dobrą opinię wśród stołecznych działaczy. Słyszymy o niej: zadaniowa, niezwykle pracowita, „tytan pracy”. Jednocześnie — jak dodają niektórzy rozmówcy — potrafi być zasadnicza i konsekwentna, szczególnie gdy zależy jej na konkretnym projekcie. W 2022 roku, gdy pojawiały się spekulacje, że Rafał Trzaskowski może nie ubiegać się o reelekcję i rozważa start do Sejmu, to właśnie Kaznowska w sondażach wypadała najlepiej jako potencjalna następczyni. Przy założeniu jego nieobecności mogła liczyć na blisko 30 proc. poparcia, bo choć w skali kraju pozostaje mało znana, w Warszawie ma ugruntowaną pozycję.
Od wszystkich słyszymy, że trzyma rękę na pulsie i zawsze wie, co gdzie słychać. Powinna zatem wiedzieć także, co słychać w Szpitalu Południowym.
— Ona tam wszystko nadzoruje osobiście. To jest wiedza powszechna, że to było jej oczko w głowie i że pilnowała tego szpitala na każdym kroku. Nie chce mi się wierzyć, że tam się cokolwiek działo bez jej wiedzy — przekonuje jeden z warszawskich polityków KO.
Ale Kaznowska nie zasiadała w radzie nadzorczej szpitala. W jej składzie była za to inna wiceprezydentka — Aldona Machnowska-Góra, odpowiedzialna za kulturę i dziedzictwo, a także burmistrz Ursynowa Robert Kempa. Za obsadę rad nadzorczych miejskich spółek odpowiada z kolei inny zastępca prezydenta Tomasz Mencina. To politycy Koalicji Obywatelskiej, którzy — przynajmniej w założeniu — mieli pilnować, by w miejskich instytucjach nie wybuchła żadna bomba, która mogłaby zaszkodzić KO.
Po ujawnieniu afery zarząd i rada nadzorcza szpitala zostały odwołane, a w nowym składzie nie ma już polityków.
Lokalni politycy chyba nie do końca poczuli powagę sytuacji i nie mieli od początku przekonania, że niezbędna będzie także odpowiedzialność polityczna. 17 czerwca Donald Tusk mówił: — Jeśli złamano tylko kwestie dobrych obyczajów, to będzie odpowiedzialność polityczna. Jest wystarczająco dużo sygnałów, żeby ci, którzy dysponują tym szpitalem, podjęli też decyzje personalne już w tej chwili. Taka jest moja opinia.
Dopiero następnego dnia prezydent Warszawy poinformował o dymisji zarządu szpitala i kolejnego o odwołaniu rady nadzorczej. Jego zastępcy, którzy powinni pilnować mu tego interesu, na razie milczą. Ale w Warszawie konieczny jest przegląd wszystkich szpitali, kontrola także rad nadzorczych, bo we wszystkich siedzą radni Koalicji Obywatelskiej.

