Nowe starcia na terenie Zatoki Perskiej oraz kolejne izraelskie naloty w Libanie wystawiają granice amerykańsko-irańskiego zawieszenia broni na próbę, a los posiadanych przez Iran materiałów jądrowych pozostaje głównym punktem spornym w próbach wynegocjowania zakończenia konfliktu.
Nieoczekiwanym rozwiązaniem dla tej sytuacji mogą okazać się jednak Chiny — pod warunkiem że Biały Dom zaakceptuje pomoc ze strony swojego największego rywala, Teheran zgodzi się na udział obcej potęgi, a Pekin podejmie się tak ryzykownego, geopolitycznego manewru.
Dyplomatyczne zwycięstwo Pekinu
Donald Trump od dłuższego czasu domaga się zniszczenia lub przekazania wszystkich zasobów wysoko wzbogaconego uranu Iranu, które często nazywa „pyłem jądrowym”. Teheran utrzymuje, że jako członek Traktatu o Nierozprzestrzenianiu Broni Jądrowej, ma prawo wzbogacać uran na swoim terytorium w celach pokojowych, choć Irańczycy wyrazili pewną otwartość na wstrzymanie działań nuklearnych na określony czas.
Jak oświadczył w zeszłym tygodniu Trump, jego żądanie oznaczałoby wywiezienie irańskiego uranu przez USA, które — jak stwierdził — są jednym z zaledwie dwóch państw zdolnych do przeprowadzenia takiej operacji. Drugim takim krajem mają być Chiny. Prezydent USA wcześniej powiedział, że „nie czuje się komfortowo” z udziałem Chin w tym procesie. Jednak Pekin może być dla Teheranu bardziej akceptowalnym partnerem, ze względu na silne więzi łączące oba kraje.
Jak zauważył Joseph Rodgers, zastępca dyrektora i ekspert w Projekcie ds. Kwestii Nuklearnych przy Center for Strategic and International Studies, stanowisko Trumpa względem zapasów irańskiego uranu ewoluowało, a jego sugestia, by rolę w operacji odegrała Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej, świadczy o otwartości na koordynację z udziałem podmiotu trzeciego. Rodgers przyznał jednak, że jest „sceptyczny” wobec tego, czy taki układ byłby wykonalny. Podkreślił też, że zrealizowanie takiego scenariusza przez Xi Jinpinga mogłoby być opłacalnym rozwiązaniem.
— Gdyby Chiny odegrały rolę mediatora i przejęły kontrolę nad irańskimi zapasami wysoko wzbogaconego uranu, byłoby to dla nich ogromne dyplomatyczne zwycięstwo — powiedział Rodgers w rozmowie z „Newsweekiem”. — Społeczność międzynarodowa odebrałaby to jako Chiny wzmacniające reżim nierozprzestrzeniania broni jądrowej oraz chiński wkład w pokój i stabilność. Taka sytuacja byłaby interpretowana jako Waszyngton przekazujący Pekinowi przywództwo w tej sprawie.
Cztery zasady Xi Jinpinga
Wybuch amerykańsko-izraelskiej wojny przeciwko Iranowi miał globalne konsekwencje, które dotknęły także Chiny. Teheran jest kluczowym dostawcą taniej energii dla Pekinu, a zakłócenia w handlu ropą i gazem przez cieśninę Ormuz zahamowały dostawy ze wszystkich państw Zatoki Perskiej i wywindowały ceny surowców na światowych rynkach.
Chińscy urzędnicy niezmiennie apelują o natychmiastowe zakończenie konfliktu. Takie stanowisko potwierdził również ambasador Chin Xie Feng w rozmowie z „Newsweekiem”, przeprowadzonej na krótko przed głośnym spotkaniem Donalda Trumpa z Xi Jinpingiem w zeszłym miesiącu. Pekin wyraża także zainteresowanie wsparciem dla wysiłków pokojowych.
— Od momentu wybuchu wojny USA i Izraela z Iranem, Chiny utrzymują bliski kontakt ze wszystkimi zainteresowanymi stronami i podejmują aktywne działania na rzecz promowania zawieszenia broni i pokoju — przekazał w oświadczeniu dla „Newsweeka” rzecznik Ambasady Chin w USA. — Kierując się duchem czterech propozycji prezydenta Xi Jinpinga, będziemy dalej aktywnie działać na rzecz przywrócenia pokoju i stabilizacji na Bliskim Wschodzie i w regionie Zatoki Perskiej tak szybko, jak to możliwe.
W kwietniu Xi ogłosił cztery zasady: konieczność przestrzegania pokojowego współistnienia, poszanowanie suwerenności państw, międzynarodowy porządek prawny oraz równoważenie rozwoju i bezpieczeństwa. Plan ten zyskał poparcie Iranu, a Donald Trump przyznał, że to właśnie Pekin przyciągnął Teheran do stołu negocjacyjnego.
— W kwestii irańskiego programu nuklearnego Chiny zawsze popierają pokojowe rozwiązanie drogą dialogu i negocjacji — powiedział rzecznik ambasady Chin. — Mamy nadzieję, że wszystkie zainteresowane strony wykorzystają tę szansę i za pomocą negocjacji znajdą rozwiązanie uwzględniające wszystkie uzasadnione obawy. Chiny będą nadal odgrywać konstruktywną rolę w politycznym i dyplomatycznym uregulowaniu kwestii irańskiego programu nuklearnego, by chronić międzynarodowy reżim nierozprzestrzeniania broni jądrowej oraz wspierać pokój i stabilność zarówno na Bliskim Wschodzie, jak i poza nim.
