Samotność w epoce późnej nowoczesności nie jest jedynie indywidualnym doświadczeniem psychicznym ani przejściowym kryzysem rozwojowym nastolatków. Obejmuje ona także pokolenie rodziców i dziadków, zagubionych w nowych rolach, przez co młodzi nie mają przewodników. W jaki sposób kultura szybko zmieniająca się kształtuje dorastanie i jak pogłębia dystans pokoleniowy?
- Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”
Nowy numer Psychologii już w sprzedaży!
Foto: Materiały prasowe
Samotność młodych jest zjawiskiem osadzonym w przemianach kulturowych. Takich, które zmieniły sposób budowania relacji, przekazywania doświadczenia oraz przeżywania świata. Późna nowoczesność, według brytyjskiego socjologia Anthony’ego Giddensa, to czas, w którym tradycyjne struktury wciąż istnieją, ale jednostki muszą same wytyczać własną drogę. Płynna nowoczesność według Zygmunta Baumana, polsko-brytyjskiego socjologia i filozofa, pokazuje świat jeszcze bardziej niepewny — w którym więzi są kruche, role tymczasowe, a poczucie bezpieczeństwa ulotne. Nastolatkowie dorastają dziś w rzeczywistości, w której tradycyjne mapy dorosłości uległy rozpadowi, a międzypokoleniowe mosty zostały osłabione przez tempo zmian, cyfryzację życia i separację doświadczenia.
Upadek wzorców
Samotność rzadko ma dziś postać pustego pokoju. Częściej jest pełna ekranów, powiadomień i rozmów, które oderwane są od wspólnotowego przeżywania. Przemiana w budowaniu więzi dotyczy rówieśników, ale i pokolenia rodziców czy dziadków. Pierwszym wymiarem samotności jest ta międzypokoleniowa — wynikająca z osłabienia transmisji doświadczenia i braku dorosłych przewodników. Antropolożka Margaret Mead zwracała uwagę na to, że sposób przeżywania dorastania zależy nie tylko od biologii czy psychiki, lecz także od kultury. W społeczeństwach tradycyjnych młodzi ludzie mieli jasno wyznaczoną drogę życia — role, rytuały przejścia, wspólnotę. W kulturach postfiguratywnych (w których młodzi uczą się wzorców kulturowych od starszych) ciągłość wszystkich kultur opierała się na żywej współobecności co najmniej trzech pokoleń: dziadków, rodziców i dzieci. Młodzi ludzie otrzymywali jasne wzorce dorosłości i silne wsparcie międzypokoleniowe. I chociaż los wielu z nich był przesądzony i trudno było się buntować w obliczu narzuconych ról, młodzi mieli pewność co do sukcesu swojej drogi, jeśli będą szli zgodnie z drogowskazami poprzednich pokoleń. W kulturach szybko zmieniających się (prefiguratywnych), jak nasza, nastolatkowie coraz częściej muszą „wymyślać siebie” samodzielnie.
Jak podkreśla M. Mead, kultury prefiguratywne opierają się na takim doświadczeniu młodych pokoleń, które nie ma odpowiednika w doświadczeniu rodziców, dziadków ani innych starszych osób z bezpośredniego otoczenia. To ogromna wolność, ale i ciężar odpowiedzialności. Gdy wszystko jest możliwe, trudno wybrać cokolwiek, a gdy wybory trzeba uzasadniać samemu, samotność staje się niemal nieunikniona. Mead zauważa również, że dzisiejsze dzieci dorastają w świecie, w którym brakuje przewodników — we własnej kulturze i poza nią. Ta samotność nie dotyczy więc wyłącznie nastolatków, lecz obejmuje także pokolenie rodziców i dziadków, zagubionych w nowych rolach. Starsze pokolenia muszą się mierzyć z dyskredytacją własnych działań w oczach młodych, dla których przeszłość jawi się jako pasmo rozczarowań, a przyszłość niesie widmo katastrofy klimatycznej i zagrożenia planety. Taki stan rzeczy sprzyja izolacji po obu stronach i pogłębia dystans międzypokoleniowy.
