-
Władimir Putin zakończył wizytę w Chinach bez podpisania umowy dotyczącej gazociągu Siła Syberii 2.
-
Relacje Rosji i Chin określane są jako małżeństwo z rozsądku, w którym Pekin wyraźnie dominuje dzięki swojej pozycji gospodarczej i technologicznej.
-
Negocjacje w sprawie gazociągu Siła Syberii 2 nie przyniosły konkretów, a Rosja pozostaje w słabszej pozycji, uzależniona od warunków stawianych przez Chiny.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Prezydent Rosji skończy wizytę w Chinach, gdzie przyleciał tydzień po Donaldzie Trumpie. – Przeglądałem chińską prasę, piszą o budowaniu stabilności, pokoju, bez żadnego entuzjazmu. Oczywiście rosyjska prasa twierdzi, że to fenomenalny sukces ich dyplomacji – mówi Interii dr Łukasz Gołota z Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego.
Władimir Putin przedstawił wspólne oświadczenie z Xi Jinpingiem, spotkał się z premierem Chin oraz naukowcem, którego pierwszy raz spotkał 26 temu, kiedy ten był dzieckiem. Ostatnim punktem wizyty była herbata z chińskim przywódcą, na której omawiano tematy geopolityczne.
Rosja podpisała z Chinami 20 dokumentów o współpracy. Jedna z deklaracji dotyczyła „ustanowienia świata wielobiegunowego”. Kolejna „wzmocnienia kompleksowych partnerstw i współpracy strategicznej”. Dr Gołota zaznacza jednak, ze słowo „partnerstwo” nie najlepiej tutaj pasuje.
Rosja i Chiny. „Małżeństwo z rozsądku”
Zarówno Moskwie, jak i Pekinowi, zależało podczas wizyty na symbolach. – Rosja pokazuje, że nie jest wyizolowana, że ciągle się liczy. Dla Chińczyków symboliczne jest, że przed chwilą był u nich Trump, więc pokazują, że są gospodarzami dla największych przywódców światowych i Pekin to ośrodek decyzyjny – wskazuje dr Gołota.
Oba kraje wysyłają też światu sygnał. – Zaprzeczają modelowi, w którym kolektywny Zachód kształtuje rzeczywistość międzynarodową – tłumaczy nasz rozmówca. To wiadomość przede wszystkim dla USA. – Chiny dążą do realizacji wizji zrównoważenia wpływów Zachodu, odejścia raz na zawsze od powojennego ładu i osłabienia Stanów Zjednoczonych – dodaje ekspert.
Tyle, jeśli chodzi o to, co Chiny i Rosja chciały oficjalnie pokazać. W wizycie Putina widać jednak znacznie więcej. – Miało być strategiczne partnerstwo, a wygląda to jak strategiczny leasing Rosji przez Chiny – komentuje dr Gołota.
Przyznaje, że Chiny wciąż potrzebują Rosji jako bazy surowcowej i posiadacza arsenału nuklearnego, co sprawia, że Moskwa jest dla Pekiny „aktywem balansującym” w geopolitycznej układance. – Ale to nie jest żadne partnerstwo, tylko Rosja jest w tym momencie już uzależniona od Chin. Dają tlen rosyjskiej gospodarce, pozwalają prowadzić wojnę w Ukrainie i obie strony doskonale to wiedzą – podkreśla rozmówca Interii.
Obie strony za bardzo się nie lubią. Jedni mają pieniądze, drudzy mają kłopoty, ale trzymają się razem, bo jeszcze jest to w ich interesie
Dodaje również, że relacje Rosji i Chin to „małżeństwo z rozsądku”. – Obie strony za bardzo się nie lubią. Jedni mają pieniądze, drudzy mają kłopoty, ale trzymają się razem, bo jeszcze jest to w ich interesie – tłumaczy Gołota.
Natomiast w Chinach ważny jest hierarchiczny model kultury i państwa. Krótko mówiąc – niezależnie od tego, jaka to relacja, któryś z partnerów zawsze jest ważniejszy. Nasz rozmówca zaznacza, że w tym przypadku dominują Chiny i wskazuje przykład, który obrazuje to najlepiej.
Gazociąg Siła Syberii 2
Z każdym rokiem, szczególnie po agresji na Ukrainę, Chiny uzależniają od siebie Rosję coraz bardziej. Są największym partnerem handlowym i domagają się transakcji w swojej walucie. Są największym dostawcą technologii, których Rosja nie może już kupować nigdzie indziej. – Miarą tego partnerstwa jest kolejna już porażka Siły Syberii 2 – mówi nam dr Gołota.
