Były dowódca polskich komandosów gen. Polko nie zostawił suchej nitki na politycznych przepychankach w sprawie pomocy wojskowej dla Ukrainy.
Nasz rozmówca skrytykował zarówno stronę rządową, Pałac Prezydencki, jak i prawicową opozycję.
Awantura o polski sprzęt dla Ukrainy. Gen Polko: Kpiny z bezpieczeństwa
– Niestety to zamieszanie z informacjami o sprzęcie przekazanym Ukrainie i wysłaniu Patriotów dla broniącego się państwa są efektem bieżącej walki politycznej małego i dużego pałacu. To jest kpienie z polskiego bezpieczeństwa – powiedział Interii gen. Roman Polko
– MON dało się wciągnąć w polityczną grę pt. „kto dał mniej Ukrainie” i ujawnił część pomocy, którą Polska przekazała temu państwa. Tymczasem opozycja z Konfederacją i ludźmi od Grzegorza Brauna domaga się jeszcze ujawnienia konkretnych liczb i stanów magazynowych Wojska Polskiego. Przecież żadne państwo nie ujawnia takich danych, to jest prezent dla rosyjskiego wywiadu – kontynuował.
Były dowódca GROM przekonywał, że mimo historycznego sporu, który dzieli oba państwa, Polska dalej powinna pomagać Ukrainie, bo leży to w polskim interesie.
– Nie rozumiem zamieszania z przekazaniem niewielkiej ilości rakiet Ukraińcom. Oni ich użyli do obrony przed Rosją. Przecież Rumunia w 2024 r. udzieliła podobnej pomocy Kijowowi. Pamiętajmy, że Niemcy w ramach pomocy wysłali jedną baterię do ochrony polskiego nieba. Polska dzisiaj sama nie byłaby się w stanie obronić, a naszym największym aktywem jest NATO i sojusznicy – podsumował gen. Polko.
„Gra Zełenskiego”. Gen. Komornicki ostro ocenił zachowanie polityków
– To nie jest poważne podejście. My nie jesteśmy państwem poważnym. Urządzamy jakieś polityczne wyliczanki, kto ile dał sprzętu, a w Moskwie i w Kijowie z nas się śmieją. To jest wchodzenie w grę Wołodymyra Zełenskiego – powiedział nam gen. Komornicki.
Generał przekonywał w rozmowie z Interią, że Polska powinna rozważniej przekazywać pomoc Ukrainie.
– Mamy na Ukrainie opinię państwa-dawcy. Wierchuszka ukraińska uważa, że Polska nie ma nic do gadania i ma nam ten sprzęt po prostu przekazywać. To jest postsowieckie myślenie. Tak nie może być – podkreślił.
– My na tym konflikcie zyskujemy tylko czas. Dlatego powinniśmy gromadzić nowoczesny sprzęt i go za darmo nie rozdawać – kontynuował generał.
– Musimy jako państwo mieć własną strategię. Wysyłać tę broń, ale w konkretnym celu, żeby osiągnąć nasze założenia, a nie po to, „żeby Ukraina walczyła”. Jaka jest nasza strategia? Co my chcemy uzyskać na wschodzie, jak dojdzie do zakończenia walk? Nikt tego nie wie. Dlatego w tej sprawie polscy politycy powinni być razem, jak monolit. I nie dać się rozgrywać nikomu z zewnątrz, a to co się dzieje obecnie, to jest dziecinada – przekonywał doświadczony oficer.
Jednocześnie gen. Komornicki stwierdził, że Ukrainie pomagać można tylko wtedy, gdy porzucą kult OUN i UPA.
– To jest niedopuszczalne. Niemcy nie budują swojego państwa na narodowym socjalizmie, Włosi na Mussolinim, Portugalczycy na Salazarze, a Hiszpanie na Franco. To, co robią władze Ukrainy, jest niedopuszczalne. Jeżeli chcą jakiejkolwiek pomocy i zaproszenia do świata zachodniego, to mają z tym skończyć i kropka – kategorycznie oświadczył generał.
Ten sprzęt oddaliśmy Ukrainie. Kosiniak-Kamysz ujawnił szczegóły
Przypomnijmy, że w trakcie poniedziałkowej konferencji prasowej wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz odtajnił część danych dotyczących polskiej pomocy wojskowej dla Ukrainy z lat 2022-2026.
Polityk zdecydował się na ten krok po zamieszaniu, które wywołały informacje o przekazaniu przez Polskę rakiet do systemów Patriot Ukrainie. Prawicowa opozycja zarzuciła rządowi, że ten rozbraja państwo
Lider PSL ujawnił, że od 2024 roku koszt donacji dla Ukrainy do chwili obecnej to 1,55 mld złotych, co stanowi 9,4 proc. udziału wszystkich donacji na rzecz Kijowa. Przyznał, że wśród przekazanych środków znalazły się m.in. pociski PAC-3 do systemów Patriot.
– Na wniosek i prośbę sekretarza generalnego Sojuszu (Północnoatlantyckiego – red.), dowództwa sił amerykańskich w Europie, po przeprowadzeniu konsultacji z grupą użytkowników podjęto decyzję o donacji pocisków Patriot. Przekazana ilość stanowi margines naszych możliwości i nie wpływa na zdolności obrony powietrznej Polski – wyjaśnił polityk.
Polityk wskazał, że w czasach rządów PiS (2022-2023) skala pomocy dla Ukrainy była duża większa.
Wymieniając sprzęt przekazany Ukrainie szef MON wspomniał m.in. o czołgach T-72, PT-91 i Leopardach 2A4. Wśród przekazanej broni znalazły się też transportery opancerzone i bojowe wozy piechoty Rosomak, BRDM i BWP-1, sprzęt artyleryjski: AHS KRAB, 2S1 Goździk, BM21, moździerze 120mm i 60mm czy bezzałogowe statki powietrzne Warmate i FlyEye.
Mateusz Balcerek














