Coraz trudniej nie mieć poczucia, że w Polsce istnieją dziś dwa systemy zasad. Jeden dla zwykłych ludzi, których poucza się o ekologii. I drugi – dla bogatych, wpływowych, którym wolno znacznie więcej.
Echa wokół imprezy techno Circoloco, która odbyła się 9 maja na terenie przylegającym do Pałacu w Wilanowie, nie milkną. Zresztą obawy, czy wydarzenie powinno się odbyć, wyrażano już wcześniej — ze względu na zabytkowe obiekty oraz przylegający do terenu rezerwat przyrody Morysin.
I nie była to tylko „internetowa histeria okolicznych mieszkańców”. Wobec imprezy krytyczna była także Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska (RDOŚ), która wskazała, że teren jest ostoją wielu gatunków ptaków, nietoperzy i ssaków, a w okresie lęgowym obowiązuje tam m.in. zakaz umyślnego płoszenia i niepokojenia zwierząt. Przez głośną imprezę niektóre z nich mogą na stałe opuścić swoje siedliska. To jednak organizatorów nie powstrzymało.
W ten sposób możemy obserwować, jak niektórym lekko przychodzi wmawianie ludziom, że „wszystko jest w porządku”. To opakowany w ładny papierek brak odpowiedzialności. Jeśli coś ma pieczątkę, zgodę i sponsorów, to nagle przestaje być problemem. Można więc urządzić rave obok siedlisk ptaków i tłumaczyć, że monitoring hałasu był prowadzony, że scena została odpowiednio ustawiona, że „nie odnotowano naruszeń”.
Muzeum Pałacu w Wilanowie w oficjalnym komunikacie podkreślało, że wydarzenie zostało przygotowane „z najwyższą starannością”, w uzgodnieniu ze służbami i ekspertami. Tylko że problem nie polega na tym, czy ktoś dopełnił formalności. Problem polega na tym, że komuś w ogóle wydało się to dobrym pomysłem.
Polska Ibiza w Wilanowie
Nie trzeba być ornitologiem czy biologiem, żeby zrozumieć, że wielogodzinna impreza z potężnym nagłośnieniem oddziałuje na zwierzęta. Dziś nie wiemy jeszcze, ile z nich ucierpiało, takich skutków często nie da się pokazać w formie spektakularnych obrazków. Nie zobaczymy przecież konferencji prasowej z przestraszonymi ptakami. Stres środowiskowy nie wygląda efektownie na Instagramie. Zwierzęta po prostu opuszczają gniazda, zmieniają zachowania, porzucają lęgi albo znikają z danego obszaru. To są skutki rozproszone, trudne do uchwycenia, ale bardzo realne.
Jeszcze kilka tygodni przed wydarzeniem media lifestyle’owe zachwycały się „polską Ibizą” i „światowym formatem” w Wilanowie. Organizatorzy opowiadali o „dialogu historii ze współczesnością”, o „otwieraniu dziedzictwa kulturowego na młodsze pokolenia”. Brzmi pięknie, dopóki nie zauważy się, że współczesność w tym wydaniu oznacza po prostu komercjalizację każdej przestrzeni. Nawet tej, która powinna być chroniona przed eventową gorączką.
Szczególnie symboliczna jest sprawa patronatu Rafała Trzaskowskiego. Kiedy wybuchła krytyka, zaczęło się dystansowanie i tłumaczenia, że patronat nie oznacza organizacji wydarzenia, że organizatorzy niesłusznie posługiwali się patronatem do firmowania imprezy zamkniętej. I oczywiście — formalnie to prawda. Ale politycy bardzo chętnie pokazują się przy modnych, prestiżowych inicjatywach, dopóki wszystko wygląda dobrze na zdjęciach. Gdy zaczyna się społeczny backlash, nagle rakiem się wycofują.
Impreza techno i udawana troska
Inny poziom hipokryzji to fakt, że za projektem stoją osoby od lat budujące wokół siebie wizerunek społecznej odpowiedzialności, filantropii i troski o dobro wspólne. Za Awake Events — spółką organizującą wydarzenie — stoją m.in. Omenaa Mensah oraz Maciej Kawulski, a sama firma była przedstawiana jako projekt mający „łączyć kulturę, sztukę i odpowiedzialność społeczną”.
I właśnie dlatego reakcja ludzi była tak gwałtowna. Bo trudno nie zauważyć zgrzytu między językiem „świadomego luksusu”, „wrażliwości społecznej” i „otwierania dziedzictwa na nowe pokolenia” a organizowaniem wielkiego rave’u przy terenach chronionych w środku sezonu lęgowego. To trochę tak, jakby współczesne elity uwierzyły, że jeśli dodadzą do eventu kilka słów o kulturze, sztuce i filantropii, to automatycznie będzie on postrzegany jako szlachetny.
Szczególnie ironicznie brzmi dziś nazwa projektu towarzyszącego imprezie: „Let’s Make Them Care” — „Sprawmy, żeby zaczęli się troszczyć”. Problem w tym, że coraz więcej osób patrzy na tę historię i ma poczucie dokładnie odwrotne — że troska kończy się tam, gdzie zaczyna się prestiżowy networking, lifestyle i biznes eventowy.
Impreza Circoloco i pytanie o to, komu wolno więcej
Wymowne były też reakcje części uczestników i ludzi związanych ze sceną. Z jednej strony mamy influencerkę Maffashion, która miała nie zdawać sobie sprawy ze szkody dla zwierząt — a więc pozwoliła sobie na ignorancję. Z drugiej jest DJ Mike Konstanty, który grał na imprezie, wyśmiewający w sieci obawy ludzi dotyczące zwierząt i ekologii, sugerując, że cała krytyka jest absurdalna i przesadzona. Na InstaStories posunął się nawet do stwierdzenia, że ludzie martwiący się o naszych braci mniejszych są „p***dolnięci”.
Okazało się, że dla części ludzi cierpienie zwierząt czy niszczenie wspólnej przestrzeni jest po prostu memem. Że można się z tego śmiać, jeśli impreza była wystarczająco ekskluzywna. To zresztą bardzo współczesne. Wrażliwość ekologiczna jest dziś modna, dopóki niczego od nas realnie nie wymaga. Można wrzucać stories o ratowaniu planety, chodzić na eventy „sustainable fashion” i mówić o odpowiedzialności społecznej, a potem kompletnie zignorować ostrzeżenia ekspertów, bo akurat trafiła się impreza życia z VIP-owską opaską.
Internet wyczuł ten fałsz błyskawicznie. Ludzie pytali, jak to możliwe, że zwykły mieszkaniec słyszy nieustannie o ochronie zieleni, zakazach, ekologii i odpowiedzialności klimatycznej, a jednocześnie ogromna impreza komercyjna może wejść praktycznie w otulinę rezerwatu. Bo coraz trudniej nie mieć poczucia, że w Polsce istnieją dziś dwa systemy zasad. Jeden dla zwykłych ludzi, których poucza się o ekologii. I drugi — dla bogatych, wpływowych, którym wolno znacznie więcej.
I może właśnie dlatego ta historia tak rezonuje. Bo to nie jest spór o jedną imprezę. To raczej opowieść o Polsce, w której luksus i prestiż coraz częściej działają jak przepustka do zawieszania zasad obowiązujących wszystkich innych.

