W skrócie
-
Ekspert wskazał, że system kaucyjny w Polsce może doświadczać problemów głównie przez niedopracowanie butelkomatów.
-
Kupowanie najtańszych recyklomatów może sprzyjać oszustwom – ostrzega specjalista.
-
Problemem są też małe, niewydajne maszyny, przez które pracownicy sklepów mają więcej pracy, a klienci muszą czekać w kolejkach lub odchodzą z kwitkiem.
W badaniu Res Futura zapytano Polki i Polaków o to, jakie są według nich największe problemy systemu kaucyjnego. Wspominano wówczas m.in. awarie i niedostępność butelkomatów, trudności w odzyskaniu kaucji czy konieczność segregowania butelek w domu.
A jakie problemy system kaucyjny stwarza od strony technicznej? Niedawno wpis na ten temat w mediach społecznościowych zamieścił Marcin Derenda, ekspert z AKE Technologies – firmy produkującej recyklomaty.
Specjalista zwraca przede wszystkim uwagę na to, że brakuje weryfikacji technicznych, minimalnych wymagań dla automatów i „są one tylko na papierze”. „Nikt ich nie weryfikuje, (…) nie każe dostosować stojących już maszyn… efekt widać po minach klientów w niektórych sieciach” – mówi Marcin Derenda.
Efekt zdaniem eksperta jest taki, że sklepy decydują się na zakupów recyklomatów, sugerując się jedynie jak najniższą ceną. To „oczywiście wzmaga skalę niezadowolenia klienta i negatywną ocenę całego systemu” – zauważa specjalista.
Innym problemem są też zbyt małe maszyny, których wydajność nie jest przystosowana do realiów polskiego systemu. Rzeczywiście zdarza się, że trzeba odstać swoje w kolejce do butelkomatu lub pojawia się informacja o awarii maszyny. A należy zauważyć, że są modele, które potrafią skanować szybciej i magazynować więcej – mają one specjalne, duże wrzutnie, gdzie można umieścić nawet kilkadziesiąt butelek i puszek naraz.
Jak relacjonuje Marcin Derenda, taki problem obserwowano przy wprowadzaniu systemu kaucyjnego np. w Irlandii. „Po kilku tygodniach pracownicy naklejali kartki, że urządzenie jest niesprawne (co było kłamstwem) po to, aby nie biegać co dwie godziny zmieniać worki” – informuje ekspert.
Kupowanie jak najtańszych recyklomatów może też ułatwiać oszustwa. Boleśnie odczuli to m.in. Niemcy i kraje skandynawskie, gdzie trzeba było aktualizować systemy kaucyjne o nowe zabezpieczenia.
„Widząc od czasu do czasu, co jest w workach z automatów, jestem wręcz przekonany, że prędzej czy później któryś wprowadzający dostanie rachunek za więcej opakowań niż rzeczywiście wyprodukował” – przewiduje specjalista.
Nadal mało kto ma odwagę powiedzieć sklepom, że, kupując tani sprzęt, pozbawiony zabezpieczeń, kiedyś dostaną za to rachunek w postaci wyrównania kosztów opakowań spoza systemu, które taka maszyna przyjmuje


