— To wywołałoby chaos i zamieszanie, ale można rzec, że są to drugie imiona Trumpa — tak możliwe działania prezydenta USA ocenia w rozmowie z „Newsweekiem” Bennett Gershman, profesor prawa na Pace University. We wtorek Sąd Najwyższy unieważnił dekret Donalda Trumpa ograniczający prawo do obywatelstwa z urodzenia.

Swoim orzeczeniem Sąd Najwyższy utrzymał wieloletnią interpretację 14. poprawki, która automatycznie przyznaje obywatelstwo niemal każdej osobie urodzonej na terytorium USA.

Składowi sędziowskiemu przewodził prezes sądu John Roberts, on też napisał uzasadnienie orzeczenia, do którego przyłączyły się sędzie: Sonia Sotomayor, Elena Kagan, Amy Coney Barrett oraz Ketanji Brown Jackson. W imieniu większości sędziów Roberts wskazał, że dzieci urodzone w Stanach Zjednoczonych „są obywatelami od urodzenia”, odrzucając argumentację administracji Donalda Trumpa, jakoby 14. poprawka do konstytucji nie obejmowała dzieci imigrantów bez stałego prawa pobytu. Jak dodał, takie dzieci „spełniają oba warunki klauzuli obywatelstwa”, konkludując, że „zgodnie z konstytucją są obywatelami od urodzenia”.

Orzeczenie stanowi poważną porażkę prawną dla polityki migracyjnej administracji Trumpa i potwierdza konstytucyjną ochronę ustanowioną w wyroku Sądu Najwyższego z 1898 r. w sprawie United States przeciw Wong Kim Ark. Uznano w nim, że dzieci urodzone w USA są obywatelami niezależnie od narodowości rodziców, nie licząc rzadkich wyjątków, takich jak dzieci dyplomatów zagranicznych.

Mało prawdopodobne, że wyrok zakończy polityczne i prawne starania konserwatystów oraz twardych zwolenników MAGA o zniesienie prawa do obywatelstwa z urodzenia. Według szacunków niezależnego ośrodka badawczego Pew Research Center w 2023 r. w USA urodziło się około 300 tys. dzieci, których matkami były osoby przebywające w kraju nielegalnie.

Podpisany przez Trumpa w pierwszym dniu drugiej kadencji (rozpoczętej w styczniu 2025 r.) dekret miał na celu odebranie automatycznego obywatelstwa dzieciom urodzonym w USA, jeśli ich rodzice przebywali w kraju nielegalnie lub tymczasowo i żadne z nich nie było amerykańskimi obywatelami ani stałymi rezydentami. Kilka sądów niższej instancji zdążyło zablokować ten dekret, zanim jeszcze Sąd Najwyższy rozpatrzył sprawę.

Administracja argumentowała, że klauzula obywatelstwa w konstytucji przyznająca obywatelstwo osobom urodzonym w USA i „podlegającym ich jurysdykcji” nie obejmuje automatycznie wszystkich osób urodzonych w kraju. Przeciwnicy utrzymywali, że dekret jest sprzeczny zarówno z konstytucją, jak i ponad stuletnią linią orzeczniczą.

Po ogłoszeniu orzeczenia Trump wezwał do uchwalenia ustawy rozwiązującej kwestię obywatelstwa z urodzenia, pisząc na Truth Social: „Sąd Najwyższy podtrzymał prawo do obywatelstwa z urodzenia, co jest dla naszego kraju bardzo złe, ale możemy to łatwo nadrobić w Kongresie poprzez ustawodawstwo przy wsparciu prezydenta. Długa i skomplikowana poprawka do konstytucji jest niepotrzebna! Kongres powinien JUŻ DZIŚ zacząć pracę nad zakończeniem kosztownego i niesprawiedliwego dla naszego kraju obywatelstwa z urodzenia. Będą mieli moje pełne i całkowite poparcie!”.

Poza działaniami legislacyjnymi Kongresu istnieje jeszcze kilka innych możliwych ścieżek dla przyszłych prób ograniczenia obywatelstwa z urodzenia. Tom Homan, szef Białego Domu ds. granic, w odpowiedzi na orzeczenie zagroził zaostrzeniem egzekwowania przepisów imigracyjnych.

— Widziałem decyzję w sprawie obywatelstwa z urodzenia — powiedział we wtorek na antenie Fox News. — Teraz zwiększymy egzekwowanie przepisów. Chociaż już wykonujemy rekordową liczbę działań, musimy zrobić jeszcze więcej i naprawdę przyłożyć się do walki z turystyką porodową.

Najprostszą, ale zarazem najtrudniejszą drogą byłaby zmiana samej konstytucji. Większość konstytucjonalistów uważa, że gwarancje obywatelstwa wynikające z 14. poprawki są bowiem bezpośrednio zapisane w ustawie zasadniczej, w związku z czym nie można ich usunąć wyłącznie decyzją prezydenta. Ratyfikowana w 1868 r. poprawka stanowi, że „wszystkie osoby urodzone lub naturalizowane w Stanach Zjednoczonych i podlegające ich jurysdykcji są obywatelami Stanów Zjednoczonych”.

