-
Rząd przyjął projekt ustawy mającej chronić dziennikarzy i aktywistów przed pozwami SLAPP, tłumionymi jako narzędzie do zastraszania i ograniczania wolności słowa.
-
Projekt implementuje standardy unijne oraz przewiduje możliwość oddalenia lub odrzucenia pozwu na wstępnym etapie, jeśli uznany zostanie za bezzasadny lub stanowi nadużycie prawa procesowego.
-
Nowe przepisy przewidują sankcje finansowe oraz obowiązek pokrycia wszystkich kosztów przez osobę, która zainicjowała nieuzasadniony pozew, a także skracają czas rozpatrywania spraw do trzech miesięcy w przypadku oczywistej bezzasadności.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
„Rząd przyjął przepisy, które mają chronić ludzi zabierających głos w sprawach publicznych, np. dziennikarzy czy aktywistów. Chodzi o to, żeby nie można było ich zastraszać pozwami SLAPP” – napisano w środę we wpisie opublikowanym w serwisie X przez Kancelarię Premiera.
Celem pozwów SLAPP (Strategic Lawsuit Against Public Participation) jest nie tyle wygranie sprawy z pozwanym dziennikarzem lub aktywistą, co jego zastraszenie poprzez nałożenie przez sąd np. grzywny. W efekcie tłumiona jest wolność słowa – osoby zabierające głos w publicznej debacie rezygnują ze swojej działalności, by uniknąć kary.
Rząd bierze na celownik pozwy SLAPP. Wprowadzono nowe przepisy
Projekt ustawy przyjęty został przez rząd we wtorek. Jak wskazano w komunikacie Ministerstwa Sprawiedliwości, przepisy implementują w Polsce standardy unijne, które wprowadzają mechanizmy obrony przed tzw. pozwami SLAPP. Projekt został przygotowany we współpracy z Komisją Kodyfikacyjną Prawa Cywilnego.
Ministerstwo podkreśla, że skala nadużyć związanych z pozwami SLAPP rośnie. „Brak skutecznych mechanizmów ochrony powoduje, że osoby zaangażowane w działalność społeczną lub dziennikarską ponoszą wysokie koszty obrony oraz ryzyko długotrwałych procesów” – napisano.
Dlatego też – jak napisano w komunikacie MS – Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o szczególnych środkach ochrony osób uczestniczących w debacie publicznej, który „stanowi odpowiedź na narastające zjawisko wykorzystywania procedur prawnych jako narzędzia nacisku i zastraszania osób zabierających głos w debacie publicznej”.
„Nowe regulacje nie tylko implementują postanowienia dyrektywy unijnej, ale również wykraczają poza jej ramy, gwarantując szerszą ochronę wolności wypowiedzi i przeciwdziałanie nadużyciom prawnym” – zapewnia Ministerstwo Sprawiedliwości.
Aktywiści i dziennikarze z większą ochroną. Działania mają na celu zniechęcanie do wnoszenia bezzasadnych pozwów
Według resortu, nowe przepisy umożliwią sprawniejsze zakończenie procesów wykorzystywanych jako forma opresji wobec osób zaangażowanych w debatę publiczną, w tym dziennikarzy, aktywistów i organizacji społecznych. Do zaakceptowanych przez rząd zmian należy uprawnienie sądu do „oddalenia lub odrzucenia pozwu już na wstępnym etapie, jeśli zostanie on uznany za oczywiście bezzasadny lub stanowiący nadużycie prawa procesowego” oraz wprowadzenie wskazówek dla sądów, które pomogą w zidentyfikowaniu potencjalnych prób zastraszenia.
Ponadto – jak podkreślono w komunikacie – w rezultacie nowych przepisów „sąd będzie miał maksymalnie trzy miesiące na podjęcie decyzji w przypadku stwierdzenia oczywistej bezzasadności powództwa”.
„Jeśli pozew okaże się nieuzasadniony, osoba, która zainicjowała sprawę, zostanie zobowiązana do pokrycia wszystkich poniesionych kosztów, w tym kosztów prawnika w pełnej wysokości” – wskazuje MS.
Wprowadzone mają zostać także sankcje zniechęcające do stosowania praktyk typu SLAPP. „Sąd będzie mógł nałożyć karę finansową na podmiot, który wnosi sprawę w celu uciszenia debaty. Wysokość grzywny może sięgnąć 20-krotności minimalnego wynagrodzenia (w 2026 r. ok. 96 tys. zł), a w skrajnych przypadkach nawet 100-krotności (w 2026 r. ponad 480 tys. zł)” – czytamy.
Nowe przepisy mają znaleźć zastosowanie zarówno w postępowaniach krajowych, jak i transgranicznych.
-
Kaczyński uderza w Tuska, poszło o wywiad. „Wykonał dyspozycje z Berlina”
-
Na ile liczyć by mogła potencjalna partia Morawieckiego? Pojawił się niecodzienny sondaż













