Atakowanie przypadkowych osób, przemoc seksualna, pochwalanie zabójstw czy znęcanie się nad zwierzętami — brzmi jak akt oskarżenia wobec przestępców. Tymczasem to fragment internetowej rzeczywistości, z którą często bez ograniczeń stykają się młodzi ludzie. Jaki wpływ mogą na nich wywierać patotreści?
Termin „patotreści” ukonstytuował się podczas prac Okrągłego Stołu, powołanego przez Rzecznika Praw Obywatelskich w 2018 r. Problem zyskał wówczas rozgłos głównie za sprawą rosnącej popularności Daniela Magicala, uznawanego za jednego z prekursorów tzw. patostreamów. Zgodnie z wypracowaną definicją patotreści to materiały prezentujące zachowania sprzeczne z normami społecznymi i niosące demoralizujący przekaz — obejmujące m.in. przemoc fizyczną, psychiczną i seksualną, nadużywanie alkoholu i narkotyków, poniżanie czy wykorzystywanie innych osób. Niezależnie od szczegółowych ujęć definicyjnych jedno pozostaje bezsporne: nie są to treści odpowiednie dla dzieci.
Najnowszy Newsweek Psychologia już w kioskach!
Foto: Materiały prasowe
Szkodliwe wzorce
Mimo upływu lat i podejmowanych działań prawnych wobec części twórców patotreści nadal są silnie obecne w polskiej przestrzeni internetowej. I mogą wywierać negatywny wpływ na odbiorców. Często funkcjonują nie tylko jako treści same w sobie, lecz także jako temat debat, analiz i komentarzy. Paradoksalnie zwiększa to ich zasięg — młodzi ludzie sięgają po nie, by „być na bieżąco” i rozumieć kontekst internetowych dyskusji. Naturalna ciekawość w połączeniu z łatwą dostępnością sprawia, że trudno skutecznie walczyć z tym zjawiskiem.
Kluczową cechą patotreści jest łamanie norm społecznych, co sprzyja powstawaniu szkodliwych wzorców zachowań. Obejmują one zarówno przemoc, jak i używanie alkoholu oraz innych substancji psychoaktywnych. Istotnym wabikiem dla młodych jest również pokusa „łatwego sukcesu” — przekonanie, że rozpoznawalność i zyski finansowe można osiągnąć poprzez działania kontrowersyjne, a nawet nielegalne. Szczególnym przypadkiem są tzw. gale freak fightowe, gdzie osoby biorące udział w walkach mogą zarabiać duże pieniądze, a jednocześnie ważne jest wzbudzanie jak największych kontrowersji.
W przypadku patotwórców poprawa sytuacji materialnej często idzie w parze z naruszaniem prawa. Ich powroty do działalności — mimo blokad czy wyroków — mogą wzmacniać poczucie bezkarności i podważać autorytet instytucji państwowych. Z drugiej strony pociąganie patotwórców do odpowiedzialności karnej jest niezwykle ważne dla tzw. prewencji ogólnej. Poszczególni twórcy byli skazywani za przestępstwa, które popełniali na streamie. Niestety część z nich nadal jest obecna w internecie.
Pociesza fakt, że wiele młodych osób oglądających tego typu materiały zauważa i rozumie wagę takich szkodliwych wzorców. W badaniach przeprowadzonych w 2019 r. na potrzeby raportu „Patotreści w internecie” aż 87 proc. młodych respondentów stwierdziło, że patotreści mogą być szkodliwe i mogą zachęcać do naśladowania wynaturzonych zachowań.
Znieczulenie na przemoc
Stała obecność przemocy w patotreściach prowadzi do stopniowego podnoszenia progu wrażliwości odbiorców. Aby utrzymać uwagę widzów, twórcy często eskalują zachowania — nierzadko przy aktywnym udziale publiczności. Mechanizm tzw. donejtów (wpłat od widzów) umożliwia bezpośrednie wpływanie na przebieg transmisji, w tym zachęcanie do coraz bardziej ekstremalnych działań. Patotreści prezentują wszystkie możliwe warianty przemocy. Na streamach dochodziło do pobić, wulgarnego obrażania widzów, ale także wykorzystania seksualnego. Jeden ze streamerów zapraszał do siebie młode kobiety, z którymi spożywał alkohol, a następnie proponował czynności seksualne. Wszystko było nadawane na żywo, a widownia kibicowała, obiecując wysokie wpłaty. Patotwórcy potrafią balansować na granicy regulaminów platform, dlatego czynności seksualne nie odbywały się bezpośrednio przed kamerą, ale dla widowni wszystko było oczywiste. Zdecydowana większość patostreamerów to mężczyźni, a stosowana przez nich przemoc ma charakter mizoginistyczny, co stanowi poważne źródło szkodliwych wzorców.
Nie bez znaczenia pozostaje również fakt, że w badaniach przeprowadzonych w 2019 r. na potrzeby raportu „Patotreści w internecie” wykazano, iż aż 88 proc. młodych osób, które oglądały tego typu materiały, uznało to za doświadczenie niepokojące.
Śledzenie patotreści może się także wiązać z nadmierną ilością czasu spędzanego przed ekranem. Wielogodzinne, a czasem wielodniowe transmisje sprzyjają zaniedbywaniu innych sfer życia — edukacji, relacji czy snu. Dotyczy to oczywiście wybranych osób, ponieważ tych oglądających całe streamy jest bardzo niewiele.
