Prokuratura umorzyła dwa kolejne wątki śledztwa dotyczącego zamachu stanu. Jeden z nich dotyczył rzekomego podżegania marszałka Sejmu do odmowy zaprzysiężenia Karola Nawrockiego na urząd prezydenta, a drugi wygaszenia pod koniec 2023 r. mandatów poselskich Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. O obu sprawach rozmawiają autorzy podcastu W związku ze śledztwem.
Nikt nie namawiał Szymona Hołowni do przeprowadzenia zamachu stanu. Prokuratura okręgowa umorzyła ten wątek w śledztwie. Wszystko, co się wtedy działo to – zdaniem prokuratorów – tylko publicystyczna dyskusja, a nie próby wpłynięcia na decyzję drugiej osoby w państwie.
Pod koniec lipca zeszłego roku, dosłownie na 10 dni przed zaprzysiężeniem Karola Nawrockiego na prezydenta, Szymon Hołownia powiedział w studiu Polsatu, że namawiano go do przeprowadzenia zamachu stanu.
– Wielokrotnie proponowano mi, czy sugerowano, rozpytywano mnie, czy jestem gotowy przeprowadzić zamach stanu, bo do tego się to sprowadza – opowiadał marszałek Sejmu. – Nazwiska, panie marszałku, to jest poważna sprawa – prosił prowadzący rozmowę dziennikarz. – Przyjdzie czas, że będziemy o tym rozmawiać – oznajmił lider Polski 2050. – Zamachu stanu ze mną się nie zrobi. (…) Ja to nazywam zamachem stanu. To prawdopodobnie nie wypełnia kryteriów prawnych zamachu stanu, ale ja mówię o zamachu stanu, mając na myśli sytuację, w której prezydent został wybrany, a ja mówię: „no nie podoba mi się ten prezydent, to może ja go nie zaprzysięgnę, pobędę sobie prezydentem”, bo przecież takie były sugestie – dodał.
Po tych rewelacjach marszałka Sejmu wniosek o śledztwo pod kątem zamachu stanu złożył dyżurny mecenas PiS Bartosz Lewandowski, a prokuratura postanowiła ten wątek dołączyć do śledztwa ws. zamachu stanu prowadzonego z zawiadomienia Bogdana Święczkowskiego, prezesa TK.
Marszałek Hołownia po raz pierwszy został wezwany do prokuratury w październiku. Po przesłuchaniu oświadczył, że „odpowiedział na wszystkie pytania pani prokurator” i tego stanowiska trzymał się również przy kolejnych wezwaniach. Nie stawił się na przesłuchanie wyznaczone na listopad ani na następny termin w grudniu, argumentując, że nie ma już nic więcej do dodania.
Nie powiodła się także próba przesłuchania go w lutym, choć prokuratorzy wcześniej podkreślali, że chcą wrócić do rozmowy, ponieważ pierwsze przesłuchanie zostało przerwane na wniosek Hołowni, a śledczy mieli jeszcze dodatkowe pytania. W pewnym momencie rozważano nawet wystąpienie o uchylenie immunitetu byłemu już marszałkowi Sejmu w związku z niestawianiem się na wezwania. Ostatecznie jednak prokuratura umorzyła sprawę.
“W toku licznych czynności, w tym przesłuchania Szymona Hołowni, prokurator ustalił, że nikt mu wprost takich propozycji, sugestii, a tym bardziej nacisków nie składał. Jego słowa, które padły w wywiadzie telewizyjnym, odnosiły się wyłącznie do medialnych wypowiedzi innych osób, sugerujących różne scenariusze polityczne. W szczególności Szymon Hołownia podkreślił w swoich zeznaniach, że takie sugestie nie były zgłaszane przez polityków koalicji 15 października. Wręcz przeciwnie, zeznał, że wszyscy, łącznie z Premierem, byli przeciwni zastosowaniu propozycji, które funkcjonowały w mediach, uznając je za niekonstytucyjne” – czytamy w oświadczeniu prokuratury.
I dalej: “W uznaniu prokuratora wypowiedzi te nie mogą być traktowane jako podżeganie czy nawoływanie do jakiegokolwiek przestępstwa, ani jako przygotowanie do usunięcia przemocą organu konstytucyjnego w osobie Prezydenta, jak podawali liczni zawiadamiający. Były to wypowiedzi prezentujące pewne poglądy, roztaczające pewne interpretacje przepisów – w oczach ich autorów legalne, które według osób je głoszący miały wyprowadzić Polskę z kryzysu konstytucyjnego”.
Drugi „wątek zamachowy” również umorzony
Ale to nie jedyny „wątek zamachowy”, który zakończył się umorzeniem. Prokuratura umorzyła również postępowanie dotyczące wygaszenia mandatów Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Zawiadomienie w tej sprawie złożył prezes Trybunału Konstytucyjnego Bogdan Święczkowski.
