Rodzice dzisiejszych nastolatków dorastali w atmosferze niedoboru, niepewności, chaosu, w przeświadczeniu, że trzeba samemu sobie radzić i trzymać się w ryzach. Nastolatkowie z kolei buntują się przeciw narracji „zaciskania zębów”. Potrzebują rozmowy i wycofują się z przeciążających sytuacji — tak reagują na świat nadmiaru i presji. Jak to się stało, że to, co ma chronić, zaczyna dzielić?
Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”
Nowy numer Psychologii już w sprzedaży!
Foto: Materiały prasowe
Konflikt między rodzicami a nastolatkami rzadko dotyczy faktów. Częściej ujawnia zderzenie odmiennych map świata — kształtowanych przez pokoleniowe obawy i kulturowe instrukcje przetrwania. Strategie, które kiedyś chroniły to, co ważne, trudniej mieszczą się w jednej relacji.
Dorośli przetrwali dzięki kontroli, wytrzymałości i braniu odpowiedzialności ponad siły. Nastolatkowie — dzięki wrażliwości, poszukiwaniu sensu i uważności na własne granice. Choć te drogi wydają się skrajnie różne, wyrastają z tego samego źródła: potrzeby bezpieczeństwa. Napięcie pojawia się, gdy strategie skuteczne „tam i wtedy” uruchamiają się automatycznie „tu i teraz” i zamiast chronić, ograniczają dialog.
Te różnice uwypukliła pandemia. Okres sprzyjający autonomii i relacjom rówieśniczym zamknął młodych ludzi w domu i przed ekranem. Rodzice sięgali po kontrolę, nastolatkowie po granice, wycofanie lub bunt. Obie strony chroniły się w relacji, która stała się napięta, ale wciąż ważna.
Dzisiejsze napięcie międzypokoleniowe jest sygnałem zmiany. Młodzi dorastają w świecie nadmiaru bodźców, cyfrowej obecności i globalnych kryzysów, a jednocześnie są bardziej otwarci na język zdrowia psychicznego i mniej skłonni do bezrefleksyjnego przyjmowania autorytetu. Dorosłych to destabilizuje, bo podważa strategie, które kiedyś dawały poczucie sensu i bezpieczeństwa.
Kiedy emocje były luksusem
Rodzice dzisiejszych nastolatków to w większości przedstawiciele pokolenia X i starsi milenialsi, dorastający w polskim krajobrazie niedoboru, niepewności i chaosu. Ich doświadczeniem formującym była przemiana ustrojowa, niestabilność ekonomiczna lat 90. oraz narracja „radzenia sobie na własną rękę”. W wielu domach codziennością byli zmęczeni, przepracowani lub emocjonalnie niedostępni dorośli, powtarzający mantry: „nie ma na co narzekać”, „musisz sobie radzić sam”, „bądź silny”, „możesz liczyć tylko na siebie”.
W takim klimacie trudne emocje rzadko znajdowały bezpieczne ujście. Brakowało języka i przestrzeni do rozmowy o tym, co dzieje się w środku. Wiele doświadczeń pozostawało niewypowiedzianych, „zamkniętych w sobie”. Uczono się nie prosić o pomoc, często w przekonaniu, że „inni mają gorzej” lub „nie wypada” obciążać kogoś własnymi trudnościami.
Odpowiedzią na ten świat stało się dążenie do stabilności i bezpieczeństwa, rozumiane bardzo konkretnie: wykształcenie, stała praca, pozycja społeczna i „trzymanie się w ryzach”. Silna była też motywacja, by zapewnić dzieciom „lepsze życie” — bardziej przewidywalne i wolne od chaosu, które wypełniało domy ówczesnych młodych ludzi. Odpoczynek bywał postrzegany jako luksus, który trzeba wypracować.
W radzeniu sobie z lękiem wielu dorosłych wykształciło strategie kontroli świata, okoliczności, a później także dzieci. Emocje częściej tłumiono lub „zamrażano”, niż regulowano w relacji, pozwalając funkcjonować bez konfrontowania się z bezradnością. Tak ukształtowało się pokolenie nadodpowiedzialnych dorosłych z wysoką tolerancją na przeciążenie, chronicznie zmęczonych. Z perspektywy klinicznej nie są to cechy charakteru, lecz strategie regulacji układu nerwowego, wypracowane w określonym kontekście społecznym i kulturowym.
