Odebranie Orderu Orła Białego Wołodymyrowi Zełenskiemu to bardzo niemądry pomysł, ale jeszcze gorsza jest manifestowana przez Karola Nawrockiego pogarda wobec Ukraińców.
Fakty nie mają tu wielkiego znaczenia, ale dla porządku: prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski nadał jednej z jednostek Sił Zbrojnych imię „Bohaterów UPA”. W piątek Karol Nawrocki zapowiedział, że na najbliższym posiedzeniu Kapituły Orderu Orła Białego zaproponuje, by odebrać ten order Zełenskiemu.
Dalej jest już tylko polityka.
Karol Nawrocki już w trakcie kampanii prezydenckiej pozycjonował się jako kandydat antyukraiński, sprzeciwiający się m.in. dołączeniu naszych wschodnich sąsiadów do NATO.
Przez ostatni rok nastroje antyukraińskie w Polsce na pewno nie przygasły. Nawrocki wie, że sama propozycja odebrania Zełenskiemu Orderu przyniesie mu kilka punktów procentowych w sondażach. Zwłaszcza że ta propozycja podlana jest głęboką pogardą i ksenofobią.
— Ci, którzy mówili, że Ukraina powinna wchodzić bez żadnych oczekiwań do Unii Europejskiej, bardzo się mylili. Prezydent Zełenski udowodnił, że Ukraina pod względem mentalnym, gloryfikowania bandytów, morderców z Ukraińskiej Powstańczej Armii, nie jest gotowa, aby być częścią rodziny europejskiej — tłumaczył w piątek prezydent.
Tu nie chodzi o pamięć
W tym pomyśle wcale nie chodzi o pamięć i o historię, o to, czym była UPA i kim był Stepan Bandera, co naprawdę wydarzyło się na Wołyniu. Kult Bandery w Ukrainie jest faktem, nikt temu nie zaprzecza. Prezydentowi chodzi jednak wyłącznie o nabicie kilku punktów na antyukraińskiej histerii.
Nawrocki miał w arsenale kilka narzędzi. Mógł wyrazić oburzenie (rzecznik MSZ Maciej Wewiór „jednoznacznie negatywnie” ocenił decyzję Zełenskiego), zaprotestować, wezwać ukraińskiego ambasadora. A sięgnął po kaliber największy z możliwych. Nawiasem mówiąc, na tych samych emocjach kilka dni temu starała się zagrać strona rządowa, karząc ukraińskiego youtubera zakazem wjazdu do strefy Schengen na pięć lat za podjechanie corvettą nad Morskie Oko.
Wydarzenia sprzed ośmiu dekad zawsze miały wpływ na stosunki polsko-ukraińskie po 1989 r. Mądrzy politycy starali się je wygaszać, obecny lokator Pałacu Prezydenckiego robi wszystko, by je rozpalić.
I to jest bardzo zła wiadomość z perspektywy polskiego bezpieczeństwa. Kolejna zła wiadomość, bo Nawrocki źle mu się przysłużył już, wetując ustawę o SAFE w imię interesów partyjnych Prawa i Sprawiedliwości.
Nigdy dość przypominania: w Ukrainie wciąż trwa wojna, sojusznik Nawrockiego Donald Trump doprowadził do największego kryzysu NATO w jego historii. W interesie Polski jest utrzymywanie więcej niż przyjaznych kontaktów z Ukrainą. Z popsucia tych relacji cieszył się będzie tylko jeden człowiek: Władimir Putin.

