-
Autonomiczny robot Redwing wyruszył w pięcioletnią podróż śladami Magellana, mając na celu opłynięcie Ziemi i zebranie kluczowych danych oceanograficznych.
-
Robot korzysta z nowatorskiego systemu zmiany wyporności i jest wyposażony w zaawansowane czujniki do monitorowania temperatury, zasolenia, prądów i migracji zwierząt morskich.
-
Redwing to efekt globalnej współpracy naukowej oraz edukacyjnej, a jego misja dostarczy nowej wiedzy o oceanach, klimacie i zagrożeniach środowiskowych.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Na pierwszy rzut oka wygląda niepozornie – jak żółta torpeda z anteną. W rzeczywistości Redwing to jeden z najbardziej zaawansowanych robotów podwodnych, jakie kiedykolwiek zbudowano. Stworzyli go inżynierowie z firmy Teledyne Marine we współpracy z naukowcami z Uniwersytetu Rutgersa w stanie New Jersey.
Urządzenie ma 2,5 metra długości i waży około 170 kilogramów. Nie ma śruby napędowej ani silników odrzutowych. Zamiast tego porusza się dzięki systemowi zmiany wyporności. W jego wnętrzu znajduje się tłok wypełniony olejem, który może lekko zwiększać lub zmniejszać objętość pojazdu. Kiedy Redwing staje się cięższy od wody, powoli opada. Gdy znów uzyskuje wyporność – wznosi się ku powierzchni.
Wykonując tysiące takich „zanurzeń i wynurzeń”, robot przesuwa się naprzód po łagodnej, zygzakowatej trajektorii, wykorzystując energię grawitacji i prądów morskich. Dzięki temu może poruszać się bez przerwy przez wiele miesięcy.
„Redwing będzie szybował z prądami, zamiast z nimi walczyć” – wyjaśnia Shea Quinn, kierownik misji Sentinel w Teledyne Marine. – „To pozwoli mu płynąć powoli, z prędkością niecałych dwóch kilometrów na godzinę, ale prawie bez zużycia energii.”
Wyprawa śladami Magellana
Start misji, nazwanej Sentinel Mission, odbył się 10 października 2025 roku u wybrzeży wyspy Martha’s Vineyard, niedaleko Bostonu. To symboliczne miejsce – stąd od dziesięcioleci wyruszają amerykańskie ekspedycje oceanograficzne.
Trasa Redwinga została zaplanowana tak, by przypominała drogę, którą w XVI wieku pokonał Ferdynand Magellan podczas pierwszej wyprawy dookoła świata. Robot popłynie przez Atlantyk do Wysp Kanaryjskich, następnie wzdłuż zachodniego wybrzeża Afryki do Kapsztadu, dalej przez Ocean Indyjski do Australii i Nowej Zelandii, potem przez Ocean Południowy i wokół Falklandów, być może zahaczając o Brazylię. Ostatecznie powróci do Ameryki Północnej, zamykając pętlę o długości około 73 tysięcy kilometrów.
-
Poddali się, nie będą dłużej szukać. Zostały uznane za wymarłe
-
Wysyp pod hortensje, a nie pożałujesz. To najlepsza ściółka pod kwiaty
Podczas całej podróży Redwing będzie wynurzał się na powierzchnię co kilka godzin, by przesłać dane przez satelitę i odebrać instrukcje z centrum dowodzenia. Zespół naukowców z Teledyne i Uniwersytetu Rutgersa będzie śledził jego pozycję na mapie i delikatnie korygował kurs.
„To połączenie żeglugi i kosmicznej eksploracji” – mówi Brian Maguire, dyrektor operacyjny Teledyne Marine. – „Redwing podróżuje sam, ale co kilka godzin melduje się do bazy, by powiedzieć: 'wciąż tu jestem’.”
Na pokładzie robot ma zestaw czujników, które mierzą temperaturę, zasolenie, gęstość i prędkość prądów morskich. Dzięki nim naukowcy mogą tworzyć trójwymiarowy obraz zmian zachodzących w oceanach, zwłaszcza w miejscach, gdzie nigdy wcześniej nie udało się dotrzeć z załogowym statkiem.
