Niezadowolenia wewnątrz PiS było widać, zanim jeszcze konferencja poświęcona młodzieży zdążyła się odbyć. Powód? W roli eksperta obsadzono znienawidzonego w partii Piotra Mazurka. Młody polityk kazał na przykład funkcjonariuszom Służby Ochrony Państwa otwierać sobie drzwi samochodu.

— Byłem w szoku, gdy go tam zobaczyłem — opowiada nam człowiek z PiS.

Tam, czyli na jednym z najwyższych pięter charakterystycznego biurowca w środku Warszawy. W miniony weekend w Zebra Tower PiS zwołał konferencję pod hasłem „Myśląc Polska. Alternatywa 2.0 — Czas Na Młodych”. Zorganizowali ją: Piotr Gliński i Forum Młodych PiS — partyjna młodzieżówka, której szefuje Małgorzata Żuk.

Pierwotnie zakładano, że w spotkaniu uczestniczył będzie sam Jarosław Kaczyński. Prezes jednak się nie wybrał, a zasłonił się tym, że jest dla niego zbyt gorąco — był właśnie szczyt upałów. Zabrakło również Przemysława Czarnka, ale jego tłumaczy ciągły objazd kraju. Z wierchuszki partii byli za to: Beata Szydło i Antoni Macierewicz oraz — oczywiście — Gliński.

— Gliński organizował tę konferencję, choć to partyjna młodzieżówka formalnie odpowiadała za to wydarzenie — mówią w partii.

Rękę na całym tym cyklu debat „Myśląc Polska. Alternatywa 2.0” trzyma prof. Piotr Gliński — promotor kariery Piotra Mazurka. Na konferencji Mazurka witano jako „pana ministra”.

Tyle że Mazurek jest w PiS znienawidzony. Spośród osób z wierchuszki partii holuje go tylko Gliński. — Gdyby nie „Glina”, to Mazurek byłby nikim — mówią w partii. Niewiele jest w PiS nawet osób, które go tolerują. Już przed konferencją, gdy w partii rozchodziła się wieść o udziale Mazurka, w szeregach PiS pojawiły się pomruki niezadowolenia i zdziwienie.

— To błąd z naszej strony, że Mazurkiem mamy trafić do młodych. Zapraszanie go to błąd — mówi polityk tej formacji.

Niespełna 33-letni Mazurek zrobił w PiS dużą karierę. Wywodzi się ze środowiska KoLibra — stowarzyszenia zrzeszającego młodych, dynamicznych przyszłych polityków o poglądach konserwatywnych na życie i liberalnych na gospodarkę. Dziś jest radnym PiS w Warszawie. W PiS nie jest tajemnicą, że Piotr Mazurek bardzo obcesowo obchodzi się z ludźmi. Szeroko pisała o nim rok temu w „Newsweeku” Dominika Długosz.

Swoją polityczną karierę Mazurek zaczynał jako szef gabinetu Glińskiego. Później pracował dla ówczesnego premiera Mateusza Morawieckiego w KPRM jako podsekretarz stanu do spraw polityki młodzieżowej. Nie wszyscy wspominają go ciepło. Jak twierdzili rozmówcy „Newsweeka”, Mazurek jest bardzo obcesowy — kazał na przykład funkcjonariuszom Służby Ochrony Państwa otwierać sobie drzwi, kiedy korzystał z samochodu.

W czasie pracy w KPRM Mazurek zasiadał w radzie Narodowego Instytutu Wolności, dysponując niemałymi pieniędzmi. Rozdzielał je w sposób, który mógł budzić wątpliwości. Dziennikarze Frontstory policzyli, że dobrze ponad 20 mln zł trafiło do organizacji związanych ze znajomymi Mazurka.

W jego gronie była także Karolina B. młoda prawicowa działaczka z Lublina. O niej również zrobiło się swego czasu głośno, ale z zupełnie innego powodu. Karolina B. na początku maja 2021 r. zamordowała swojego partnera, lubelskiego radnego Igora K. w mieszkaniu na warszawskim Wilanowie. Po aresztowaniu Karoliny B. media zainteresowały się finansami jej fundacji. Okazało się, że mieszkanie, w którym doszło do tragedii, było także siedzibą fundacji, która dostała z NIW w sumie prawie pół miliona złotych przez dwa lata.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version