Czy przełoży się to na bardziej aktywny udział Chin w przyszłym porozumieniu? To pozostaje kwestią otwartą. Pekin już wcześniej pokazał swoje dyplomatyczne możliwości w regionie, nadzorując zawarcie porozumienia pojednawczego między Iranem a Arabią Saudyjską w marcu 2023 r. Choć pakt ten został przyćmiony przez kolejne regionalne kryzysy, które doprowadziły do starć obu państw, ich stały kontakt aż do obecnej wojny był w dużej mierze efektem chińskiej inicjatywy.
„Ostrożna, nieoficjalna dyplomacja”
Chińska próba wsparcia wywozu wzbogaconego materiału jądrowego tuż po gorącym konflikcie na Bliskim Wschodzie byłaby jeszcze ambitniejszym krokiem, do którego realizacji niezbędna byłaby także zgoda USA.
— Nie sądzę, by tradycyjne stanowisko Chin w sprawie nieingerencji zabraniało Xi pełnienia funkcji mediatora — mówi Rodgers. — Jeśli Pekin zdecyduje się zaangażować, zrobi to bardzo ostrożnie. Nie spodziewam się, by Chiny wyprzedziły USA i opowiedziały się za Iranem, ogłaszając, że zgodziły się przejąć materiał jądrowy. Oczekuję raczej ostrożnej, nieoficjalnej dyplomacji.
Jeffrey Lewis, profesor w Center for Nonproliferation Studies przy Middlebury Institute of International Studies w Monterey, uważa jednak, że bez szerszego porozumienia dotyczącego przyszłości irańskiego programu nuklearnego taki wysiłek może nie mieć strategicznego znaczenia, nawet jeśli Chiny rzeczywiście byłyby w stanie podjąć się tego zadania.
— Technicznie jest to możliwe, ale nie rozumiem, co miałoby to osiągnąć w oderwaniu od kompleksowego porozumienia, które uniemożliwiłoby Iranowi wyprodukowanie kolejnych ilości wysoko wzbogaconego uranu — powiedział Lewis w rozmowie z „Newsweekiem”.
To, co mogłoby jednak zostać osiągnięte, to danie Trumpowi możliwości wycofania się — uważa Lewis, który powiedział, że Donald Trump w takiej sytuacji „mógłby udawać, że osiągnął swoje cele, jak np. wcześniejsze przedstawianie ograniczonego uderzenia jako zniweczenia irańskiego programu nuklearnego, kiedy nic takiego się nie wydarzyło”.
Chińska szansa na sukces
Dla Xi wynegocjowanie czołowej roli Pekinu w rozwiązaniu kryzysu irańskiego byłoby pomocne w ugruntowaniu pozycji Chin jako światowego mocarstwa, budowanej głównie poprzez detronizowanie USA w sferze gospodarczej i dyplomatycznej.
— Rozwijając swoje możliwości geogospodarcze na świecie, Chiny jednocześnie dążą do wzmocnienia własnych wpływów geopolitycznych — powiedział Tong Zhao, ekspert Programu Polityki Nuklearnej w Carnegie Endowment for International Peace. — Pekin w regionie Bliskiego Wschodu dostrzega złożoność lokalnej sceny politycznej i unika wikłania się w niepotrzebne kryzysy czy przejmowania dużych strategicznych ciężarów.
— Mimo to Chiny wykazują zainteresowanie prezentowaniem się jako konstruktywny aktor polityczny i pośrednik w obecnym konflikcie — dodał Zhao. — Takie działania mogą wspierać rywalizację Chin z USA, wzmacniając ich pozycję zarówno w regionie, jak i na arenie międzynarodowej. Kwestia irańskiego uranu jest tutaj jedną z potencjalnych okazji.
Zhao wskazał na kilka sposobów, w jakie Pekin mógłby się zaangażować. Opcja wysłania chińskich specjalistów do wydobycia zakopanego uranu ze zniszczonych podziemnych instalacji „może być dla Chin szczególnie odpowiednia, ponieważ pozwoliłaby uniknąć politycznej drażliwości i potencjalnego upokorzenia, gdyby to Amerykanie mieli osobiście odzyskiwać irański materiał jądrowy na miejscu”.
Ekspert wskazał, że Chiny mogłyby także zająć się obsługą wrażliwego materiału jądrowego — przechowywaniem wysoko wzbogaconego uranu w obecnej postaci, rozcieńczeniem go do niższego poziomu wzbogacenia lub przekształceniem w paliwo reaktorowe — w zależności od warunków ostatecznego porozumienia między USA a Iranem oraz dostępności chińskich magazynów.
Jednak zbyt głębokie zaangażowanie w konflikt USA-Iran niesie ze sobą także ryzyka. Iran, choć tradycyjnie sceptyczny wobec wiązania swojego bezpieczeństwa z obcymi mocarstwami, w ostatnich latach dążył do zacieśnienia współpracy obronnej z Chinami i obecnie stara się eksponować swoje partnerstwo z potęgami, by odstraszyć kolejne akcje militarne USA i Izraela — co nie zawsze jest zbieżne z ostrożnym podejściem Pekinu.
— Szersze pytanie polityczne brzmi: czy wysłanie materiału jądrowego do Chin stworzyłoby oczekiwania wobec jakiegoś rodzaju chińskich gwarancji bezpieczeństwa? — zastanawia się Zhao. — Iran mógłby uznać taki układ za sygnał, że Chiny będą zobowiązane ich wesprzeć lub bronić, jeśli USA złamią przyszłe porozumienie i przeprowadzą kolejny atak. To jest właśnie rodzaj ryzyka strategicznego, którego Chiny tradycyjnie starają się unikać.
Tekst opublikowany w amerykańskim „Newsweeku”. Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji „Newsweek Polska”.