Przed wizytą w Pekinie, komentatorzy spodziewali się ogłoszenia porozumienia w sprawie nowego gazociągu z Rosji do Chin. Obecnie oba kraje łączy uruchomiony w 2019 roku gazociąg Siła Syberii. Dzięki niemu Pekin importuje gaz z dalekowschodniej Jakucji. Ma przepustowość 38 miliardów metrów sześciennych gazu rocznie i planowane jest jej zwiększenie do 44 miliardów.
Natomiast nowy projekt ciągnąłby się od Półwyspu Jamalskiego na północy, przez całą Syberię, Mongolię, aż do Chin. Każdego roku dawałby przepustowość na poziomie 50 miliardów metrów sześciennych gazu. Chińczycy mogliby zacząć importować surowiec z arktycznych złóż Rosji, a Moskwa sprzedawałaby im dwukrotnie więcej gazu. Szacuje się, że budowa zajęłaby 8-10 lat.

Jednak w trakcie wizyty Putina w Pekinie zabrakło konkretów. Przywódcy nie mówili publicznie o nowym gazociągu. O Siłę Syberii 2 dziennikarze dopytywali rzecznika Kremla Dmitrija Pieskowa.
Stwierdził, że temat pojawił się podczas zamkniętych rozmów i „ogólnie rzecz biorąc założenia są gotowe”. Dodał też, że „niektóre szczegóły pozostają do dopracowania”. Ponadto wskazał, że strony nie ustaliły jeszcze daty rozpoczęcia budowy nowego gazociągu.
Najwyraźniej rzecznik użył słowa „szczegóły” nieco na wyrost. – Pamiętam jak negocjowano pierwszy gazociąg. To już było na granicy opłacalności dla Rosji. Teraz Chińczycy chcą kupować gaz po cenach, jakie Rosja sprzedaje u siebie w domu. To jest absolutnie nieopłacalny biznes – tłumaczy Łukasz Gołota.
Wskazuje również, że na początku negocjacji budowę w dużej mierze miały finansować Chiny. – Teraz okazuje się, że ani nie chcą tego tak szeroko finansować, ani nie zobowiązują się do zakupu określonego wolumenu gazu. Do tego nie zgadzają się na proponowane przez Rosjan ceny – mówi dalej.
Ponadto podkreśla, że niezależnie od ostatecznego rezultatu negocjacji i ewentualnego rozpoczęcia budowy, Rosja pozostanie na gorszej pozycji, bo Chiny są w stanie wymusić warunki, w którym Moskwa straci.
Wasalizacja rosyjskiej gospodarki
– Relacje Rosji i Chin to niby sojusz, a tak naprawdę bezwzględne negocjacje i wykorzystanie słabszej pozycji niby partnera – mówi nam dr Gołota. Zaznacza, że w przypadku rozmów z Chinami pozycja Rosji nie zmienia się mimo zamieszania na rynkach ze względu na wojnę w Zatoce Perskiej.
– Dostali trochę oddechu w postaci wyższych cen ropy. Ale Chiny wydają się być pewne komfortu surowcowego. Obliczają swoje moce zużycia gazu na wolumen, który jest zapewniony z nadwyżką. Na pewno nie są stroną, której tutaj zależy. Stroną proszącą jest Rosja. W takich biznesach strona prosząca jest zawsze stroną słabszą – podkreśla nasz rozmówca.
To głaskanie i pożeranie jednocześnie. W chińskiej świadomości wyobrażenia rzeczywistości międzynarodowej nie ma równości i przyjaźni
Dalej wyjaśnia, że Chiny nie pozwalają obumrzeć rosyjskiej gospodarce, ale na wielu poziomach ją wasalizują. Od transferu technologii, przez rozliczanie w juanach, po korzystanie z najlepszych możliwych cen surowców.
– To głaskanie i pożeranie jednocześnie. W chińskiej świadomości wyobrażenia rzeczywistości międzynarodowej nie ma równości i przyjaźni. To system trybutarny, w którym Chiny są nastawione na realizację własnych interesów – podsumowuje dr Łukasz Gołota.
Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz na [email protected]
-
Petent u cesarza. O co poprosi Władimir Putin
-
Putin w Chinach. Kreml mówi o „poważnych oczekiwaniach”, w tle kłopotliwy incydent













