-
Ptaki, zjadając owoce i zbierając owady, odgrywają ważną rolę w ekosystemie oraz wspierają funkcjonowanie przyrody poprzez rozsiewanie nasion.
-
Badania na obszarze Wielkiej Brytanii wykazały, że małe europejskie ptaki, takie jak sikory, piecuszki i pokrzewki, również pomagają w zapylaniu roślin, mimo braku wyspecjalizowanych anatomicznych przystosowań.
-
Eksperymenty pokazały, że obecność tych ptaków zwiększa zawiązywanie owoców u niektórych gatunków roślin, szczególnie wczesną wiosną, gdy aktywność owadów jest ograniczona ze względu na niskie temperatury.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Dowodzą tego badania przeprowadzone na małych ptakach wróblowych na terenie Wielkiej Brytanii. Mowa o gatunkach, które doskonale znamy także z Polski. Również u nas są kluczową częścią małej awifauny. Brytyjczycy badali takie gatunki jak strzyżyk, modraszka, gil, pokrzewka czarnołbista (czyli kapturka), piecuszek, cierniówka, pokrzewka ogrodowa (czyli gajówka) oraz czeczotka, a także kilka gatunków sikor. To wszystko ptaki dość małe, częste w naszych ogrodach i parkach, jak również w karmnikach.
Tym ptakom przyjrzeli się ornitologowie z University of Auckland i University of Cambridge na bazie ich siedlisk we wschodniej Anglii. Ustalenia są wręcz zdumiewające. Obalają stare założenie dotyczące tego, kto zajmuje się zapylaniem.
Nie tylko owady odpowiadają za zapylanie roślin
Powszechnie uważa się, że za zapylanie odpowiadają owady, zwłaszcza błonkówki, takie jak pszczoły, trzmiele i osy, a także motyle, chrząszcze i inne drobne bezkręgowce. W tropikach zapylaczami bywają także nietoperze i inne zwierzęta, a ptaki z zapylaniem roślin kojarzą się i owszem, ale głównie przez pryzmat kolibrów innych małych, egzotycznych gatunków. Tymczasem okazuje się, że sprawa dotyczy także małych ptaków europejskich.
„Ptaki wróblowate pełnią funkcjonalną rolę zapylaczy w umiarkowanej Europie” – czytamy na łamach „Journal of Ecology”. „Niektóre z tych ptaków nie były dotąd podejrzewane o zapylanie roślin, a wnoszą znaczący wkład. Ich rola była pomijana, ale zasługuje na uwagę”.
Nie jest to rola przypadkowa. Chociaż owady pozostają kluczowymi zapylaczami roślin w Europie, to jednak w jej umiarkowanej części, gdzie owadów jest bez porównania mniej niż w cieplejszych obszarach, duża rola przypada ptakom.
Naukowcy zbadali 29 gatunków ptaków i stwierdzili, że 89 proc. osobników transportuje pyłek roślin, zwłaszcza gdy ptaki regularnie odwiedzały kwiaty. To wierzba iwa, śliwa tarnina, głóg jednoszyjkowy, szakłak pospolity i inne. Ornitologowie zauważają, że rośliny te nie wykształciły ewolucyjnie wyspecjalizowanych cech morfologicznych związanych z zapylaniem przez ptaki, ale jednak dochodzi do tego zjawiska i jest ono ważne dla roślin.
Eksperyment polegający na wykluczeniu ptaków z zapylania kwiatów wykazał, że w takim wypadku zawiązywanie owoców zmniejszyło się u połowy z siedmiu badanych gatunków roślin. Pozytywny wpływ ptaków na rozwój roślin był największy w przypadku gatunków rozdzielnopłciowych oraz tych, które kwitną wcześniej wiosną, gdy temperatury są niskie i zmienne. Wtedy jest jeszcze mało aktywnych owadów.
Inaczej mówiąc, rośliny otwierające kwiaty wczesną wiosną, gdy pogoda jest jeszcze zimna i niestabilna, są wręcz uzależnione od małych ptaków. Owady źle znoszą zimno, a ptaki nie mają takich ograniczeń jako zwierzęta stałocieplne.
Rośliny ułatwiają pracę małym ptakom
Teoretycznie zapylacze mają cechy anatomiczne ułatwiające im zbieranie nektaru i pyłku. To chociażby aparaty gębowe pozwalające zanurzyć się w kwiatach. Małe ptaki europejskie tego nie mają. Sikory, piecuszki czy pokrzewki mają krótkie dzioby, które nigdy ewolucyjnie nie były przystosowane do pobierania nektaru jak w wypadku kolibrów.
A jednak okazuje się, że to wystarczy. Rośliny kwitnące wczesną wiosną i zależne od ptaków gromadzą swój nektar w łatwo dostępnych miejscach, np. skupiskach, co ułatwia ptakom dotarcie do niego i przy okazji pobranie pyłku na dziób i pióra.
To zaś oznacza, że związek roślin rosnących w umiarkowanej części Europy, od Wysp Brytyjskich po Polskę, z małymi ptakami wróblowymi jest silniejszy i ważniejszy niż komukolwiek się zdaje. I my też mamy swoje „kolibry”.



