Przenosiny Roberta Lewandowskiego do USA, to miała być prawdziwa transferowa bomba, patrząc na dorobek polskiego napastnika. Co więcej, Chicago Fire wyłoży też ogromne pieniądze za kontrakt, który kapitan reprezentacji Polski niedawno podpisał.
I choć nazwisko Lewandowskiego z pewnością będzie gdzieś zestawiane z najlepszymi w realiach MLS, to trzeba przyznać, że pierwszy dzień Polaka w klubie i jego przedstawienie… dalekie było od fajerwerków.
RL9 oficjalnie w Chicago Fire. Polak ma za sobą pierwszy dzień w klubie
„Lewy” pojawił się w Chicago z poniedziałku na wtorek (13-14 lipca), spoglądając na polskie zegarki. RL9 został przywitany przez miejscowych, a następnie spokojnie przewieziony z lotniska. O całości informowaliśmy, czekając na wydarzenia, które miały mieć miejsce we wtorkowe popołudnie i wieczór.
I rzeczywiście, polski napastnik pojawił się w klubie, gdzie odbył pierwszy trening z drużyną.
Zajęcia rozpoczęły się o godzinie 17:30. Za to na godzinę 20:30 przewidziano konferencję prasową z udziałem Lewandowskiego oraz menadżera Gregga Berhaltera. Trzeba przyznać, dosyć nietypowa historia – biorąc pod uwagę, że o 21:00 – rozpoczynał się… półfinał MŚ, czyli absolutnie hitowy mecz Francja – Hiszpania.
Na spotkaniu z dziennikarzami Lewandowski był uśmiechnięty od ucha do ucha. Komplementował klub za zaangażowanie i determinację w ściągnięciu Polaka do USA.
– Nie ma znaczenia, ile mam tytułów. Ważne, że czuję w Chicago Fire i widzę duży potencjał. Byłem pod wrażeniem, jaki projekt przedstawiono mi w kontekście dalszego rozwoju. Powstaje też tu nowy stadion, jest naprawdę sporo aspektów. Ten transfer to było zaangażowanie od ostatnich paru miesięcy. Ten temat gdzieś tam funkcjonował. Potrzebowałem nieco więcej czasu, żeby to wszystko przygotować. Ten czas był potrzebny dla mnie, dla rodziny. To dużo krok, ale chcieliśmy tego. Dla licznego grona Polaków to będzie fajna rzecz, żeby się tutaj spotkać, podczas meczów Chicago Fire. Myślę, że będzie to szło do przodu. To nowe, fajne, super doświadczenie – przyznał Lewandowski.
Polak z uśmiechem odniósł się też do nazewnictwa „soccer” zamiast „football”, który funkcjonuje w Stanach Zjednoczonych.
– Muszę się tego nauczyć – przyznał Lewandowski, dodając po chwili: – Ciekawa jest ta nazwa, soccer. W Europie mówi się football, ale dla mnie piłka nożna, to piłka nożna – zaznaczył Polak.
Czas na debiut Roberta Lewandowskiego w MLS. Kiedy i gdzie oglądać?
Co ciekawe, w kontekście Lewandowskiego pojawił się również pomysł, żeby Polak pojawił się na trybunie VIP podczas finału MŚ 2026, czyli 19 lipca. Obecność na stadionie MetLife w New Jersey to pomysł jednego ze sponsorów klubu z Chicago.
Pierwszy mecz po przerwie w rozgrywkach Fire rozegrają za to w najbliższy piątek, tj. 17 lipca. Rywalami „Strażaków” będzie Vancouver Whitecaps. Co ciekawe, mecz zostanie rozegrany jeszcze… przed decydującymi rozstrzygnięciami trwających MŚ 2026. Mundial trwa bowiem do 19 lipca.
Niewykluczone jednak, że będzie to dzień oficjalnego debiutu nowego numeru 9 w szeregach „Strażaków”.
Mecz Chicago Fire – Vancouver Whitecaps we wspomniany piątek (tj. 17 lipca), o 1:30 czasu polskiego. Mecze ligi MLS pokazywane są na platformie Apple TV. Żadna inna platforma nie była zainteresowana uzyskaniem tzw. sublicencji na pokazywanie meczów amerykańsko-kanadyjskich rozgrywek, o czym pisaliśmy w osobnym tekście na łamach WPROST.














