Wprowadzone zmiany ułatwiają dostęp seniorów do szczepień profilaktycznych, ale w przepisach zostały pominięte osoby, które przebywają w zakładach opieki długoterminowej.
Seniorzy chcą się szczepić, a placówki opieki długoterminowej chcą szczepić swoich podopiecznych. To wnioski z badania, które przeprowadziło stowarzyszenie Koalicja „Na pomoc niesamodzielnym”, a mimo to niewiele starszych osób zostało zaszczepionych na groźne dla nich infekcje. Powodem jest brak systemowych rozwiązań, które usunęłyby bariery finansowe i organizacyjne.
Jednym z największych zagrożeń dla osób po 60. roku życia są pneumokoki. — Zakażenie tą bakterią prowadzi do zapalenia płuc, które jest najczęstszą przyczyną zgonów z powodu chorób infekcyjnych. Co drugi starszy pacjent, który zachoruje na zapalenie płuc i ma choroby współistniejące, trafi do szpitala, a co drugi z nich umrze — mówi dr Monika Wanke-Rytt z Kliniki Pediatrii z Oddziałem Obserwacyjnym na Wydziale Lekarskim Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, edukatorka w zakresie szczepień i profilaktyki zdrowotnej.
Od 2014 r. w Unii Europejskiej notuje się wzrost wskaźników zapadalności na inwazyjną chorobę pneumokokową. W Polsce liczba potwierdzonych przypadków wzrosła z 870 w 2017 r. do 1857 w 2024 r. — Ale jest to wierzchołek góry lodowej. Bo dane te dotyczą tylko potwierdzonych zakażeń. Szacuje się, że starszych osób, które mają pneumokokowe zapalenie płuc, jest kilka razy więcej — mówi dr Wanke-Rytt. — Szczepienia przeciwko pneumokokom chronią osoby zaszczepione przed ciężką chorobą, ale także są narzędziem spowalniania antybiotykooporności, bo im mniej osób ma zakażenie, tym mniej antybiotyków trzeba stosować.
Choroba pneumokokowa to nie tylko problem zdrowotny dla pacjentów i ich rodzin, ale również poważne obciążenie dla systemu ochrony zdrowia i gospodarki. Jest ona bowiem jedną z głównych przyczyn hospitalizacji i kosztów pośrednich, które według szacunków wynoszą prawie 50 mln zł rocznie.
Apteczne punkty szczepień
Lekarze, a także decydenci, namawiają od lat do szczepień osoby dorosłe, zwłaszcza ludzi po 60. roku życia. Kilka lat temu opracowano kalendarz szczepień dla dorosłych, wprowadzono — częściową lub całkowitą — refundację szczepionek. Wprowadzono możliwość szczepień w aptekach, do których dostęp jest szybszy i łatwiejszy niż do lekarza POZ, ale korzystanie z tej możliwości nie jest tak powszechne wśród osób starszych, jak można by się spodziewać.
Obecnie w Polsce jest 2,5 tys. aptek, które mają punkt szczepień, najwięcej w dużych miastach (aptek w naszym kraju jest 12 tys.). Można się tam zaszczepić przeciwko 26 chorobom, w tym najgroźniejszym dla seniorów, takim jak grypa, COVID-19, półpasiec, pneumokoki czy RSV. — Od września ubiegłego roku do marca tego roku wykonano w aptekach ponad 1,2 mln szczepień, najczęściej przeciwko grypie, COVID-19 i RSV — mówi dr n. farm. Magdalena Stolarczyk, członkini Okręgowej Rady Aptekarskiej w Warszawie i Naczelnej Rady Aptekarskiej, ekspertka merytoryczna Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych.
Popularność tych trzech szczepionek nie jest przypadkowa. Specyfiki te są refundowane — całkowicie lub częściowo — w zależności od wieku pacjenta. Farmaceuci mogą zatem wystawić na nie receptę farmaceutyczną refundowaną, sprawdzając jedynie dowód pacjenta i jego PESEL. — Recepta farmaceutyczna istotnie skróciła ścieżkę pacjenta do szczepienia, a sama usługa jest też płacona ze środków publicznych w przypadku większości szczepionek, czyli pacjent nie płaci za podanie szczepionki — podkreśla dr Stolarczyk.
