Były rugbysta Cyprian Majcher prowadzi popularny podcast i kanał na YouTubie. Zaprasza celebrytów, ale też piewców pseudomedycyny i teorii spiskowych. Zdaniem ekspertów wiele odcinków powinno zostać usuniętych. — Jeśli ludzie pójdą za pojawiającymi się tam radami, mogą umrzeć — mówi farmaceutka kliniczna Sybilla Szal. Majcher odpowiada: ja tylko daję przestrzeń do refleksji.

Wystawianie jąder na słońce zwiększa poziom testosteronu? — pyta podcaster Cyprian Majcher. Jego gość, Sebastian Kilichowski, nazywany ekspertem biohackingu, odpowiada, że tak. I to o 200 proc. Po ośmiu dniach od ostatniej ekspozycji poziom testosteronu ma wracać do tego bazowego, dlatego warto to robić raz na tydzień. — To były dosyć stare badania dr. Myersona, nie pamiętam, z którego dokładnie roku, jestem zdziwiony, że nikt jego pracy nie kontynuował — dopowiada Kilichowski.

Ktoś taki jak Abraham Myerson rzeczywiście istniał. Wspólnie z Rudolphem Neustadtem w 1939 r. opublikował pracę dotyczącą wpływu ultrafioletu na wydzielanie hormonów płciowych u mężczyzn. Naukowcy zbadali pacjentów szpitala psychiatrycznego z objawami depresji, którzy poza tym byli leczeni m.in. elektrowstrząsami. Po tym, jak mężczyźni przebywali na słońcu, w ich moczu rzeczywiście było nieco więcej testosteronu.

Sam sposób badania i dobrana grupa nie pozwalają jednak wysnuć wniosków o skuteczności tej metody dla całej populacji. Co więcej, w pracy nie ma słowa o „zwiększeniu poziomu testosteronu o 200 proc.”. To mit rozpowszechniony przez branżę wellness i jednego z prezenterów Fox News, który twierdził, że naświetlanie jąder może być odpowiedzią na „kryzys męskości”.

Tego jednak z podcastu — który jest jednym z najpopularniejszych w Polsce — się nie dowiemy. Prowadzący nie dopytuje swojego gościa, czy nie oznacza to np. zwiększenia ryzyka zachorowania na nowotwór. Nie dodaje żadnych uwag w już zmontowanym odcinku. Nie kontruje też innych gości, gdy opowiadają o tym, że metale ciężkie wywołują „epidemię autyzmu” czy że kobiety w ciąży nie powinny wykonywać USG, bo to traumatyczne dla ich dzieci.

Roi się tam od tego typu treści, bo większość gości Cypriana Majchera promuje pseudomedycynę i teorie spiskowe. Nie zawsze tak było. Początkowo podcast nazywał się „Elite mentality” i autor zapraszał przede wszystkim cenionych sportowców, którzy opowiadali, jak osiągają świetne wyniki, jaką rolę sport odgrywa w ich życiu, co robić, by być „najlepszą wersją siebie”.

Tematyka podcastu założonego w 2018 r. była zgodna z tym, co Majcher robił na co dzień. Zaczynał jako zawodnik rugby. Był reprezentantem Polski, zdobywał mistrzostwa kraju. Rodzina chciała, by został prawnikiem, ale studia rzucił na czwartym roku. Jak opowiadał w podcaście „ZRUPcast”, w jednym z nielicznych udzielonych wywiadów, nauka szła mu średnio. W końcu zrozumiał, że marzenie o byciu prawnikiem „wyprojektowała” na niego mama. Wtedy skupił się na sporcie.

W 2010 r. zainteresował się crossfitem, który dopiero raczkował nad Wisłą. Szybko został trenerem, w 2014 r. — wraz z jedną ze swoich podopiecznych — założył klub CrossFit na warszawskim Ursynowie. Niedługo potem odkupił od kobiety udziały i otworzył kolejny klub w Miasteczku Wilanów. Biznesy, choć szczyt mody na crossfit już minął, mają się świetnie po dziś dzień.

W 2018 r. ruszył z podcastem, ale po dwóch latach — jak sam twierdził — „wypalił się”. Był skupiony na świecie materialnym, a to przestało mu dawać szczęście. Nową drogę miały mu pomóc odnaleźć podróże do Peru i Kolumbii, gdzie uczestniczył w sesjach picia ayahuaski. Czyli psychodeliku, który jest istotną częścią szamańskich rytuałów rdzennych mieszkańców Ameryki Południowej. Te doświadczenia miały przed nim otworzyć „drzwi do ­samopoznania”.

W jednej z rozmów wspominał, że będąc na weselu, poznał innego popularnego w Polsce podcastera, czyli Dawida Swakowskiego, znanego jako Żurnalista. Miało go zaskoczyć, jak ogromne pieniądze można zarabiać na podcastach. Wcześniej, gdy sam się tym zajmował, ten rynek nie był jeszcze aż tak rozwinięty. W 2024 r. znów uruchomił podcast pod swoim imieniem i nazwiskiem.

