Sztuczna inteligencja może kiedyś będzie pomagać psychoterapeutom. Na razie najczęściej przeszkadza im w skutecznym leczeniu.
Choć społeczeństwo mierzy się z mnóstwem wyzwań dotyczących zdrowia psychicznego i ma do dyspozycji multum sposobów ich leczenia, to jeden czynnik ma znaczenie kluczowe: głęboko intymna więź między terapeutą a jego klientem. Ten „sojusz terapeutyczny”, jak nazywają go terapeuci, stanowi fundament większości praktyk psychoterapeutycznych, co potwierdzają niezliczone badania.
Ale wraz z pojawieniem się chatbotów opartych na sztucznej inteligencji nawet ta relacja przestała być święta.
— Dla wielu pacjentów, zwłaszcza tych z poważnymi zaburzeniami psychicznymi, relacja terapeutyczna nie jest problemem, który musimy wyeliminować. Jest częścią samego leczenia — twierdzi dr Keith Sakata, jeden z trzech ekspertów, z którymi rozmawiał „Newsweek”, a którzy biją na alarm w związku z wyjątkowymi wyzwaniami, jakie sztuczna inteligencja stawia przed osobami borykającymi się z problemami zdrowia psychicznego oraz przed tymi, którzy mają im pomagać.
Sztuczna ingerencja
We współczesnej relacji terapeutycznej chatboty AI stanowią niepożądaną trzecią osobę. Często komplikują więź między terapeutą a klientem, w najgorszym wypadku zaś aktywnie podważają zaufanie, na którym opiera się korzystna relacja.
Deb Bushong, terapeutka, badaczka kliniczna i właścicielka firmy Conversations Therapy z Teksasu, opowiada „Newsweekowi”, że często musi mierzyć się ze sztucznymi „towarzyszami” swoich klientów.
— Jednym z najważniejszych aspektów terapii dla pacjentów, którzy doświadczyli psychozy, jest uświadomienie im różnicy między faktem a osądem — wyjaśnia. — Kiedy rozmawiają ze mną i przedstawiają swoje myśli lub pomysły jako fakty, mogę skłonić ich do podania tego w wątpliwość. Kiedy przedstawiają coś swojemu chatbotowi jako fakt, AI zazwyczaj traktuje to jako fakt, co tylko utwierdza ich w przekonaniach. Wielu pacjentów to, co mówi im AI, traktuje tak, jakby informacja została zweryfikowana lub była naukowo udowodniona. Nagle muszę podważać coś, co dana osoba przyjęła za fakt w 100 proc., podczas gdy to, co ja jej mówię, jest w jej umyśle jedynie moim przypuszczeniem — dodaje Deb Bushong.
Keith Sakata, psychiatra z UC San Francisco i Amae Health, opisuje ten frustrujący schemat jako „konkurencyjną narrację terapeutyczną”. Lekarz może poświęcić godzinę tygodniowo, by pomóc pacjentowi w podważeniu zniekształconego przekonania, a chatbot przez resztę tygodnia będzie je potwierdzał.
Na tym polega fundamentalny problem związany z AI, który dotyczy nie tylko zdrowia psychicznego, ale niemal każdego możliwego jej zastosowania. Sztuczna inteligencja może reagować wyłącznie na przekazane jej informacje, a jakość i dokładność polecenia (promptu) determinują jakość i dokładność odpowiedzi.
O ile za jakość wpisywanego promptu odpowiada tylko użytkownik bota, to specjaliści ds. zdrowia psychicznego mogą uzyskać mnóstwo informacji od osób pozostających pod ich opieką, nawet jeśli pacjenci w ogóle się nie odzywają.
— Sztuczna inteligencja nie będzie w stanie wychwycić mowy ciała, przynajmniej na razie… Nie będzie w stanie uchwycić niuansów intonacji w słowach pacjenta — opowiada Bushong. AI nie będzie też wiedzieć, czy użytkownik wygląda na zaniedbanego, nieprzyjemnie pachnie i czy zaniedbuje higienę osobistą — większość ludzi, nie mówiąc już o wykwalifikowanych specjalistach, odbiera wtedy jasny sygnał: ta osoba potrzebuje większej pomocy.
Pochlebca dla wrażliwego umysłu
Dla osoby wrażliwej, podatnej na poważniejsze problemy ze zdrowiem psychicznym, takie jak urojenia, psychoza lub myśli samobójcze, ta luka informacyjna może mieć katastrofalne konsekwencje. Narzędzie to może wydawać się czymś więcej niż tylko źródłem informacji lub nieustannie dostępnym terapeutą; może się stać przewodnikiem duchowym lub partnerem romantycznym, wszechmocnym bóstwem lub współspiskowcem.
To zadziwiające zjawisko, w którym długotrwała interakcja z chatbotem opartym na sztucznej inteligencji może prowadzić do poważnych epizodów zaburzeń psychicznych, dało początek terminowi „psychoza AI”.
