-
Gołąb z uszkodzonym skrzydłem spędził kilka godzin przy torach kolejowych na dworcu, unikając przejeżdżających pociągów.
-
Ranny gołąb został zauważony przez podróżną, która zgłosiła sprawę odpowiednim służbom, lecz początkowo nie udało się zlokalizować ptaka.
-
Ptak ze złamanym skrzydłem został po kilku godzinach zabezpieczony i otrzymał pomoc, a sytuacja podkreśliła niewielką liczbę osób reagujących na ranne zwierzęta w przestrzeni publicznej.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Do zdarzenia doszło na dworcu w Poznaniu. Uratowano tam rannego gołębia, który przez kilka godzin pozostawał uwięziony przy torach. O jego obecności w niebezpiecznym, a zarazem tłocznym miejscu poinformowała podróżna, która zauważyła ptaka tuż przed odjazdem swojego pociągu.
Ranny gołąb uratowany z torowiska po kilku godzinach
Zgłoszenie wpłynęło do służb po godzinie 14:00 – doniosła Fundacja Gołąbkowo. Informację o rannym zwierzęciu przekazano odpowiedniej jednostce, jednak początkowo nie udało się zlokalizować ptaka na peronach. Gołąb znajdował się w trudno dostrzegalnym miejscu, przyciskając się do ściany w bezpośrednim sąsiedztwie torowiska.
Kilka godzin później, ok. godziny 18:00, na miejsce przybyły osoby zajmujące się pomocą dzikim zwierzętom. Ku ich zaskoczeniu ptak nadal znajdował się dokładnie w tym samym miejscu, w którym został zauważony po raz pierwszy.
Gołębie miejskie stanowią „zagrożenie” jedynie dla estetyki elewacji i nie powodują żadnych chorób
Nikt nie zwracał na niego uwagi
Po zabezpieczeniu zwierzęcia okazało się, że gołąb ma złamane skrzydło i dlatego utkwił w niebezpiecznym miejscu. Uraz uniemożliwiał mu opuszczenie torowiska i samodzielne znalezienie schronienia. Obecnie ptak jest już bezpieczny i otrzymuje niezbędną opiekę w fundacji.
„Przerażająca jest jednak ta ogromna, wszechobecna ignorancja… służby ignorujące zgłoszenia, ale też, że na setki osób przewijających się na dworcu kolejowym przez co najmniej kilka godzin zareagowała tylko jedna…” – komentują wolontariusze.
Sytuacja z gołębiem na dworcu pokazuje, jak trudna bywa pomoc zwierzętom – niektóre z nich czekają godzinami na ratunek i nawet mimo zgłoszeń i tysięcy mijających osób nikt im nie pomaga.
Druga rzecz to stosunek ludzi do gołębi. Niektórzy mówią wręcz o nich „latające szczury”, powielając błędny stereotyp, że ptaki te odpowiadają za roznoszenie chorób. Dane sanepidu jednak temu zaprzeczają. Gołębie przez wiele Polek i Polaków są znienawidzone, bo zanieczyszczają balkony i tarasy. Są jednak skuteczne sposoby, aby i przed tym się ochronić.
W przypadku gołębia z dworca tylko jedna osoba zdecydowała się podjąć działania i zgłosić tę sytuację służbom. Według fundacji gdyby nie szybka reakcja zgłaszającej, ranny ptak mógłby nie przeżyć, pozostając przez długi czas bez dostępu do wody, pożywienia i leczenia. W końcu prawdopodobnie padłby z głodu lub potrącony przez pociąg.
Większość gatunków gołębi w Polsce jest pod ochroną, jednak obowiązują wobec nich różne reżimy ochronne. Trzy z nich objęte są ścisłą ochroną gatunkową – sierpówka, siniak i turkawka. Gołąb miejski, licznie występujący w miastach, w sąsiedztwie człowieka, zakłada gniazda na budynkach. Jest objęty częściową ochroną gatunkową.