Początkowo sięgnął po znaną formę — rozmowy ze sportowcami, tylko trochę inaczej opakowane. Choć oglądały się przyzwoicie, nie biły rekordów popularności — osiągały ok. 50 tys. wyświetleń. Przełomem było wideo zatytułowane „Jak koncerny niszczą nasze zdrowie? Co nas naprawdę odżywia”, którego gościnią była dietetyczka Iwona Wierzbicka. Miało 250 tys. odtworzeń.

Kolejny sukces w liczbie wyświetleń to rozmowa zatytułowana „Przebudź się i wyjdź z matrixa — kim naprawdę jesteś?” z Romanem Nachtem, który promował „medycynę energetyczną”, łączenie się z istotami pozaziemskimi. Wynik — 444 tys. odtworzeń. Z czasem treści pseudomedyczne czy zawierające teorie spiskowe zaczęły dominować na kanale Majchera, niektóre filmy osiągały nawet ponad pół miliona wyświetleń na samym tylko YouTubie. Do pseudoekspertów dołączyły kontrowersyjne postaci ze świata polityki, jak Grzegorz Braun czy Maciej Maciak, który zasłynął z prorosyjskich wypowiedzi.

Farmaceutka kliniczna Sybilla Szal uważa, że kanał taki jak ten Cypriana Majchera nie powinien mieć racji bytu. A przynajmniej wiele filmów powinno zostać usuniętych. — Nie chodzi o to, że nie wolno rozmawiać z kontrowersyjnymi postaciami, ale on wielokrotnie przytakuje swoim gościom, nie reaguje na nieprawdziwe informacje i nie prostuje ich później. A jeśli ludzie pójdą za pojawiającymi się tam radami, mogą umrzeć — mówi Szal.

Podkreśla, że nie ma w tym przesady. Wskazuje na jedną z gościń Majchera, naturopatkę Barbarę Kazanę, która znana jest z zalecania ludziom picia moczu, porzucenia medycyny na rzecz ziołolecznictwa czy niewykonywania badań prenatalnych. — Jeśli masz raka i zawierzysz swoje zdrowie komuś takiemu jak ona, to podpisujesz na siebie wyrok — ostrzega Szal.

Problematyczne jest według niej także to, że w podcaście goszczą czasem gwiazdy i celebryci. A mieszanie wartościowych rozmów z dezinformacją może utrudniać odbiorcom odróżnienie wiarygodnych informacji od fałszywych przekazów.

— Oburza mnie też, że sponsorują go duże, rozpoznawalne firmy, które najwidoczniej nic sobie nie robią ze szkodliwości jego przekazu — dodaje. Rzeczywiście, wśród stałych sponsorów podcastu można znaleźć takie marki jak kosmetyczna Dermika (należąca do Bielendy) czy catering pudełkowy Maczfit. Wysyłam do nich pytania o to, czy są świadome, jakie treści pojawiają się na kanale, i czy uznają je za zgodne z wartościami marki. Do czasu oddania tekstu do druku nie otrzymuję odpowiedzi.

Według Sybilli Szal rozmowy z kontrowersyjnymi gośćmi można przeprowadzać dobrze. Przykładem ma być lekarz i twórca internetowy Doctor Mike. Niedawno rozmawiał z osobą promującą wykonywanie skanów mózgu praktycznie każdemu pacjentowi. Przez cały wywiad gość powoływał się na własne doświadczenia, swoich pacjentów i swoje obserwacje.

Prowadzący nie próbował go ośmieszać. Zadawał natomiast bardzo proste pytania: „Skoro jest pan przekonany, że ta metoda działa i przynosi rezultaty, to dlaczego nie chce pan się zgodzić na badania kontrolne? Przecież gdyby wyniki okazały się pozytywne, zyskałby pan jeszcze większą wiarygodność i uznanie środowiska naukowego”. — W takich momentach często okazuje się, że za deklaracjami nie stoją twarde dowody — stwierdza Szal.

Farmaceutka uważa, że problem dezinformacji medycznej będzie narastał, bo to się po prostu opłaca. Osoba bez wykształcenia medycznego może wejść do internetu i korzystając ze swojej charyzmy, zbudować wokół siebie społeczność, która pozwoli jej zarabiać na sprzedaży jakichś „leczących” produktów czy dzięki współpracom reklamowym. — To bardzo dochodowy model biznesowy — mówi Szal.

Według biotechnologa i popularyzatora nauki Dawida Polaka problem będzie coraz poważniejszy, bo nie wszyscy odbiorcy mają narzędzia do samodzielnej weryfikacji treści. Wielu ludzi nie odróżnia rzetelnej wiedzy od dezinformacji, zwłaszcza gdy przekazuje ją osoba z tytułem naukowym czy medycznym. Szczególnie osoby w kryzysie zdrowotnym nierzadko chwytają się wątpliwych metod jako ostatniej deski ratunku. — Jeśli ktoś daje platformę do promowania pseudonauki, powinien to brać pod uwagę — mówi Polak.

Jednocześnie przestrzega przed zakładaniem, że odbiorcy Majchera czy szarlatanów są po prostu głupi. To wygodne wyjaśnienie, ale rzeczywistość jest bardziej skomplikowana. W jego opinii można z takimi osobami nawiązać dialog i zawrócić je ze ścieżki grożącej utratą zdrowia.