Nie jest to jeszcze diagnoza kliniczna, a naukowcy debatują, czy taka ogólna etykieta jest w ogóle odpowiednia do opisania tego, co prawdopodobnie stanowi spektrum problemów ze zdrowiem psychicznym wywołanych przez sztuczną inteligencję. Istnieje jednak coraz więcej badań — oraz mnóstwo anegdotycznych dowodów, w tym od wszystkich trzech ekspertów, z którymi przeprowadziliśmy rozmowy do niniejszego artykułu — sugerujących, że jest to bardzo realny problem.
Jedna z najbardziej rygorystycznych analiz klinicznych pojawiła się w czerwcu w pracy opublikowanej przez Centrum Medyczne Uniwersytetu Vanderbilta. Naukowcy przeanalizowali dokumentację 215 712 pacjentów z zaburzeniami psychicznymi i zidentyfikowali 28 przypadków, w których konwersacyjna AI zaostrzyła psychozę lub wpłynęła na nią negatywnie.
Ponad połowa tej grupy doświadczała swojego pierwszego epizodu psychotycznego, a w prawie dwóch trzecich przypadków naukowcy sklasyfikowali chatbota jako „wzmacniacz”, który utrwalał pojawiające się lub już istniejące zniekształcone przekonania, pogłębiając urojenia.
Doktor Sakata mówi „Newsweekowi”, że niedawno leczył pacjentkę, u której wystąpiło dokładnie to zjawisko. — Zaczęła korzystać z chatbota, by radzić sobie z lękiem. Początkowo oceniłem to jako stosunkowo niskie ryzyko. Była inteligentna, dobrze funkcjonowała, miała kontakty społeczne… zgodnie z niemal wszystkimi wskaźnikami, które sprawdzam, była jedną z ostatnich pacjentek, o które powinienem się martwić. Z czasem zaczęła spędzać z chatbotem całe godziny, co wzmocniło jej rosnące przekonanie, że ludzie w pracy spiskują, by się jej pozbyć — opowiada Sakata.
Doktor Suzette Glasner, wykładowczyni na Wydziale Psychiatrii i Nauk Biobehawioralnych Uniwersytetu Kalifornijskiego, wyjaśniła, że takie sytuacje mogą się zdarzać, ponieważ dostępne na rynku chatboty AI są tak projektowane i szkolone, by przypochlebiać się użytkownikom.
— Prawdziwa terapia polega na wspieraniu pacjenta, ale także na wyrażaniu sprzeciwu, kiedy trzeba. Sztuczna inteligencja jest szkolona tak, by ludzie czuli się dobrze z otrzymaną odpowiedzią, co zwiększa ich skłonność do angażowania się, ale jest sprzeczne z najlepszymi praktykami terapeutycznymi — tłumaczy Glasner. — Narzędzia AI nie mają też niezawodnej zdolności do odróżniania rzeczywistych doświadczeń użytkownika od tych, które mogą już wskazywać na utratę kontaktu z rzeczywistością.
Innymi słowy, chatboty AI ochoczo próbują nas zadowolić i mają trudności z odczytywaniem podtekstów. Nie tego zwykle szukamy u terapeuty lub specjalisty w dziedzinie zdrowia psychicznego.
— Dobry terapeuta uznaje emocje pacjenta, ale nie potwierdza automatycznie jego wniosków. Mogę powiedzieć: „to przerażające uczucie czuć się obserwowanym”, nie zgadzając się jednocześnie, że ktoś faktycznie jest obserwowany — wyjaśnia Sakata.
To właśnie w tego rodzaju sytuacjach chatboty AI nie wytrzymują presji. Badanie z 2025 r. przeprowadzone przez naukowców z czterech czołowych amerykańskich uniwersytetów wykazało, że terapeuci odpowiednio reagowali na sygnały ostrzegawcze wskazujące na poważne czynniki ryzyka w 93 proc. przypadków. Chatbotom AI, także tym zaprojektowanym specjalnie do wsparcia zdrowia psychicznego, udało się to w mniej niż 60 proc. przypadków.
Laboratoria zajmujące się sztuczną inteligencją są świadome tych zagrożeń i pracują nad ich zminimalizowaniem.
OpenAI poinformowało, że jego model GPT-5, wprowadzony w sierpniu 2025 r., wykazał spadek „niepożądanych odpowiedzi” o 39-52 proc. w rozmowach testowych dotyczących zdrowia psychicznego w porównaniu z modelem GPT-4o, a kolejne aktualizacje GPT-5 z października 2025 r. przyniosły dalszą poprawę.
Firma Anthropic, twórca Claude’a, poinformowała w grudniu, że przeprowadza podobne testy wewnętrzne. Zapewnia, że jej najnowsze modele lepiej radzą sobie z empatycznym uznaniem przekonań użytkowników bez ich utrwalania.
Jednak dopóki tempo innowacji w dziedzinie AI nadal wyprzedza regulacje prawne, użytkownicy pozostają uzależnieni od samoregulacji branży i odpowiedzialnego rozwoju jej produktów.