Zjawisko to wzmacnia tzw. pączkowanie treści. Fragmenty transmisji (shoty) funkcjonują niezależnie, są komentowane, przetwarzane i multiplikowane przez innych. W efekcie odbiorca pozostaje w stałym kontakcie z danym tematem, nawet jeśli nie śledzi pierwotnego źródła. Bardzo popularne jest zjawisko tzw. kanałów commentary, które omawiają internetowe konflikty, czyli tzw. dramy, ale także często w sposób krytyczny opisują działalność patotwórców. Oznacza to, że kontakt ze szkodliwymi treściami można mieć także w sposób zapośredniczony.
Cynizm popłaca
Patotreści często opierają się na wykorzystywaniu osób w trudnej sytuacji życiowej — w kryzysie bezdomności, uzależnienia czy z ograniczonymi kompetencjami społecznymi. Bywa, że wykorzystywani są także członkowie rodzin twórców.
Jednocześnie osoby rzeczywiście czerpiące zyski z tego typu działalności pozostają w cieniu lub ograniczają swoją widoczność. Brak skutecznej reakcji na takie sytuacje daje młodym osobom szkodliwy wzorzec robienia kariery, pokazuje, że niszczenie komuś życia i wykorzystywanie czyichś słabości może dawać wymierne korzyści majątkowe. To smutne, ale obecnie nadal można wskazać mocne przykłady sytuacji, gdy osoby wykorzystujące pozostają zupełnie bezkarne.
Choć patotreści wydają się zjawiskiem nowym, mechanizmy ich odbioru nie są całkowicie nieznane. Podobne motywacje — np. poczucie moralnej wyższości — towarzyszyły widzom niektórych programów telewizyjnych pokazujących osoby zmagające się z trudnościami życiowymi, poszukującymi partnerek czy pracującymi w kontrowersyjnych branżach. W przypadku patotreści mamy jednak do czynienia z formą bardziej radykalną, pozbawioną filtrów redakcyjnych i kontroli instytucjonalnej. To istotna różnica, która znacząco zwiększa ryzyko negatywnego wpływu na odbiorcę.
Patotreści nie ograniczają się jednak do transmisji na żywo i shotów. Dużą rolę odgrywają także utwory muzyczne — zarówno tworzone przez ludzi, jak i generowane przy użyciu sztucznej inteligencji. Mogą promować przemoc, używki czy uprzedmiotowienie kobiet, często w formie atrakcyjnej dla młodszych odbiorców.
Rozwój narzędzi AI zwiększa skalę produkcji takich materiałów i ułatwia ich dystrybucję. Pojawiają się również niepokojące hybrydy — np. treści o charakterze seksualnym w konwencji dziecięcej piosenki. Niemniej zjawisko to nie jest nowe i szkodliwe dla dzieci oraz młodzieży utwory muzyczne były obecne na długo przed powszechnym dostępem do internetu.
Od odbiorcy do twórcy
Niepokojącym zjawiskiem jest skracanie dystansu między odbiorcą a twórcą patotreści. Przykładem może być trend włamań do kamer IP pod koniec 2025 r. Osoby nieuprawnione masowo przejmowały dostęp do prywatnych urządzeń, a następnie sprzedawały wgląd do kamerek znajdujących się także w prywatnych domach. Nabywcami były również osoby młode, które aktywnie uczestniczyły w nękaniu ofiar, co dodatkowo rejestrowano i wrzucano do serwisów internetowych. To pokazuje, jak łatwo granica między biernym oglądaniem a aktywnym współtworzeniem przemocy może zostać przekroczona. Innym przejawem tego typu sytuacji jest wysyłanie donejtów z obraźliwymi komentarzami, których jedynym celem jest sprowokowanie patotwórców do gwałtownej reakcji.
Co możemy więc zrobić? Na pewno ważna jest przede wszystkim świadomość istnienia problemu. Zgodnie z raportem „Nastolatki” z 2025 r., na podstawie badań NASK, do oglądania patotreści przyznaje się 22 proc. nastolatków, a jednocześnie tylko 9 proc. rodziców twierdzi, że ich dzieci mają kontakt z tego typu treściami. Podobną tendencję można zaobserwować w przypadku innych zagrożeń opisywanych we wspomnianym raporcie.
Tymczasem rola rodziców i opiekunów jest kluczowa. Choć wymagająca. Fundamentem pozostaje bezpieczna relacja, umożliwiająca rozmowę o trudnych treściach i emocjach. To niezwykle istotne, by młodzi odbiorcy czuli, że mogą zgłosić niepokojące doświadczenia bez obawy przed oceną. Dlatego zamiast wyłącznie zakazywać, lepiej interesować się tym, co dziecko ogląda — nawet jeśli wydaje się nam to mało wartościowe. Wspólna analiza treści pozwala budować krytyczne myślenie i odnosić je do wartości rodzinnych.
Poza wszystkim zaś: szkodliwe materiały należy zgłaszać — zarówno na platformach, jak i do instytucji, takich jak Dyżurnet.pl. Ostatecznie zdecydowana, skutkująca sankcjami reakcja wobec niektórych twórców była możliwa dzięki rosnącemu sprzeciwowi społecznemu — w tym także coraz większej świadomości zagrożeń wśród rodziców.
Maciej Kępka — specjalista ds. analizy nielegalnych i szkodliwych treści w internecie w NASK-PIB. Ma ponad 10-letnie doświadczenie w zakresie bezpieczeństwa dzieci i młodzieży w internecie. Zajmował się realizacją projektów profilaktycznych, jest współautorem materiałów edukacyjnych. Posiada doświadczenie w prowadzeniu szkoleń zarówno dla profesjonalistów, jak i dla dzieci oraz młodzieży