Po wydaniu prawomocnego wyroku wobec Kamińskiego i Wąsika marszałek Sejmu Szymon Hołownia wygasił ich mandaty, uznając, że skazani posłowie utracili prawo do zasiadania w parlamencie. Obaj politycy trafili następnie do zakładów karnych, po czym zostali ponownie ułaskawieni przez prezydenta Andrzeja Dudę.
Prawo i Sprawiedliwość nie uznało decyzji o wygaśnięciu mandatów. Politycy partii podejmowali próby doprowadzenia byłych posłów do Sejmu, twierdząc, że nadal przysługują im mandaty. Prokuratura nie dopatrzyła się jednak w działaniach Hołowni żadnych nieprawidłowości. Uznała, że marszałek Sejmu nie jest organem uprawnionym do oceny prawidłowości orzeczeń sądowych i miał obowiązek wykonać prawomocny wyrok.
„Prokurator wskazała, że nie leżało w kompetencjach Marszałka Sejmu ocenianie, czy Sąd Okręgowy w Warszawie miał prawo wydać 20 grudnia 2023 r. wyrok skazujący tych dwóch posłów, pomimo zastosowania wobec nich w 2015 r. – jeszcze przed prawomocnym zakończeniem postępowania karnego – prawa łaski przez Prezydenta. Marszałek Sejmu jako organ władzy wykonawczej nie posiada żadnych uprawnień do kontroli ani weryfikowania wyroków sądowych. Miał więc obowiązek zastosować się do treści tego wyroku i mając na uwadze jego przymiot prawomocności – wydać zgodnie z Kodeksem wyborczym postanowienie o wygaśnięciu ich mandatów poselskich” – napisała w informacji o umorzeniu prokuratura.
Sprawa jest o tyle interesująca, że właśnie 7 lutego 2024 r. Jarosław Kaczyński po raz pierwszy sięgnął po argument o „zamachu stanu”. Prezes PiS próbował wówczas doprowadzić do wpuszczenia Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika do Sejmu mimo decyzji o wygaśnięciu ich mandatów. Udał się do Straży Marszałkowskiej, domagając się otwarcia dla nich drzwi parlamentu.
Po spotkaniu triumfalnie prezentował dokument, który miał być — jak twierdził — „pismem Straży Marszałkowskiej potwierdzającym, że na polecenie marszałka Sejmu posłowie nie zostali wpuszczeni do Sejmu”. Sugerował tym samym, że Szymon Hołownia bezprawnie uniemożliwia wykonywanie mandatu legalnie wybranym parlamentarzystom.
Szybko okazało się jednak, że przedstawiana przez Kaczyńskiego kartka nie była żadnym stanowiskiem Straży Marszałkowskiej. Był to odpis decyzji jednej z izb Sądu Najwyższego dotyczącej mandatu Macieja Wąsika. Jedynym wkładem komendanta Straży Marszałkowskiej był odręczny dopisek informujący, że formacja działa zgodnie z obowiązującymi przepisami. Dokument nie zawierał więc potwierdzenia, że posłowie zostali niewpuszczeni do Sejmu na polityczne polecenie marszałka, choć właśnie tak przedstawiał go prezes PiS.
„Otrzymałem postanowienie, zgodnie z obowiązującymi przepisami i poleceniem marszałka Sejmu, bez odpowiednich upoważnień do wejścia na teren Kancelarii Sejmu. Powyższe dotyczy panów Wąsika i Kamińskiego. Nie zostaną wpuszczeni. Obowiązujące przepisy to Ustawa o Straży Marszałkowskiej” – brzmiała adnotacja komendanta.
Ale właśnie wtedy Jarosław Kaczyński pierwszy raz powołał się na artykuł 127 Kodeksu Karnego. To ten mówi o zamachu stanu.
Art. 127.
§ 1. Kto, mając na celu pozbawienie niepodległości, oderwanie części obszaru lub zmianę przemocą konstytucyjnego ustroju Rzeczypospolitej Polskiej, podejmuje w porozumieniu z innymi osobami działalność zmierzającą bezpośrednio do urzeczywistnienia tego celu, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 10 albo karze dożywotniego pozbawienia wolności.
§ 2. Kto czyni przygotowania do popełnienia przestępstwa określonego w § 1, podlega karze pozbawienia wolności od lat 3 do 20.
W połowie jeden z zastępców prokuratora krajowego, wierny Zbigniewowi Ziobrze, Michał Ostrowski zaczął prowadzić to postępowanie. Został zawieszony a śledztwo trafiło do prokuratury okręgowej. W kwietniu umorzono wątek nacisków na członków PKW w sprawie finansowania PiS.
„W związku ze śledztwem”
Ona jest czołową dziennikarką polityczną, a on — uznanym reporterem śledczym. Prywatnie Dominika Długosz i Mariusz Gierszewski są małżeństwem z niemal 20-letnim stażem, a teraz łączą siły również jako współprowadzący podcast „W związku ze śledztwem”.
Nowe odcinki podcastu będą ukazywać się w każdy wtorkowy wieczór na stronie Newsweek.pl, w aplikacji Onet Audio, a także na kanałach Radia Zet i „Newsweek Polska” na YouTube.

