-
Prokuratura powoła zespół biegłych, który oceni, czy działania personelu szpitala wobec 45-letniego pacjenta były prawidłowe oraz czy nie doszło do uchybień w diagnostyce i leczeniu.
-
Materiał dowodowy obejmuje przesłuchania personelu medycznego oraz analizę dokumentacji dotyczącej leczenia pacjenta, który po miesiącu od przyjęcia do szpitala zmarł.
-
Postępowanie bada także informacje z anonimowego zawiadomienia o nieprawidłowościach przy podawaniu leków i zastraszaniu personelu, a brak możliwości sekcji zwłok sprawia, że kluczowa dla śledztwa jest dokumentacja medyczna.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Kluczowe dla śledztwa będzie ustalenie, czy personel medyczny postępował zgodnie ze sztuką lekarską. Jak poinformowała PAP rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu Aneta Góźdź, powołany zostanie zespół biegłych sądowych, który przeanalizuje przebieg leczenia pacjenta.
Śledczy badają, czy nie doszło do narażenia mężczyzny na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu wskutek niewłaściwej diagnostyki i leczenia, czego skutkiem mogła być jego śmierć. W skład zespołu wejdą m.in. specjaliści z zakresu medycyny ratunkowej, anestezjologii i ortopedii. Równolegle prokuratura przesłuchuje lekarzy, pielęgniarki i personel pomocniczy oraz uzupełnia zgromadzoną dokumentację medyczną.
Radom. Prokuratura sprawdzi, czy doszło do uchybień w szpitalu
– Prokuratura powoła zespół biegłych sądowych, którzy wypowiedzą się, czy zastosowane w szpitalu procedury medyczne były podjęte zgodnie ze sztuką medyczną – przekazała prokurator Aneta Góźdź.
Jak dodała, zadaniem ekspertów będzie również ocena, czy personel szpitala swoim postępowaniem nie naraził pacjenta na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu oraz czy ewentualne nieprawidłowości mogły doprowadzić do jego śmierci.
Obecnie śledczy gromadzą materiał dowodowy. Oprócz przesłuchań personelu medycznego zabezpieczana i analizowana jest dokumentacja dotycząca leczenia 45-latka.
Pacjent trafił na radomski SOR ze zwichniętym barkiem
Śledztwo dotyczy zdarzeń z 10 stycznia, kiedy 45-letni mieszkaniec Pionek zgłosił się na Szpitalny Oddział Ratunkowy Mazowieckiego Szpitala Specjalistycznego w Radomiu ze zwichniętym barkiem.
Według ustaleń śledczych mężczyźnie podano znieczulenie ogólne bez udziału anestezjologa i bez aparatury monitorującej funkcje życiowe. Po wykonaniu zabiegu pacjent stracił przytomność i trafił na oddział intensywnej opieki medycznej.
Na początku lutego został przewieziony do Zakładu Opiekuńczo–Leczniczego w Legionowie, gdzie po jednym dniu pobytu zmarł.
Śledczy opierają się na dokumentacji medycznej
Sprawa wyszła na jaw dzięki anonimowemu zawiadomieniu podpisanemu przez ratowników medycznych pracujących na radomskim SOR–ze. Jak informował wcześniej prokurator rejonowy Prokuratury Radom-Wschód Cezary Ołtarzewski, autorzy pisma wskazywali na nieprawidłowości przy podawaniu leków oraz zastraszanie personelu przez lekarza wykonującego zabieg.
Jak podkreśla prokuratura, z uwagi na fakt, że ciało zmarłego zostało skremowane, przeprowadzenie sekcji zwłok nie jest już możliwe. Oznacza to, że biegli będą musieli oprzeć swoje opinie na dokumentacji medycznej oraz pozostałym zgromadzonym materiale dowodowym.
Wcześniejsze ustalenia „Gazety Wyborczej”, która jako pierwsza opisała sprawę, wskazują, że około 20 minut po podaniu środków znieczulających personel zorientował się, iż pacjent przestał oddychać. Mimo podjętej reanimacji i wykonania tracheotomii mężczyzna nie odzyskał przytomności. Został przeniesiony na OIOM, następnie na oddział wewnętrzny, skąd jak wspominaliśmy wcześniej na początku lutego trafił do Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego w Legionowie. Zmarł tam następnego dnia.
Mazowiecki Szpital Specjalistyczny w Radomiu od początku nie komentuje szczegółów sprawy. Placówka poinformowała jedynie, że prowadzone jest wewnętrzne postępowanie wyjaśniające.
-
Nowe fakty w sprawie Szpitala Południowego. Trzaskowski zapowiedział kroki
-
Afera w Warszawskim Szpitalu Południowym. Nowe ruchy prokuratury


