-
W rosyjskich uczelniach rozpoczęto represje wobec naukowców poprzez stosowanie tzw. czarnych list i systemu sygnalizacji świetlnej.
-
Federalna Służba Bezpieczeństwa wykorzystuje dane sygnatariuszy antywojennego listu z 2022 roku oraz wyciek z kampanii 'Inteligentne głosowanie’ do typowania osób.
-
Na Państwowym Uniwersytecie w Sankt Petersburgu wprowadzono wewnętrzny system klasyfikowania pracowników na listy żółte i czerwone w zależności od oceny służb.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Niezależny serwis dziennikarzy naukowych T-Invariant podał, że po rosyjskich uczelniach wyższych zaczęły krążyć czarne listy. Federalna Służba Bezpieczeństwa umieściła na nich nazwiska uczonych, których dotychczasowe zachowanie wskazało na sprzeciwianie się polityce Kremla i postawy antywojenne.
Do zbudowania list posłużyły dwa główne źródła. Pierwszym były nazwiska sygnatariuszy antywojennego listu otwartego, który rosyjscy naukowcy opublikowali w 2022 r. Drugim źródłem jest wyciek danych adresów mailowych z kampanii „Inteligentne głosowanie” realizowanej w 2018 r. przez Aleksieja Nawalnego.
Rosja. Kreml zaczął usuwanie niepokornych naukowców z uczelni
Lista możliwych przewinień jest dłuższa. Jak podaje T-Invariant, najcięższą winą są wpłaty na rzecz Fundacji Walki z Korupcją założonej przez Nawalnego. Jeśli FSB odnajdzie ślad, że dany naukowiec przelał pieniądze na rzecz opozycji, wówczas automatycznie sprawa kierowana jest do sądu, a wyroki to zazwyczaj bezwzględne osadzenie w kolonii karnej.
Za mniejsze przewinienia, jak wspomniane podpisanie listu otwartego z 2022 r., wystarczy niekiedy złożenie samokrytyki.
– Można albo przekazać darowiznę na fundusz 'Obrońcy Ojczyzny’, albo zostać lektorem stowarzyszenia 'Wiedza’. Wtedy wybacza się zarówno udział w akcji 'Inteligentne głosowanie’, jak i podpis pod listem otwartym. Podpis co prawda trzeba wycofać – powiedział anonimowy wykładowca, który odmówił współpracy i został zwolniony.
– Na razie nawet nie próbuję szukać pracy na uniwersytetach, to nierealne. Postanowiłem zrobić sobie przerwę, rozejrzeć się i przeczekać – stwierdził naukowiec.
Represje wobec naukowców Rosji. W ruch poszły czarne listy
Represje wobec naukowców szczególnie aktywnie mają być prowadzone na Państwowym Uniwersytecie w Sankt Petersburgu, gdzie prorektorem ds. bezpieczeństwa powołany został Oleg Szajdulin, były szef petersburskiego tzw. Centrum „E”, czyli Głównego Urzędu ds. Przeciwdziałania Ekstremizmowi przy rosyjskim MSW.
Szajdulin wprowadził na jednej z najbardziej prestiżowych rosyjskich uczelni tzw. system sygnalizacji świetlnej. W zależności od tego, jak duże zastrzeżenia służb budzi dany naukowiec, przydzielany jest mu odpowiedni kolor.
– Umieszczono mnie na pewnej wewnętrznej liście „niegodnych zaufania” pracowników. Jest to wewnętrzny system, który na uniwersytecie nieoficjalnie nazywa się „sygnalizacją świetlną”: pracownicy są tam podzieleni na listy żółte i czerwone – powiedziała wykładowczyni uczelni w Petersburgu, dodając, że w jej przypadku przyczyną był wyciek z bazy „Inteligentnego głosowania”.
Jeden z naukowców w rozmowie z serwisem wyraził zdziwienie, że konsekwencje za podpisanie antywojennego listu cztery lata temu spotykają naukowców dopiero teraz. Uczeni są jednak zgodni, że zaprojektowany przez FSB system skutecznie doprowadzi do tego, że osoby z czarnej listy prędzej czy później znikną z katedr.
Źródło: T-Invariant
-
Zaskakujące słowa Zełenskiego. „Putin boi się rosyjskich żołnierzy”
-
Skandal po zabawie z Rosjanami. Syn Trumpa ma uniknąć konsekwencji