To prowadzi do kolejnych obszarów samotności: tożsamościowej i relacyjnej. Jak zauważa Erik H. Erikson w „Dzieciństwie i społeczeństwie”, okres dorastania jest czasem intensywnej potrzeby bycia w relacji z innymi — bycia widzianym. Młody człowiek zaczyna uważnie przyglądać się temu, jak jest postrzegany przez innych, konfrontując ten obraz z własnym wyobrażeniem siebie. Próbuje łączyć dotychczasowe role i umiejętności z aktualnymi wzorcami zachowań, szukając spójności tam, gdzie wiele pozostaje jeszcze nieokreślone. Tożsamość nie może bowiem kształtować się w próżni. Wymaga relacji, w których doświadczenie może zostać nazwane, pomieszczone i uznane.
W kulturze ponowoczesnej wzorce są tymczasowe — obowiązują jedynie „do odwołania”. To, co dziś daje poczucie sensu i przynależności, jutro może stracić swoje znaczenie. Internet otworzył przed młodymi ludźmi niemal nieograniczone możliwości wyboru, a jednocześnie wystawił ich na skalę zagrożeń, z jaką wcześniejsze pokolenia nie musiały się mierzyć. Powraca więc pytanie o dystans międzypokoleniowy: jak go zmniejszyć, aby młodzi ludzie mogli zaufać dorosłym i ich doświadczeniu? I równocześnie — czy my, dorośli, potrafimy towarzyszyć nastolatkom w ich buncie i poszukiwaniu własnej drogi? Czy jesteśmy gotowi na ich trudne emocje, nie rezygnując przy tym z dawania im poczucia bezpieczeństwa? Taka obecność jest niezbędna, aby młody człowiek mógł budować własną tożsamość i doświadczać siebie w grupie rówieśniczej. W tym okresie nawiązywanie relacji przyjacielskich i miłosnych staje się próbą określenia siebie poprzez „projektowanie” rozproszonego obrazu własnego ego na ego drugiej osoby — i sprawdzanie, jak to odbicie stopniowo nabiera wyrazistości. Aby mogło się to urealnić, potrzebna jest obecność innych ludzi, zaangażowanych w relacje.
Enter/delete
W świecie, który Zymunt Bauman nazwał czasem płynnej nowoczesności, relacje są szybkie i intensywne — „fast, instant” — a jednocześnie kruche. Łatwo je nawiązać, jeszcze łatwiej zerwać; działają na zasadzie „enter/delete”. Niemal wszystko można „zarchiwizować” lub „usunąć”, młodzi uczą się więc, że więzi także bywają tymczasowe. Gdy brakuje stabilnych, bezpiecznych relacji, kryzys tożsamości może się przerodzić w poczucie izolacji i trudność w budowaniu bliskości — z innymi i z samym sobą. Samotność dorastania nie wynika wówczas z braku ludzi wokół, lecz z braku związków, w których młody człowiek może eksperymentować z własną tożsamością i czuć się naprawdę widziany. W epoce późnej nowoczesności samotność nabiera nowego wymiaru.
Zdaniem Jean M. Twenge, autorki książki „iGen. Dlaczego dzieciaki dorastające w sieci są mniej zbuntowane, bardziej tolerancyjne, mniej szczęśliwe — i zupełnie nieprzygotowane do dorosłości”, współczesne pokolenie nastolatków spędza więcej czasu w komunikacji cyfrowej i jednocześnie rzadziej spotyka się twarzą w twarz. Autorka podkreśla, że kontakty na żywo silniej korelują z poczuciem szczęścia i więzi niż kontakty online. Przeniesienie życia w sferę online utrudnia tworzenie ucieleśnionego doświadczenia. Nastolatkowie nie ćwiczą relacji na żywo z drugim człowiekiem, więc staje się to dla nich coraz trudniejsze i wymagające. Twenge pokazuje, że młodzi ludzie są stale połączeni cyfrowo, ale rzadziej doświadczają głębokiej, emocjonalnej bliskości, relacje są bezpieczniejsze, ale płytsze. iGen częściej unika intensywnych, ryzykownych emocjonalnie kontaktów. Bliskość bywa ostrożna i kontrolowana (łatwo się wycofać, „wylogować”), co zmniejsza konflikty, ale też utrudnia budowanie głębokich więzi. Jeśli dodamy do tego brak relacji z pokoleniem rodziców i dziadków, owa samotność zyskuje jeszcze na sile.
