-
Rząd Friedricha Merza wprowadza reformę niemieckich służb wywiadowczych, co według szefa MSW otwiera „nową epokę”, a przeciwnicy ostrzegają przed tworzeniem „tajnej policji”.
-
Nowe przepisy przyznają BND i BfV szerokie uprawnienia do gromadzenia, przechowywania oraz analizy danych, w tym działań operacyjnych i stosowania sztucznej inteligencji.
-
Reforma spotkała się z krytyką części opozycji, dziennikarzy i przedsiębiorców ze względu na potencjalne zagrożenie dla wolności prasy, bezpieczeństwa firm oraz przejrzystości działania służb.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Rząd Friedrich Merza przyjął liczący ponad 700 stron pakiet ustaw przygotowany przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Zakłada on znaczące rozszerzenie uprawnień Federalnej Służby Wywiadowczej (BND) i Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji (BfV) w zakresie pozyskiwania danych, przechowywania informacji i automatycznej analizy danych. Służby otrzymają też „uprawnienia operacyjne” porównywalne z kompetencjami służb specjalnych w innych państwach.
Służby mają uzyskać możliwość aktywnego przeciwdziałania zagrożeniom, takim jak akty sabotażu czy cyberataki, również poprzez działania odwetowe. Dotychczas służby te z reguły gromadziły informacje, natomiast uprawnienia operacyjne miała jedynie policja (w kraju) lub wojsko (za granicą w ramach misji autoryzowanych przez parlament).
Minister spraw wewnętrznych Niemiec Alexander Dobrindt mówi o „nowej epoce” dla służb. Część opozycji ostrzega jednak przed tworzeniem „tajnej policji” i kwestionuje zgodność planowanych zmian z konstytucją.
Szef niemieckiego MSW o projekcie. „Rewolucja”
– Reforma służb wywiadowczych wręcz rewolucjonizuje architekturę bezpieczeństwa w Niemczech – podkreślił szef niemieckiego MSW Alexander Dobrindt. – Rozwijamy nasze służby wywiadowcze w prawdziwe tajne służby – dodał. Jak tłumaczył, Niemcy są codziennie celem wojny hybrydowej, szpiegostwa, sabotażu i cyberataków, dlatego muszą odpowiednio dostosować swoje zdolności obronne.
Odpowiedzialna w Urzędzie Kanclerskim za służby specjalne minister Nina Warken wyjaśniła, że po reformie BND będzie mógł m.in. „włamywać się do systemów informatycznych fabryk dronów czy laboratoriów broni chemicznej” i prowadzić działania sabotażowe przeciwko takim obiektom. Wywiad będzie mógł też manipulować dostawami towarów, aby kluczowe komponenty, na przykład przeznaczone do produkcji uzbrojenia, nie trafiały do docelowych odbiorców.
W zakresie działalności wywiadowczej BND ma uzyskać szerszy dostęp do systemów informatycznych – od inteligentnych urządzeń domowych, po telefony komórkowe, laptopy lub inne urządzenia – tłumaczyła Nina Warken. Dane będą mogły być dłużej przechowywane – dane dotyczące treści komunikacji – do sześciu miesięcy, a metadane dotyczące ruchu telekomunikacyjnego – do dwunastu miesięcy.
Pomoże sztuczna inteligencja
Szef niemieckiego MSW szczególnie podkreślił znaczenie możliwości prowadzenia przeszukań online. – Jest to jedno z najważniejszych narzędzi służących do wykrywania planów zamachów – powiedział Alexander Dobrindt. Za konieczne uznał również uprawnienia do stosowania „aktywnych środków ochronnych”, umożliwiających fałszowanie danych, zakłócanie działania określonych systemów, czy unieszkodliwiania narzędzi wykorzystywanych do ataków. Podkreślił również, że niezbędne będzie wykorzystanie sztucznej inteligencji i zautomatyzowanej analizy danych.
Dobrindt stanowczo odrzucił obawy dotyczące niekontrolowanej masowej inwigilacji obywateli. – Uczciwi obywatele nie mają się absolutnie czego obawiać z powodu rozszerzenia uprawnień służb – stwierdził. – Mówimy tutaj o terroryzmie i o państwowym terroryzmie prowadzonym przez obce mocarstwa.
Nina Warken wskazała z kolei, że większym kompetencjom służb będzie towarzyszyć wzmocniony nadzór. Kluczową rolę ma odgrywać Niezależna Rada Kontroli, organ o charakterze quasi-sądowym. Rada ma zatwierdzać szczególnie istotne działania przed ich rozpoczęciem, kontrolować późniejsze przetwarzanie danych i nadzorować zgodność działań służb z prawem.
Krytycy ostrzegają przed planami władz. „Tajna policja”
Współtworząca z chadecją rząd Merza partia socjaldemokratów – SPD – zasadniczo poparła reformę. Wiceprzewodnicząca klubu poselskiego SPD Sonja Eichwede zapowiedziała jednak, że socjaldemokraci dokładnie przeanalizują proponowane mechanizmy kontroli służb podczas prac legislacyjnych.
Również opozycyjni Zieloni popierają wzmocnienie kompetencji wywiadu, ale podkreślają konieczność szczegółowej weryfikacji projektu. – Nie dajemy nikomu czeku in blanco – powiedział współprzewodniczący partii Felix Banaszak.
Ostra krytyka nadeszła jednak ze strony liberalnej FDP. Szef partii Wolfgang Kubicki określił projekt jako „historyczne złamanie tabu”. W rozmowie z dziennikiem „Augsburger Allgemeine” argumentował, że ścisły rozdział między policją a służbami specjalnymi ma bardzo ważne, także historyczne uzasadnienie. Nie chce – jak mówił – „tajnej policji w Niemczech”.
Podobne stanowisko zajęła posłanka partii Lewica Clara Bünger. – Kto daje służbom wywiadowczym uprawnienia do ingerencji operacyjnych, sabotażu i państwowych cyberataków, planuje stworzenie nowej niemieckiej tajnej policji – powiedziała.
Dziennikarze: Zagrożenie wolności prasy
Obawy ma nie tylko opozycja, ale i dziennikarze i przedsiębiorcy. Niemiecka Unia Dziennikarek i Dziennikarzy (DJU) ostrzegła, że reforma obniża próg dla nadzoru nad komunikacją dziennikarską. A to „bezpośrednie zagrożenie wolności prasy”.
Branżowy związek cyfrowy Bitkom wyraził obawy, że dostęp służb do systemów informatycznych przedsiębiorstw może zagrozić bezpieczeństwu ich działania i danych klientów. Dlatego takie działania powinny być stosowane „wyłącznie jako ostateczność i przy zachowaniu rygorystycznych wymogów bezpieczeństwa”.
Natomiast Centralny Związek Niemieckiego Przemysłu Motoryzacyjnego (ZDK) zażądał doprecyzowania przepisów dotyczących obowiązku przekazywania służbom danych telemetrycznych z samochodów. „Dla warsztatów samochodowych musi być jednoznacznie określone, jakie dane w ogóle podlegają udostępnieniu” – podkreślili przedstawiciele organizacji.
Katarzyna Domagała-Pereira, redakcja polska Deutsche Welle
Artykuł ukazał się na stronie Deutsche Welle.
-
Dron w pobliżu samolotu. Niemieckie MSW dementuje doniesienia ws. Antonowa
-
Niemcy w obliczu nowego zagrożenia. Domagają się pilnych konsultacji z NATO