Dodatkowo Redwing wyposażono w odbiornik akustyczny, który potrafi wykrywać sygnały z nadajników umieszczonych na rybach, rekinach i żółwiach morskich. Dane te pomogą śledzić migracje zwierząt w najodleglejszych częściach oceanów.
„Żyjemy na planecie – oceanie” – mówi prof. Oscar Schofield, współkierujący misją. – „To oceany regulują pogodę i klimat. Ta misja da nam nowe narzędzie, by naprawdę zrozumieć, jak ciepło i energia przepływają między morzem a atmosferą.”
Wszystkie dane trafiają do amerykańskiej agencji NOAA (Narodowa Administracja Oceaniczna i Atmosferyczna), a także do międzynarodowych baz, z których korzystają naukowcy, meteorolodzy i studenci na całym świecie.
Nazwa Redwing to skrót od Research and Education Doug Webb Inter-National Glider – i zarazem hołd dla Douga Webba, amerykańskiego inżyniera i wynalazcy, który w latach 80. opracował pierwsze autonomiczne szybowce podwodne. Webb przez dziesięciolecia pracował w Instytucie Oceanograficznym Woods Hole w Massachusetts – jednym z najważniejszych ośrodków badań morskich na świecie.
Zmarł w 2024 roku w wieku 94 lat, a jego motto „Pracuj ciężko, baw się dobrze i zmieniaj świat” stało się hasłem misji Redwing.
„To spełnienie jego marzenia” – mówi Maguire. – „Doug wierzył, że pewnego dnia po oceanach będą pływać setki autonomicznych robotów, które nieprzerwanie będą dostarczać danych o klimacie. Teraz to zaczyna się dziać naprawdę”.
Globalny projekt, globalna współpraca
W misję zaangażowane są ośrodki naukowe z sześciu krajów – od Hiszpanii i RPA po Australię, Nową Zelandię i Brazylię. Zespół ponad pięćdziesięciu studentów Uniwersytetu Rutgersa opracował oprogramowanie nawigacyjne i system śledzenia trasy. Studenci prowadzą też internetowy dziennik podróży, publikując dane i zdjęcia z misji.
„To nie tylko projekt naukowy, ale i edukacyjny” – tłumaczy prof. Scott Glenn, współkierujący badaniami. – „Chcemy, żeby młodzi ludzie z całego świata mogli uczestniczyć w tej podróży. Dla wielu z nich to pierwsze zetknięcie z prawdziwą nauką.”
Zespół planuje łączyć się ze szkołami i uczelniami z krajów, nad którymi będzie przepływał Redwing. Uczniowie będą mogli obserwować wyniki pomiarów, poznawać tajniki oceanografii i wymieniać się doświadczeniami ze studentami z USA.

Badacze podkreślają, że misje takie jak ta stają się coraz ważniejsze. Zmieniający się klimat, rosnąca temperatura mórz i topnienie lodowców sprawiają, że oceany odgrywają jeszcze większą rolę w regulowaniu pogody i bilansu cieplnego Ziemi.
Redwing ma pomóc naukowcom zrozumieć, jak głębiny pochłaniają energię słoneczną, jak rozkłada się sól i tlen w wodzie oraz w jaki sposób prądy transportują ciepło z tropików do chłodniejszych rejonów.
„To, co dzieje się w oceanie, nie zostaje w oceanie” – mówi Schofield. – „To właśnie tam rodzą się huragany, powodzie i susze. Im lepiej zrozumiemy morza, tym lepiej będziemy mogli przewidywać przyszłość klimatu.”
Naukowy rejs na miarę XXI wieku
Choć misja Redwinga potrwa pięć lat, już teraz budzi ogromne zainteresowanie naukowców i inżynierów. Jest nie tylko demonstracją możliwości technologicznych, ale i przykładem, jak sztuczna inteligencja, robotyka i współpraca międzynarodowa mogą połączyć się w jednym celu – poznaniu planety, na której żyjemy.
Jak podkreśla Maguire: „Redwing to dopiero początek. W przyszłości chcemy stworzyć globalną flotę takich pojazdów, które będą stale monitorować oceany, przekazując dane o prądach, temperaturze i życiu morskim niemal w czasie rzeczywistym. To zmieni sposób, w jaki patrzymy na Ziemię.”















