Ministerstwo Sprawiedliwości podaje, że minister Waldemar Żurek odwołał dr. Michała Sopińskiego z „funkcji Rektora-Komendanta Akademii Wymiaru Sprawiedliwości w związku z rażącym i uporczywym naruszaniem przepisów prawa”.

Jak zaznaczono w komunikacie „decyzja została podjęta po przeprowadzeniu postępowania administracyjnego wszczętego z urzędu oraz po zasięgnięciu wymaganych prawem opinii Rady Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich”.

Ministerstwo twierdzi, że o odwołaniu rektora przesądziły trzy zasadnicze obszary: poważne nieprawidłowości przy doktoratach, demonstracyjna aktywność polityczna Sopińskiego oraz zagrożenie dla aplikacji kuratorskiej.

Sopiński był niegdyś bliskim współpracownikiem Marcina ­Romanowskiego, który ukrywa się obecnie przed wymiarem sprawiedliwości.

Sopiński regularnie angażował się w politykę, choć jako rektor powinien się tego wystrzegać. W mediach społecznościowych agitował politycznie, wspierając Solidarną, a potem Suwerenną Polskę. Jakby tego było mało, publicznie atakował też innych naukowców za ich badania. Na Twitterze nawoływał do przemocy fizycznej wobec prof. Barbary Engelking i prof. Jana Grabowskiego, badaczy Holokaustu z Centrum Badań nad Zagładą Żydów PAN (w treści wpisu była mowa o „goleniu głów”). Donalda Tuska widział jako przyszłego „pensjonariusza zakładów karnych”, a w czasie kryzysu uchodźczego na granicy Janinę Ochojską nazywał „marionetką Putina”. Niektóre jego zachowania potępiali nawet działacze prawicy.

Jak pisał na łamach „Newsweeka” Jakub Korus, Akademia Wymiaru Sprawiedliwości była uczelnią stworzoną za czasów rządów PiS przez ziobrystów i podlegała Ministerstwu Sprawiedliwości, a więc politykom Solidarnej/Suwerennej Polski. Pod koniec rządów Zjednoczonej Prawicy uczelnia, będąca oczkiem w głowie wiceministra sprawiedliwości Marcina Romanowskiego oraz zarządzana przez jego protegowanego, niewiele ponad 30-letniego dr. Michała Sopińskiego, dysponowała budżetem 150 mln zł oraz nieruchomościami w Warszawie, Kaliszu, Zakopanem, Nowej Łuce oraz Dźwirzynie. W zamyśle miała być kuźnią kadr dla Służby Więziennej, ale w praktyce zapewniała posady dla polityków prawicy.

Jak informowaliśmy w „Newsweeku” jako pierwsi, 15 lipca 2024 r. do jednego z lokali należących do akademii weszli funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. W budynku przy Alei Wyzwolenia w Warszawie szukali związanych z Funduszem Sprawiedliwości dokumentów byłego wiceministra Romanowskiego. Choć władze uczelni temu przeczyły, ABW musiała wiedzieć, że lokal oficjalnie będący częścią szkoły doktorskiej akademii był w praktyce nieoficjalnym biurem polityka widywanego tam regularnie już po przegranych przez prawicę wyborach.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version