— Nie wolno wyśmiewać, obrażać. To zwykle prowadzi jedynie do dalszego okopywania się na własnych pozycjach. Znacznie lepiej podsuwać rzetelne źródła, publikacje naukowe, książki czy rozmowy z ekspertami — podkreśla.

W jednym z podcastów Cypriana Majchera pada stwierdzenie, że leki na prostatę wywołują chorobę Parkinsona. Tymczasem, jak zauważa Polak, komuś, kto w to uwierzył, można pokazać, że część badań nad terazosyną i doksazosyną (stosowanymi na rozrost prostaty) pokazuje wręcz odwrotną zależność. To znaczy, że mogą obniżać ryzyko tej choroby. — Czasem jedno dobrze dobrane źródło potrafi zasiać wątpliwość i skłonić do refleksji — dodaje.

Jakub Śliż, prezes zarządu Stowarzyszenia Pravda, które zajmuje się obnażaniem medycznych kłamstw i półprawd, opowiada, że organizacja stworzyła projekt ofiaraszarlatana.pl. To strona, na której osoby pokrzywdzone przez „uzdrowicieli” mogą anonimowo podzielić się swoimi historiami. W ciągu pierwszych trzech tygodni działalności otrzymali ponad 50 zgłoszeń. I to mimo że — jak podkreśla Śliż — nie zdążyli nawet zacząć promować projektu.

Niektóre wiadomości były krótkie, ale część osób opisywała całe historie życia — sytuacje, w których ktoś wydał ogromne pieniądze na niesprawdzone terapie, bliski zrezygnował z leczenia i zmarł albo podporządkował swoje życie zaleceniom internetowych guru.

Śliż przytacza historię mężczyzny, którego żona wpadła w sidła środowiska promującego przyjmowanie bardzo wysokich dawek jodu. Nie tylko sama zaczęła je brać, ale też podawać dziecku. Gdy mężczyzna reagował, kończyło się kłótniami. Aż w końcu żona się wyprowadziła i odcięła go od kontaktów z dzieckiem. On walczy w sądach, ale czuje bezsilność. Widzi, że lider tej społeczności jest dla kobiety jedynym autorytetem.

— To pokazuje, że skutki promowania pseudomedycyny nie ograniczają się tylko do kwestii zdrowia czy pieniędzy. Mogą prowadzić także do rozpadu relacji rodzinnych i izolowania się od osób, które próbują takie narracje podważyć — podkreśla Śliż.

Zachęca, by pamiętać, że pseudomedycyna to szkoda nie tylko dla jednostek, ale też dla całego systemu ochrony zdrowia. Pacjenci, którzy miesiącami korzystają z niesprawdzonych terapii, często trafiają później do lekarzy w znacznie gorszym stanie niż wtedy, gdy po raz pierwszy szukali pomocy. To oznacza większe koszty leczenia i mniejsze szanse na powodzenie terapii.

Jednocześnie zaznacza, że gdy ktoś już raz wpadnie w sidła pseudomedycyny — np. przez podcast Majchera — to trudno go z nich wyplątać. Wokół szarlatanów tworzą się bowiem duże, dobrze skonsolidowane społeczności. Odejście od wiary w szkodliwe teorie oznaczałoby więc też odrzucenie zbudowanych dzięki nim relacji.

— Widać to np. na grupach na Face­booku, które monitorujemy. Ludzie dzielą się tam swoimi doświadczeniami, problemami zdrowotnymi, wzajemnie się wspierają i utwierdzają w swoich przekonaniach. Dla wielu osób są to miejsca, w których po raz pierwszy czują się wysłuchane i zrozumiane — opowiada Śliż.

Według niego przypomina to działalność sekt. Jest charyzmatyczny lider, są własne zasady, silne poczucie wspólnoty i przekonanie, że grupa ma wiedzę niedostępną dla reszty społeczeństwa. Towarzyszy temu również nieufność wobec lekarzy, naukowców i instytucji publicznych. — Dlatego walka z dezinformacją nie może ograniczać się wyłącznie do prostowania fałszywych informacji — trzeba też zrozumieć, jakie potrzeby społeczne i emocjonalne zaspokajają takie społeczności — podkreśla.

Zapraszam Cypriana Majchera do rozmowy, chcę się dowiedzieć, co sądzi o kontrowersjach, jakie budzi jego podcast, sposób doboru gości i prowadzenia wywiadów. Odmawia spotkania, bo jest na wyjeździe z czwórką dzieci.

Krótko komentuje w mailu: „W swoich programach tworzę przestrzeń do refleksji i zakwestionowania świata, w którym żyjemy, stając w kontrze do tego, że nie ma uniwersalnej recepty na to, jak żyć. Dlatego zapraszam gości, którzy dają możliwość poszerzyć swoją perspektywę — często o tematy, na które nie wypada mówić, bądź, które mogą być kontrowersyjne — ale przedstawiając je w taki sposób, by każdy sam mógł odpowiedzieć sobie na to pytanie”.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version