-
Sławosz Uznański-Wiśniewski opowiedział o swoim powrocie z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej oraz adaptacji do warunków nieważkości.
-
Astronauta wspomniał o wyzwaniach dotyczących przebywania w kosmosie.
-
Po powrocie Uznański-Wiśniewski spotkał się z premierem Donaldem Tuskiem, a jego misja została uznana za symboliczny i naukowo cenny sukces Polski.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
– Akurat miałem to szczęście, że dobrze adaptowałem się do warunków nieważkości. Pamiętam ten moment, jak po raz pierwszy odłączyliśmy się od rakiety i weszliśmy w stan nieważkości na orbicie – relacjonował.
– Wtedy jest taka komenda, która przychodzi (…) i znajdujemy się już w stanie nieważkości, odczepiamy się od tego ostatniego członu, który jeszcze pchał kapsułę. Wtedy możemy poobserwować, co się dzieje z naszym ciałem – dodał.
Sławosz Uznański-Wiśniewski po powrocie z kosmosu. „Łatwo jest stracić przytomność”
Jak podkreślił astronauta, podczas lotu naukowcy byli poddani dużemu przeciążeniu. – Mamy dosyć duże przeciążenie wcześniej, odczuwamy te kilka G do czterech, do czterech i pół i nagle staje się zero. W tym momencie jest to dosyć duży fizjologiczny moment – powiedział Sławosz.
– Ja nie miałem żadnego specjalnego problemu, ani w jedną i drugą stronę – wyjaśnił.
Zapytany o to, czy można się przygotować do takich sytuacji odpowiedział, że „najlepszym predyktorem” jest poprzedni lot kosmiczny. – Każdy kolejny lot jest trochę łatwiejszy, a ja już wiem, że po tym pierwszym nie miałem specjalnie żadnych problemów. Nie mogę się doczekać następnego – zaznaczył.
Uznański-Wiśniewski wskazał również, że największym problemem po powrocie na ziemię było to, że wstając po raz pierwszy „wszystkie płyny, które mamy w organizmie, które przez 20 dni unosiły się tak samo jak nasze ciała, nagle zaczynają spływać do nóg„.
– Astronauci nawet po krótkim pobycie na orbicie mają mniejszą objętość plazmy we krwi, objętość krwi jest w ogóle mniejsza w organizmie (…) bardzo łatwo jest stracić przytomność – podkreślił. Na zakończenie wywiadu dziennikarz Przemysław Białkowski wręczył astronaucie „Paszport Polsatu”.
Sławosz Uznański-Wiśniewski wrócił do Polski. Wcześniej spotkał się z premierem
Sławosz Uznański-Wiśniewski wrócił do Polski rządowym Boeingiem 737-800 w czwartek po godzinie 11. W hali przylotów warszawskiego lotniska Chopina przywitało go ok. 100 osób z flagami Polski i transparentami.
Później naukowiec spotkał się z premierem Donaldem Tuskiem. – Jak razem z polskimi dzieciakami oglądaliśmy pański start w Centrum Nauki Kopernik, to nie wiem co było fajniejsze: czy start rakiety, czy uśmiech setek tych zachwyconych dzieci – powiedział na wspólnej konferencji prasowej premier Donald Tusk.
Szef rządu zapowiedział, że w najbliższym czasie mają być prowadzone rozmowy m.in. z szefową Polskiej Agencji Kosmicznej na temat sposobów wykorzystania sukcesu misji Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego „tak, aby Polska na tym skorzystała maksymalnie”.
– Czuję, że to jest dopiero początek, ta misja kosmiczna jest pewnym symbolem. Mieliśmy pierwszą misję na Międzynarodową Stację Kosmiczną z dużym sukcesem, dużą wartością naukowo-technologiczną naszych eksperymentów. Mamy powody do dumy – powiedział z kolei Sławosz Uznański-Wiśniewski. Jak zaznaczył, Polska powinna rozwijać nowoczesne technologie we współpracy z polskimi i europejskimi firmami oraz uczelniami.
Sławosz Uznański-Wiśniewski trafił pod opiekę lekarzy. Przechodził rehabilitację
Członkowie misji Ax-4, w skład której wchodził Uznański-Wiśniewski, wrócili na ziemię 15 lipca. W kosmosie spędzili w sumie 20 dni, z czego 18 na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.
Bezpośrednio po powrocie z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej polski astronauta przebywał w ośrodku Niemieckiego Centrum Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej w Kolonii, gdzie przechodził rehabilitację po pobycie w kosmosie.
Jego stan zdrowia nadzoruje zespół medycyny kosmicznej Europejskiego Centrum Astronautów ESA.














