-
Władimir Putin i Alaksandr Łukaszenka spotkali się w rezydencji Putina w Wałdaju, aby omówić sprawy związane z bezpieczeństwem w regionie.
-
Miejsce spotkania było nietypowe, obaj przywódcy nie wydali żadnych publicznych oświadczeń, a rozmowy dotyczyły także współpracy gospodarczej.
-
Łukaszenka przekazał wcześniej, że nie chce bezpośredniego udziału swojego kraju w wojnie w Ukrainie.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Jak donosi kanał Pool of the First na Telegramie, do spotkania miało dojść w piątek w rezydencji Władimira Putina w Wałdaju. Rosyjski przywódca widział się ze swoim białoruskim odpowiednikiem sam na sam.
Program rozmów – jak wynika z komunikatu Kremla – obejmował współpracę handlowo-gospodarczą oraz realizację wspólnych projektów w dziedzinie gospodarki. Przywódcy mają także omówić kwestie związane z „bezpieczeństwem w regionie„.
Putin widział się z Łukaszenką. Spotkanie w nietypowym miejscu
Jak podkreśla portal meduza.io, Putin nie ma zwyczaju przyjmowania zagranicznych przywódców w swojej rezydencji w Wałdaju. Posiadłość jest objęta ścisłą ochroną. Wokół niej postawiono liczne wieże z systemami obrony powietrznej „Pancyr”.
Dodatkowo rosyjski przywódca ani Alaksandr Łukaszenka nie wydali żadnych publicznych oświadczeń na temat spotkania. Rzecznik prasowy Kremla Dmitrij Pieskow przekazał natomiast, że nie planuje się udzielania żadnych oświadczeń dla mediów po zakończeniu rozmów.
Agencja BiełTA potwierdziła z kolei informację o spotkaniu u przedstawicieli służby prasowej białoruskiego przywódcy.
Łukaszenka widział się z ludźmi Zełenskiego. „Nie chcemy walczyć”
Do spotkania obu przywódców doszło niedługo po tym, jak Łukaszenka poinformował, że niedawno widział się z przedstawicielami prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego. Miał on przestrzec przed możliwością „natychmiastowej zmiany charakteru wojny”, gdyby Białoruś została wciągnięta w toczący się konflikt.
O spotkaniu Łukaszenka mówił podczas rozmowy z gubernatorem obwodu moskiewskiego Andriejem Worobiowem. Białoruski przywódca przekazał, że jego kraj nie chce zostać bezpośrednio włączony do wojny. Wspomniał też o rozmowach z Putinem na temat ewentualnego udziału Białorusi w działaniach zbrojnych.
– Jak mamy tu walczyć przeciwko Ukraińcom, skoro po tamtej stronie są głównie wojska obrony terytorialnej? Mamy strzelać do operatorów maszyn, mleczarek i robotników, którzy nie chcą walczyć z Białorusinami? My również nie chcemy walczyć z Ukraińcami – mówił.
Spięcie między Mińskiem a Kijowem. Poszło o wspieranie Rosji
Zełenski oświadczył natomiast w minionym tygodniu, że na granicy z Białorusią znajduje się sprzęt, który Rosja wykorzystuje do naprowadzania ataków na Ukrainę. Zażądał on od Łukaszenki usunięcia tych urządzeń.
– Na jego wieżach są retransmitery: rosyjskie, białoruskie, jaka to dla nas różnica. Na jego terytorium, wzdłuż dwóch obwodów graniczących z Ukrainą, znajduje się sprzęt, który koryguje ogień na ukraińską ludność – powiedział prezydent Ukrainy podczas wspólnej konferencji prasowej z prezydentem Hondurasu Nasrim Asfurą w Kijowie.
– Czy może go usunąć? Po co te słowa, że nie chce brać udziału w wojnie? Niech wyłączy ten sprzęt. Myślę, że tydzień mu wystarczy. Jeśli tego nie zrobi, zrobimy to my sami – zadeklarował. W środę ukraiński przywódca oświadczył, że przekaźniki zostały wyłączone.
Źródła: Telegram, meduza.io, BiełTA
-
Ukraina uderzyła w obwodzie tulskim. „Mieszkańcy zgłaszają dziwny zapach”
-
Zełenski szykuje ruch przeciwko Rosji. Ogłosił „40-dniową operację”