Zdecydowanie mniej osób zaszczepiło się przeciwko półpaścowi i pneumokokom. Powodem tego jest to, że szczepionka przeciwko półpaścowi jest refundowana częściowo dla dorosłych do 65. roku życia, ale tylko wtedy, gdy osoby te mają choroby przewlekłe. Dopiero seniorzy 65+ dostają ją bezpłatnie. Z kolei szczepionka przeciwko pneumokokom jest w pełni refundowana, ale jedynie dla osób 65+, które mają choroby współistniejące. Kiedy zatem kryterium wieku nie wystarczy, aby pacjent mógł dostać szczepionkę refundowaną, farmaceuci nadal nie mają narzędzi, aby sprawdzić, czy pacjent ma chorobę uprawniającą do zakupu refundowanej szczepionki. To pierwsza bariera, która utrudnia seniorom dostęp do ochrony przeciwko tych groźnym chorobom. Jeśli bowiem senior chce przyjąć szczepionkę, korzystając z refundacji, receptę na nią musi dostać od lekarza.
Druga bariera, praktycznie nie do pokonania, dotyczy dostępu do szczepionek dla osób, które przebywają w zakładach opieki długoterminowej. Mieszkańcy tych ośrodków, ale także osoby hospitalizowane nie są szczepione, bo wtedy placówka musiałaby pokryć koszty szczepienia z własnych środków, a co więcej pacjent nie mógłby skorzystać z refundacji. W szpitalu zrobiono jeden wyjątek — kobiety, które leżą na patologii ciąży, mogą zostać zaszczepione za darmo przeciwko RSV. Szczepionka chroni zarówno przyszłe mamy, jak i ich dziecko. Jeszcze do niedawna było to niemożliwe, choć to właśnie kobiety w zagrożonej ciąży są w grupie ryzyka. Ich dzieci są zazwyczaj słabsze niż noworodki urodzone przez kobiety niemające problemów w czasie ciąży.
Zagrożona samodzielność i mobilność
Z badania, które przeprowadziła Koalicja „Na pomoc niesamodzielnym” wynika, że osoby przebywające w zakładach opieki długoterminowej chcą się szczepić. Ponad 80 proc. ankietowanych przyznało, że zdecydowałoby się na szczepienie, gdyby szczepionka była bezpłatna. Większość zdaje sobie sprawę z zagrożenia, jakim jest choćby pneumokokowe zapalenie płuc. — Wiedzą, że zakażenie tą bakterią może prowadzić do zapalenia płuc i że zapalenie płuc stanowi zagrożenie zdrowia i życia, często wymaga hospitalizacji. Wiedzą też, że choroba może obniżyć samodzielność. A właśnie utraty samodzielności i mobilności seniorzy obawiają się najbardziej — mówi Tomasz Michałek, dyrektor Biura Zarządu Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”, której misją jest m.in. troska o zdrowie i jakość życia osób starszych.
Większość seniorów słyszała też, że istnieje szczepionka przeciwko pneumokokom, ale 78 proc. nie zostało zaszczepionych. Powodem tego był nie tylko koszt szczepionki, ale także brak rekomendacji ze strony lekarza i brak informacji o ryzyku związanym z zakażeniem i inwazyjną chorobą pneumokokową. Aż jedna trzecia respondentów nie została poinformowana o szczepieniach przez pracownika opieki zdrowotnej.
Z dobrodziejstwa szczepienia przeciwko pneumokokom zdaje sobie także sprawę kadra zarządzająca zakładami opieki długoterminowej. Trzy czwarte z nich uważa, że zakażenie tą bakterią to realny problem, ale wiele placówek nie organizuje szczepień. Powodem jest brak systemowych rozwiązań, które umożliwiłyby finansowanie szczepionek w tych zakładach. Wśród barier osoby zarządzające placówkami opieki długoterminowej wymieniają także brak zgody rodziny ich podopiecznych.
W 2023 r. w Polsce działało 460 zakładów opiekuńczo-leczniczych, w których przebywało prawie 53 tys. pacjentów, i 164 zakłady pielęgnacyjno-opiekuńcze, które zapewniły opiekę ponad 14 tys. osób. Było także 2138 stacjonarnych domów i zakładów pomocy społecznej, które miały 132,6 tys. mieszkańców. To oznacza, że w tych wszystkich placówkach opieki długoterminowej przebywało 200 tys. osób, wynika z danych Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”. — W kolejce na przyjęcie do zakładów pielęgnacyjno-opiekuńczych i zakładów opiekuńczo-leczniczych, które są finansowane z budżetu państwa, czeka ponad 20 tys. ludzi — mówi Tomasz Michałek. Nie wiadomo, ile osób przebywa w prywatnych domach opieki i ma utrudniony dostęp do szczepień.

