Zagraniczna prasa zgodnie orzekła, że mediolańska wystawa „Romantyczny brutalizm. Podróż w głąb polskiego rzemiosła i designu” to nie tylko prezentacja arcyciekawych projektów, ale też znak, że polscy twórcy artystycznego wzornictwa wchodzą falą na międzynarodowy rynek.

W ramach mediolańskiego Design Week oglądam wystawę „Romantyczny brutalizm” i mam poczucie, że twórcy i twórczynie unikalnych przedmiotów projektowali je nie tylko z myślą o pięknie, ale i z troską o to, jak te przedmioty powstają. „Thought for humans” to myśl przewodnia 63. Salone del Mobile w Mediolanie. Wystawa zorganizowana przez Fundację Visteria idealnie się w tę myśl wpisuje.

Po zwrocie ludowym przyszedł czas na zwrot w polskim designie. Oswoiliśmy się z chłopskimi korzeniami, badamy przeszłość. Szukamy przedmiotów, które mogą nas z nią połączyć. Nagle na czasie są ręcznie wykonane przedmioty nawiązujące do tradycji. Włoszka, Federica Sala, kuratorka wystawy „Romantyczny brutalizm”, wyłowiła 22 twórców i twórczynie, których projekty zachwycają formą i wyobraźnią. Natura, rodzina, ziemia – to zdaniem Sali elementy łączące polskich projektantów. Jej spotkanie z polskim wzornictwem zaczęło się od projektów Marcina Rusaka. Dziadek artysty był ogrodnikiem. On projektuje wazy i meble, w których autorską metodą zatapia kwiaty uchwycone w momencie przejścia od rozkwitu do rozkładu. Na wystawie w Mediolanie jego florystyczny kredens rozświetlony słońcem kuratorka zestawiła z inspirowanymi folklorem zakopiańskim krzesłami rzeźbiarza Antoniego Rząsy i tkaniną Jolanty Owidzkiej, współtwórczyni razem z Magdaleną Abakanowicz (jej praca też jest na wystawie) polskiej szkoły tkaniny. Studia nad polską historią uświadomiły Sali, że nasza przeszłość nie jest linearna, to ciąg wzlotów i zapaści.

Kuratorka, łącząc współczesne przedmioty z pracami historycznymi, pokazuje, że istnieje ciągłość polskiej myśli projektowej. Równo 100 lat temu na paryskiej Wystawie Sztuki Dekoracyjnej i Wzornictwa polski pawilon zdobył 36 medali. Zachwyt wzbudziło wówczas połączenie stylu art déco ze stylem zakopiańskim. Jednym z eksponatów był kilim, którego replikę na mediolańską ekspozycję wykonało studio Splot, założone przez Przemka Cepaka i tworzące tradycyjnymi metodami. W zatopionej w czerwieni sali ze szkłem z lat 70. sąsiadują wazony stworzone techniką 3D. Po czerwonym stole spływa współczesna wariacja na temat koronki z tworzywa sztucznego autorstwa Kasi Kucharskiej. Jej kwiaty można też podziwiać w sali, w której punktem kulminacyjnym jest aluminiowe biurko Jana Ankiersztajna. Rzeźbiarską wariację na temat stołu do pracy zapisuję w mojej kolekcji zachwytów. Koronki robione ręcznie przez koronczarki z Bobowej na zamówienie Zosi Chylak zdobią przestrzeń, która najpełniej oddaje sens tytułu „Romantyczny brutalizm”.

Architekturę wystawy stworzyła Zuza Paradowska, talentem dorównująca artystom pokazywanym na wystawie. W centrum sali stoją odlewy mocarnych dłoni podtrzymujących delikatne szkło. To pokazana z przymrużeniem oka gra między kruchością a siłą. Zachwyciła mnie instalacja ze stali według projektu Paradowskiej nawiązująca do poetyki stawu. Jak kwiaty wyłaniają się z niego szklane kielichy. W dyskusję na temat napięcia między formą a użytecznością wpisuje się przewrotnie Anna Bera, która eksperymentuje z formą lustra. Na wystawie pokazuje lustro wpisane w ciężką drewnianą oprawę. Lustro jest dodatkiem do rzeźbiarskiej formy. Choć „Romantyczny brutalizm” to wystawa artystycznego wzornictwa, można sobie wyobrazić wnętrza, w których te przedmioty będą spełniać również funkcję. Wchodząc, wpada się na monumentalny stół z metalu duetu Formsophy. Alicja Prussakowska i Jakub Kijowski swoje ławy wykonują w plenerze. W blaty zatapiają kamienie, kawałki drewna, tworząc złudzenie przedmiotu, który wyłonił się z natury. Nad ich stołem wisi lampa Marka Bimera wykonana w całości ze skrawków materiałów, które zostały z innych projektów.

Sposób aranżacji wystawy uświadamia mi, że jeden dobrze wyeksponowany przedmiot promieniuje na całą przestrzeń. To myślenie zgodne z nurtem ekologicznym. Nie chowajmy się za przedmiotami. Wybierajmy takie, które powędrują do domów następnych pokoleń. Fundacja Visteria powołana przez Katarzynę Jordan do promocji sztuki i designu pokaże wystawę pod koniec kwietnia w Warszawie w willi Gawrońskich. Zobaczcie koniecznie.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version