Jak mówi „Newsweekowi” profesor prawa na Pace University Bennett Gershman, najprostszą ścieżką prawną do zniesienia obywatelstwa z urodzenia byłaby poprawka do konstytucji, a nie zwykła ustawa. Powołując się na przełomowe orzeczenie Sądu Najwyższego z 1803 r. w sprawie Marbury v. Madison, wskazuje, że konstytucja pozostaje „najważniejszym aktem prawnym w kraju”, a sprzeczne z nią ustawy są „nieważne”. Dodaje, że Kongres nie może po prostu uchylić 14. poprawki zwykłą ustawą.

Zmiana konstytucji wymagałaby zgody dwóch trzecich członków Izby Reprezentantów i Senatu oraz ratyfikacji przez trzy czwarte stanów, co w obecnych realiach politycznych wydaje się niemożliwe.

— Nie widzę tu innej drogi. Ale biorąc pod uwagę niechęć Trumpa do przyjmowania porażki, prezydent może podjąć działania wbrew orzeczeniu sądu lub próbować znaleźć luki prawne, tak jak wtedy, gdy przegrał w sprawie ceł — wskazuje Gershman. — Może nakazać Departamentowi Sprawiedliwości i agentom ICE aresztowanie każdego „nieobywatela” urodzonego w USA i pozostawić sprawy sądom imigracyjnym, a potem cywilnym. To wywołałoby chaos i zamieszanie, ale można rzec, że są to drugie imiona Trumpa.

Mimo to republikańscy ustawodawcy co jakiś czas zgłaszają propozycje mające na celu ograniczenie obywatelstwa z urodzenia.

Kongres mógłby również spróbować uchwalić ustawę redefiniującą to, kto kwalifikuje się jako „podlegający jurysdykcji” Stanów Zjednoczonych w rozumieniu 14. poprawki. Zwolennicy dekretu Trumpa twierdzą, że ten zwrot nigdy nie miał dotyczyć dzieci osób przebywających w kraju nielegalnie lub tymczasowo. Administracja argumentuje, że historycznie obywatelstwo wymagało większego związku z państwem.

Wielu prawników nie zgadza się z tym stanowiskiem, podkreślając, że Kongres nie może zwykłą ustawą uchylić konstytucyjnych gwarancji, a orzecznictwo Sądu Najwyższego zdecydowanie popiera szeroką ochronę obywatelstwa z urodzenia. Każda próba zawężenia uprawnień do obywatelstwa przez Kongres niemal na pewno wywołałaby kolejne poważne wyzwanie konstytucyjne i mogłaby ponownie zostać skierowana do Sądu Najwyższego.

Analitycy prawni twierdzą, że najbardziej realistyczną ścieżką dla przeciwników obywatelstwa z urodzenia mogą być kolejne pozwy. Choć Sąd Najwyższy odrzucił dekret Trumpa, niektórzy konserwatywni prawnicy nadal argumentują, że wyrok w sprawie Wong Kim Ark nie uwzględnia w pełni współczesnych kategorii imigracyjnych, takich jak osoby przebywające bez dokumentów czy posiadacze wiz czasowych.

Zamiast prób całkowitej eliminacji obywatelstwa z urodzenia przyszłe sprawy mogą skupić się na węższych kategoriach — na przykład dzieciach urodzonych przez osoby przebywające w USA nielegalnie, turystów lub posiadaczy wiz czasowych. To, jak bardzo takie pozwy będą możliwe, może zależeć od zakresu opinii Sądu Najwyższego i tego, czy sędziowie pozostawili nierozstrzygnięte pytania dotyczące konkretnych grup imigracyjnych.

Przyszłe administracje mogłyby również wdrażać węższe polityki imigracyjne związane z dokumentacją obywatelstwa i egzekwowaniem przepisów, zamiast bezpośrednio podważać konstytucyjne prawo do obywatelstwa.

Potencjalne działania mogłyby obejmować zaostrzenie wymagań przy wydawaniu paszportów, dodatkową dokumentację związaną ze statusem imigracyjnym rodziców lub zwiększoną kontrolę tzw. turystyki porodowej, czyli sytuacji, gdy cudzoziemki celowo przyjeżdżają do USA, by urodzić dziecko.

Administracja Trumpa wielokrotnie podnosiła obawy dotyczące turystyki porodowej, broniąc swego dekretu. Obrońcy imigrantów podkreślają, że takie polityki mogłyby zostać zaskarżone, jeśli uznano by je za pośrednie podważenie ochrony konstytucyjnej.

Co może się jeszcze wydarzyć? Sąd Najwyższy o innym układzie ideologicznym mógłby ponownie rozpatrzyć wcześniejsze orzecznictwo, stany rządzone przez republikanów mogłyby próbować testować granice prawa do obywatelstwa poprzez regulacje wyborcze, spory o świadczenia publiczne lub działania administracyjne, a Kongres mógłby próbować wprowadzać pośrednie ograniczenia związane z kategoriami imigracyjnymi, a nie obywatelstwem jako takim.

Wtorkowe orzeczenie Sądu Najwyższego na razie zachowało dotychczasową interpretację. Jednak polityczna walka o imigrację, obywatelstwo i znaczenie 14. poprawki będzie trwać dalej.

Tekst opublikowany w amerykańskim „Newsweeku”. Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji „Newsweek Polska”.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version