W relacji z dorastającym dzieckiem strategie te bywają odbierane inaczej: jako brak zaufania, nadmierna kontrola lub chłód emocjonalny. Nastolatkowie mówią: „rodzice mnie nie słuchają”, „kiedy próbuję powiedzieć, że jest mi ciężko, słyszę, że muszę się bardziej postarać”.
Kiedy świat nie milknie
Dzisiejsi nastolatkowie dorastają w świecie cyfrowym, gdzie media społecznościowe są równoległym środowiskiem życia. Tam kształtują się relacje, tożsamość i poczucie własnej wartości, często pod presją bycia zauważonym. W tle wyświetla się natłok informacji o wojnach, napięciach politycznych i katastrofach klimatycznych. Pandemia dopełniła ten obraz, gwałtownie ograniczając kontakt z rówieśnikami — kluczowy dla autonomii, regulacji emocji i testowania granic.
Z perspektywy dorosłych świat online to źródło problemów. Dla nastolatków jest też środowiskiem regulacyjnym: przewidywalnym, zawsze dostępnym, pozwalającym utrzymać kontakt i poczucie bycia „na bieżąco”. Gdy szkoła i relacje offline stają się obciążające, telefon bywa sposobem obniżania napięcia. Trudność pojawia się, gdy staje się jedynym narzędziem regulacji wzmacniającym uciekanie od własnego bólu — samotności, lęku, nieakceptowania siebie.
Młodzi ludzie poszukują sensu i autentyczności, wysoko cenią dobrostan psychiczny i chcą o nim rozmawiać z dorosłymi. Ich zasoby rozwojowe wciąż się kształtują: dojrzewający układ nerwowy mierzy się z nadmiarem bodźców i oczekiwań. Wielu funkcjonuje w rytmie przeładowanych grafików: szkoła, korepetycje, zajęcia dodatkowe, aktywność online. Brakuje przestrzeni na nudę, konieczną do integracji doświadczeń i regeneracji umysłu i ciała.
W gabinetach psychologów pojawiają się nastolatkowie, którzy na zewnątrz radzą sobie bez zarzutu, lecz w środku są zagubieni i samotni. Często mówią: „Nie wiem, co jest ze mną nie tak. Nie mam bliskich relacji. Powinnam być wdzięczna, a czuję poczucie winy, że nie muszę pracować tak ciężko jak moi rodzice. Próbowałam z nimi rozmawiać, ale usłyszałam: »to te tiktokowe wymysły«”.
Nazywanie emocji, aktywizm, wycofanie, szukanie wsparcia i unikanie przeciążenia — to strategie adaptacyjne tego pokolenia. Nam się wydaje, że to apatia, roszczeniowość, nadwrażliwość lub brak ambicji, a tak właśnie chroni się układ nerwowy w środowisku permanentnego alarmu, że świat zaraz runie. Różnica narracji rodzi napięcie — nie dlatego, że jedna strona ma rację, lecz że każdy opisuje świat językiem innych doświadczeń.
Nastolatkowie buntują się przeciw narracji „zaciskania zębów”. Ich wrażliwość, potrzeba rozmowy i wycofanie z przeciążających sytuacji to adaptacyjne reakcje na świat nadmiaru i presji. Dopóki dorośli będą interpretować te strategie przez pryzmat dawnych wzorców przetrwania, młodzi będą czuć się nierozumiani, a dorośli bezradni wobec świata, który przestał reagować na stare sposoby radzenia sobie z nim.
Doświadczenie graniczne
Pandemia COVID-19 nie była jedynie zamkniętym epizodem z przeszłości. Dla wielu stała się wydarzeniem granicznym, które uwypukliło sposoby radzenia sobie z utratą kontroli i niepewnością. Warto do niej wrócić, by zrozumieć, jak uwidoczniła różnice w regulacji napięcia po obu stronach relacji.
Dla nastolatków pandemia przypadła na czas sprzyjający wychodzeniu w świat, budowaniu autonomii i relacji rówieśniczych, które nagle skurczyły się do domu i ekranu. Dla dorosłych był to okres realnego zagrożenia zdrowotnego, ekonomicznego i egzystencjalnego. Uruchomił strategie kontroli i nadmiernej odpowiedzialności.
