Poseł Prawa i Sprawiedliwości nie próbuje usprawiedliwiać agresora z Bielska-Białej, który w autobusie zaatakował dwie dziewczynki. Przeciwnie, jednoznacznie potępia jego zachowanie.

– To jest draństwo, po prostu draństwo – mówi w rozmowie dla „Wprost” poseł PiS.


Gosek ocenia, że sprawca powinien ponieść surową odpowiedzialność karną. Przekonuje, że agresja wobec dzieci ze względu na ich narodowość nigdy nie powinna mieć miejsca.


Poseł podkreśla przy tym swoje pedagogiczne wykształcenie. Wspomina doświadczenia z domów dziecka, pogotowi opiekuńczych, więzień oraz miejsc, w których spotyka osoby bezdomne i wykluczone. Jak zaznacza, szczególnie mocno reaguje na krzywdę najmłodszych.

– Dziecko myśli sercem, dorośli rozumem – mówi.


Cała rozmowa:


Gosek: „Ukraińskie dzieci są w Polsce bezpieczne”


Pytany, czy potrafi powiedzieć ukraińskim dzieciom mieszkającym w Polsce, że są tutaj bezpieczne, Gosek odpowiada twierdząco. Przywołuje historię z pierwszych tygodni rosyjskiej inwazji. Opowiada o dzieciach, które siedzą przed polską szkołą i pilnują młodszego rodzeństwa.

– Zapytałem, dlaczego tu siedzicie. Powiedziały, że pilnują swojego młodszego rodzeństwa, żeby na nich bomby nie spadały. To jest coś, co mną wstrząsnęło – relacjonuje poseł.


Gosek przypomina również, że pomaga ukraińskim matkom i dzieciom przedostającym się do Polski. Przekonuje, że najmłodsi uchodźcy powinni czuć się tutaj bezpiecznie, a wszelkie przypadki agresji należy natychmiast i surowo karać. – Dziecko to jest dziecko – podkreśla.

Czy politycy odpowiadają za atmosferę?


Czy język debaty publicznej nie daje niektórym osobom poczucia przyzwolenia na poniżanie uchodźców ze względu na ich pochodzenie.


Gosek nie zgadza się z sugestią, że politycy powinni zrezygnować z poruszania trudnych tematów historycznych. Mówi o rzezi wołyńskiej, zbrodniach UPA i sporach z władzami Ukrainy. Zastrzega jednocześnie, że krytyka ukraińskich polityków nie może przenosić się na dzieci, kobiety ani osoby uczciwie pracujące w Polsce.


Poseł opowiada o Ukrainkach zatrudnionych w sklepie w pobliżu jego miejsca zamieszkania. Mówi, że ma dla nich szacunek, ponieważ widzi, jak ciężko pracują. Jednocześnie chwilę później używa znacznie ostrzejszego języka wobec młodych ukraińskich mężczyzn przebywających w Polsce.

Poseł PiS: „Powinni wylądować na froncie”


Gosek mówi o młodych Ukraińcach, którzy, jak twierdzi, poruszają się drogimi samochodami, podczas gdy ich kraj potrzebuje żołnierzy. Nazywa ich „byczkami” i przekonuje, że powinni zostać deportowani do Ukrainy.

– Widzę młodych ludzi z Ukrainy, byczków, za przeproszeniem, którzy rozbijają się tutaj nowymi brykami, a na ukraińskim froncie brakuje żołnierzy. Ci ludzie powinni być deportowani. Powinni wylądować na froncie – mówi dla „Wprost”.


Poseł zaznacza, że odróżnia takich mężczyzn od kobiet, dzieci i osób pracujących w Polsce. Nie ogranicza jednak swojego postulatu wyłącznie do osób łamiących prawo.


Przekonuje, że również młodzi Ukraińcy, którzy uczciwie pracują w Polsce, powinni wrócić do swojego kraju, ponieważ obowiązkiem każdego obywatela jest obrona ojczyzny.

– Broni się swojego kraju. Rolą każdego jest obrona granic i terytorium swojej ojczyzny – argumentuje.

Granica między krytyką a podsycaniem niechęci


Wypowiedzi Goska pokazują wyraźne napięcie. Z jednej strony poseł bezwarunkowo staje w obronie zaatakowanych dzieci i mówi o konieczności zdecydowanej reakcji wobec sprawcy. Z drugiej strony sięga po generalizujące określenia wobec części ukraińskich uchodźców.


Określenia takie jak „byczki” czy sugestie, że młodzi Ukraińcy przede wszystkim „rozbijają się nowymi brykami”, mogą budować uproszczony obraz całej grupy. Taki język nie jest bezpośrednim wezwaniem do przemocy, ale może wzmacniać społeczne przekonanie, że uchodźcy wykorzystują polską gościnność albo uchylają się od swoich obowiązków.


To właśnie w takich momentach zaciera się granica między krytyką polityki migracyjnej a przekazem, który podsyca niechęć do konkretnych ludzi. Można dyskutować o zakresie pomocy dla Ukrainy, obowiązkach uchodźców, świadczeniach społecznych i relacjach między Warszawą a Kijowem. Politycy mają prawo krytykować ukraińskie władze i domagać się rozliczenia trudnej historii. Znaczenie ma jednak sposób, w jaki formułują swoje oceny.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version