Justyna Kaczmarczyk, Interia: Polska wnioskuje do Komisji Europejskiej o ukaranie firmy Meta kwotą w wysokości 250 mln euro. „Bezczynność i nieskuteczność w zwalczaniu szkodliwych dla Polaków reklam i oszukańczych treści nie będzie tolerowana” – mówi wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski. Jak pani ocenia ten krok?
Sylwia Czubkowska: – Bardzo ciekawe jest, że Polska działa tutaj na bazie DSA, czyli digital services act, unijnego aktu o usługach cyfrowych. Tymczasem krajową ustawę wdrażającą te regulacje zawetował prezydent Karol Nawrocki. Pokazuje to różnice między prezydentem a rządem w podejściu do tego tematu.
Czy Komisja Europejska może nałożyć tę karę?
– Może, a Polska dysponuje instrumentami, by ją do tego skłonić. Ale kara to nie wszystko. Samo orzeczenie nie będzie oznaczało zapłaty.
Historia dyscyplinowania big techów, czyli wielkich korporacji technologicznych, pokazuje, że wyroki na gigantyczne sumy zapadały już wielokrotnie na całym świecie. Ukarane firmy robią jednak wszystko, żeby taką płatność opóźnić.
W jaki sposób?
– Odwołują się od decyzji w każdej możliwej instancji, dochodząc aż do Trybunału Sprawiedliwości. To sprawia, że ostateczne zamknięcie sprawy trwa latami. Zatem choć są szanse wyciągnięcia tych pieniędzy od Mety, nie będzie to proces ani łatwy, ani szybki. Tu jest, moim zdaniem, coś dużo ważniejszego od samych pieniędzy.
Co takiego?
– Mamy do czynienia z całym cyklem działań w różnych miejscach na świecie, w tym w Stanach Zjednoczonych, co istotne. Te działania pokazują, że funkcjonowanie gigantów cyfrowych, na razie głównie Mety, jest totalnie naganne. I właśnie w USA mamy tego świetny przykład.
Jaki?
– Doszło tam do zawarcia ugody pomiędzy firmą Meta a czterdziestoma siedmioma stanami. Choć w tle oczywiście pojawiają się ogromne kwoty (18 mln dol. – red.), o wiele ważniejszy jest fakt, że Meta zobowiązała się do wprowadzenia rygorystycznej polityki wobec tego, co wpływa na dzieci.
– Mowa tu m.in. o ograniczeniu czasu korzystania z platformy do dwóch godzin dziennie, wprowadzenie tak zwanej ciszy nocnej czy o zmianach w działaniu algorytmów targetujących.
– Ale to nie było tak, że Meta doznała nagle przypływu dobrej woli, tylko to efekt presji. Skoordynowanej presji prawnej, społecznej i eksperckiej. Prawdziwym wyzwaniem pozostaje teraz wyegzekwowanie pełnej realizacji tych postanowień.
Wracając na polskie podwórko – jak ocenia pani wpływ działań Rafała Brzoski na ten krok rządu?
– Wpływ ten był gigantyczny. Rafał Brzoska to człowiek nie tylko zamożny, ale przede wszystkim niezwykle silny wizerunkowo.
Pojedynczy człowiek – nawet tak wpływowy jak Rafał Brzoska – nie ma szans na samodzielne pokonanie giganta pokroju Mety
Brzoska nie odpuszcza i walczy z kłamliwymi reklamami, których sam padł ofiarą. A przecież w mediach społecznościowych można było się natknąć na fałszywe treści i z premierem, i z prezydentem, i z prezesem NBP…
– …i z Robertem Lewandowskim, i z polskimi lekarzami. I właściwie, prawdę mówiąc, bardzo mocno wierzę, że z panią też.
Ze mną?
– I ze mną również. Teraz jest ten model, w którym przestępcy coraz częściej wykorzystują wizerunki zwykłych ludzi. Dlaczego? Bo jak pani ciocia czy mój znajomy zobaczy, że coś polecamy, na przykład świetną inwestycję, to mogą nam prędzej uwierzyć, niż popularnej, ale nieznanej osobiście postaci.
– Każdy z nas może paść ofiarą takich praktyk. A Rafałowi Brzosce za jego konsekwencję należą się ogromne słowa uznania. Przeszedł od UODO (Urząd Ochrony Danych Osobowych – red.), przez sądy różnych instancji.
– Głośno mówi o sprawie. Z nazwiska skrytykował menedżerów polskiego oddziału Mety. Różnie to było oceniane, ale ja uważam, że to osoby publiczne. Łzy otarły banknotami. Niemniej, pojedynczy człowiek – nawet tak wpływowy jak Rafał Brzoska – nie ma szans na samodzielne pokonanie giganta pokroju Mety.
To czego trzeba?
– Prawdziwy, trwały przełom może przynieść jedynie skoordynowana, wielopoziomowa oraz międzynarodowa współpraca państw.
Rozmawiała Justyna Kaczmarczyk
(justyna.kaczmarczyk@firma.interia.pl)
-
Największy taki wyciek w historii Polski. Zastrzeżenie PESEL nie wystarczy
-
Wicepremier potwierdził gigantyczny wyciek danych Polaków. Kłopoty dopiero przed nami