Streaming live
Samotność rośnie nie dlatego, że młodzi ludzie nie chcą więzi, lecz dlatego, że coraz rzadziej mają warunki i nawyki sprzyjające tym głębokim i trwałym. To przyczynia się również do samotności w obszarze egzystencjalno-doświadczeniowym. Młodzi ludzie zalewani są obrazami cierpienia, wojen i kryzysu, ale nie mają wartościowych relacji, dzięki którym będą mogli przeżyć i pomieścić w sobie to globalne doświadczenie. W warunkach późnej nowoczesności doświadczenia, które dawniej były osadzone w bezpośrednich relacjach społecznych, rytuałach i lokalnych wspólnotach, zostają oddzielone od codziennego życia jednostki. Śmierć, cierpienie, katastrofa, przemoc czy kryzys egzystencjalny przestają być przeżywane we wspólnocie, a coraz częściej docierają do nas w formie zapośredniczonej — poprzez media, obrazy i narracje pozbawione realnego wsparcia emocjonalnego. Najtrudniejsze wydarzenia świata — wojny, zamachy, katastrofy klimatyczne, samobójstwa rówieśników, akty przemocy — nie tylko są obecne w ich życiu, ale też często docierają do nich w czasie rzeczywistym, poprzez streaming live.
Tragedia przestaje być czymś odległym, można ją oglądać, komentować i udostępniać, nie mając jednocześnie możliwości realnego przeżycia jej w bezpiecznej relacji z drugim człowiekiem. Samotność to brak wspólnego przeżywania rzeczywistości, która coraz częściej dociera do młodych ludzi w formie oderwanej od codziennego życia i bezpośredniego kontaktu z innymi. Streaming cierpienia nie tworzy wspólnoty przeżywania — przeciwnie, często pogłębia poczucie bezradności, lęku i wyobcowania. Brakuje dorosłych przewodników. Takich, którzy potrafiliby pomóc nadać sens temu, co widziane, oraz bezpiecznie pomieścić trudne emocje i zapewnić obecność, tworząc przestrzeń do przeżywania.
Samotność młodych ludzi nie wynika więc z braku potrzeby bliskości, lecz z deficytu warunków, które pozwalałyby tę bliskość budować. Nie jest ona wyrazem wycofania, lecz konsekwencją kultury, która uczy autonomii szybciej niż relacji, wyboru szybciej niż odpowiedzialności i komunikacji szybciej niż obecności. Odpowiedzią na samotność nastolatka nie może być więc wyłącznie indywidualna interwencja psychologiczna ani redukcja czasu ekranowego, lecz odbudowa bliskich więzi. W rodzinie, szkole i przestrzeni społecznej — w których młody człowiek może być widziany, słyszany i prowadzony. Być może najważniejszym wyzwaniem dla świata dorosłych jest dziś gotowość do bycia z młodymi w niepewności i tworzenia wspólnoty.
Dr Marta Jósewicz — psycholożka i psychoterapeutka, terapeutka EMDR oraz Somatic Experiencing. Na co dzień prowadzi własny gabinet w Ślęzie niedaleko Wrocławia, pomagając dorosłym i dzieciom. Prowadzi zajęcia na Uniwersytecie Humanistycznym SWPS we Wrocławiu. Wykładowczyni Uniwersytetu Dzieci. Psycholożka w szkole podstawowej Dolnośląskie Centrum Edukacji Montessori