Teoretycznie izolacja mogła pogłębić więzi rodzinne. W praktyce eskalowała napięcia, trudności komunikacyjne i deficyty bliskości. Dom stał się miejscem ochrony i przeciążenia: rodzice pracowali zdalnie, martwili się o zdrowie i stabilność finansową, funkcjonując w chronicznym napięciu, co odbierało zasoby potrzebne do budowania relacji.
W rodzinach z trudnymi wzorcami i zachowaniami przemocowymi dzieci straciły możliwość buforowania doświadczeń w szkole czy wśród rówieśników. Jedyną przestrzenią regulacji stał się świat online — miejsce kontaktu i ulgi, lecz też dezinformacji, porównań społecznych i treści pogłębiających napięcie. W tym okresie wzrosły wskaźniki lęku, depresji i poczucia samotności wśród młodzieży, które do tej pory są podwyższone.
Świat cyfrowy mógł wspierać dzieci jedynie przy obecności dorosłego, który jest dostępny emocjonalnie, zdolny nadawać znaczenie przeżyciom i napotkanym informacjom. W wielu domach takiej figury brakowało. Dzieci wychwytywały niespójność między deklaracjami o dbaniu o siebie a codziennym funkcjonowaniem dorosłych w przeciążeniu i zmęczeniu. Za krytycznym spojrzeniem młodzieży kryje się lęk — obserwacja dorosłych, którzy nie do końca radzą sobie z własnym pobudzeniem i regulują stres w sposób odbierany jako mało bezpieczny.
Pandemia spotęgowała różnice w sposobach regulowania napięć emocjonalnych, częściowo utrwalając je w ciele i umyśle. Dlatego próba porozumienia międzypokoleniowego dzisiaj nie może opierać się wyłącznie na „naprawianiu młodzieży”.
Od kompetentnego do pokornego rodzicielstwa
Więcej kompetencji wychowawczych nie rozwiąże wszystkich napięć między rodzicami a nastolatkami. Wiele dorosłych wpada w pułapkę „list do odhaczenia”: kolejny webinar, nowe narzędzie, warsztaty rozwojowe. Tymczasem problem rzadko leży w braku umiejętności, a częściej w miejscu, z którego wchodzimy w relację. Zanim pojawi się pytanie „jak rozmawiać z nastolatkiem?”, warto zapytać: „z jakiego miejsca w ogóle do niego mówię?”.
Zmiana postawy wymaga spojrzenia na własne reakcje, przekonania i automatyzmy. Pomocny w refleksji może być model pokory kulturowej (cultural humility), wywodzący się z międzykulturowej pracy klinicznej. Pokora wychodzi poza ramy zdobywania nowych kompetencji i zachęca do uczenia się budowania relacji mimo różnic głęboko zakorzenionych w kulturze, doświadczeniach i strategiach przetrwania.
Pokora kulturowa nie daje recept na „trudnego nastolatka”. Zaprasza raczej do uznania, że własna historia adaptacyjna — choć sensowna — nie musi być uniwersalna. Nie jest to tożsame z rezygnacją z granic ani odpowiedzialności rodzicielskiej. Otwiera przestrzeń do wspólnego mapowania rzeczywistości, nie po to, by ktoś wygrał, lecz by relacja mogła przestać opierać się wyłącznie na przetrwaniu.
Diana Diaków, PhD, NCSP — psycholog szkolny, psychotraumatolog, certyfikowana terapeutka EMDR, badaczka, ekspertka w obszarze zdrowia psychicznego dzieci i rodzin z doświadczeniem migracyjnym i uchodźczym oraz lingwistka. Specjalizacje kliniczne realizowała m.in. na Utah School of Medicine oraz Harvard Medical School, doktorat obroniła na University of Montana. Pracowała w dziewięciu krajach; jest autorką międzynarodowych publikacji naukowych oraz laureatką prestiżowych nagród, w tym Art Nezu Dissertation Award przyznawanej przez American Psychological Association. Kieruje zespołem Wellbeing w Akademeia High School w Warszawie. Jest członkinią wielu towarzystw psychologicznych w Europie i USA