Jest to już niełatwa sytuacja w dziedzinach takich jak cyberbezpieczeństwo, gdzie ostatnie doniesienia o modelach AI wykraczających poza środowiska testowe w celu popełnienia bezprecedensowych naruszeń pokazują, że nawet twórcy tych narzędzi nie są w pełni świadomi ich możliwości i wad.
Dla osoby wrażliwej, korzystającej z AI do radzenia sobie ze zdrowiem psychicznym, stawka jest jeszcze wyższa.
Wypełnianie luk
Większość ludzi ma to szczęście, że przechodzi przez życie bez doświadczania psychozy i może bezpiecznie korzystać z wybranego przez siebie chatbota AI bez ryzyka kryzysu zdrowia psychicznego. Ale dla ilu osób sztuczna inteligencja to jedyne źródło wsparcia w zakresie zdrowia psychicznego po prostu dlatego, że nie mają alternatywy?
Mniej więcej jedna czwarta dorosłych Amerykanów cierpi na rozpoznawalne zaburzenia psychiczne, a u jednej na sześć osób szacuje się, że doświadczyła co najmniej jednego poważnego epizodu depresji. Tymczasem według danych Rezerwy Federalnej prawie czterech na dziesięciu Amerykanów nie dysponuje środkami pieniężnymi, które pozwalają pokryć nieoczekiwany rachunek medyczny w wysokości 400 dol.
— Choroby psychiczne właśnie wyprzedziły bóle pleców jako główną przyczynę niepełnosprawności na świecie — mówi dr Glasner. — Zapotrzebowanie na opiekę jest ogromne, a ludzie zwracają się do chatbotów, ponieważ nikt ich tam nie osądza i nie ma kolejki do gabinetu. Powinniśmy potraktować to poważnie, jako sygnał, czego brakuje w obecnym systemie opieki.
Biorąc pod uwagę, że wiele osób nie stać na regularne sesje z wykwalifikowanym specjalistą w zakresie zdrowia psychicznego, sztuczna inteligencja — pomimo wszystkich wad — może być jedynym narzędziem o wystarczającej skalowalności, by choćby w niewielkim stopniu zaradzić narastającemu kryzysowi zdrowia psychicznego.
Wszyscy trzej eksperci, z którymi rozmawiał „Newsweek”, uznali, że sztuczna inteligencja ma ogromny potencjał, by poprawić opiekę psychiatryczną, o ile zaoferujemy starannie zaprojektowane narzędzia i dodatkowe środki dla osób potrzebujących konkretnego wsparcia.
Dla specjalisty siedzącego przy kozetce sztuczna inteligencja może również pełnić funkcję niestrudzonego partnera badawczego, analityka danych, który śledzi i bada wzorce, oraz narzędzia pozwalającego zmniejszyć obciążenia administracyjne.
— Terapia nie jest pojedynczym zadaniem — powiedział Sakata. — Sztuczna inteligencja może się stać przydatna w konkretnych, dobrze zdefiniowanych funkcjach terapeutycznych, zwłaszcza gdy zostanie zatwierdzona klinicznie. Mogłaby wspierać prowadzenie dziennika, utrwalać umiejętności nabyte podczas terapii, pomagać pacjentom w śledzeniu objawów lub udostępniać opiekę opartą na dowodach naukowych osobom, które w przeciwnym razie nie otrzymałyby żadnej pomocy.
Glasner dodaje: — Nie mamy dowodów na to, że sztuczna inteligencja może zapewnić bezpieczną i skuteczną terapię bez udziału człowieka. Mamy jednak dowody na to, że protokoły z udziałem człowieka przynoszą rzeczywistą poprawę w zakresie cierpienia i objawów psychicznych. Wykorzystane w ten sposób, specjalnie zaprojektowane chatboty zajmujące się zdrowiem psychicznym mogą dotrzeć do ludzi na skalę, której nie jest w stanie dorównać żadna kolejka do terapeuty.
Jednak przed sztuczną inteligencją jeszcze długa droga, zanim będzie mogła zastąpić wyczulone ucho i czujne oko terapeuty lub wykorzystać wyjątkową moc uzdrawiania płynącą z prawdziwej ludzkiej więzi.
— Chatbot lub system AI może na przykład kompetentnie poprowadzić ćwiczenie oddechowe o niskim stopniu ryzyka, ale jednocześnie całkowicie nie nadaje się do radzenia sobie z psychozą, skłonnościami samobójczymi czy traumą — zastrzega Sakata.
Chociaż twój chatbot może brzmieć empatycznie i wydawać się jedyną istotą, która naprawdę cię rozumie, pamiętaj: on nic nie czuje. Być może to i dobrze, przynajmniej na razie.
— Oglądam dużo filmów science fiction, w których sztuczna inteligencja staje się bardzo zaawansowana i potrafi robić niesamowite rzeczy — mówi Bushong. — Ale nawet świadomy komandor porucznik Data nie był zdolny do odczuwania ludzkich emocji. Jego zły brat, Lore, to potrafił. Ale nikt nie chciałby go jako terapeuty, prawda?

