Dlaczego? Wszystko za sprawą gigantycznego zamieszania, które powstało na trasie powrotnej z Chin do Polski. Lot z Ningbo do Pekinu opóźnił się na tyle, że Polacy nie zdołali zdążyć na kolejny, już ze stolicy Chin do Warszawy.

Scenka ws. Nikoli Grbicia. Reprezentanci Polski wpadli na zabawny pomysł


Trzeba było zatem rozpocząć logistyczną łamigłówkę i przebukowywanie biletów oraz noclegi na terenie Pekinu. Ostatecznie do Warszawy drużyna doleciała – w zdecydowanej większości – w środowy (tj. 5 sierpnia) poranek. Odbyło się oficjalne powitanie oraz konferencja prasowa i spotkanie z dziennikarzami.

– Ogromnie dziękujemy za piękne przywitanie na lotnisku. To sukces także tych ludzi, którzy tutaj z nami nie siedzą, a dołożyli swoją cegiełkę. Także tych zawodników, którzy grali w fazie interkontynentalnej i tych, którzy z nami trenowali, ale nie zadebiutowali. Wielkie podziękowania dla wszystkich, całego sztabu szkoleniowego oraz wszystkich ludzi dookoła kadry. Przed nami zasłużone krótkie wakacje, a potem bierzemy się do pracy, bo przed nami ważny cel, czyli mistrzostwa Europy – przyznał podczas konferencji prasowej Aleksander Śliwka, kapitan reprezentacji.


Wśród siatkarzy zabrakło m.in. Wilfredo Leona. Innym lotem z Chin wyruszył również trener Nikola Grbić. Selekcjoner zazwyczaj jest obecny na tego typu spotkaniach, przemawia, siedząc w pierwszym rzędzie wraz z innymi członkami sztabu szkoleniowego.


Siatkarze wpadli zatem na rozwiązanie, jak sprawić, żeby jednak Serb… był obecny, chociaż symbolicznie, razem z drużyną. Ostatecznie postawiono na telefon ze zdjęciem trenera.


Dobre nastroje złotej polskiej drużyny przeplatały się ze zmęczeniem długim powrotem z przygodami do Polski. Choć fakt faktem, Tomasz Fornal przy okazji możliwości wypowiedzi, skierował krótki apel do ministerstwa sportu, o czym pisaliśmy w osobnym tekście na łamach WPROST.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version