-
Przemysław Kral, szef Zondacrypto, miał próbować pomóc Marcinowi Romanowskiemu w uzyskaniu azylu w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
-
Według mediów łącznikiem między Romanowskim a Kralem miał być mecenas Bartosz Lewandowski, który reprezentował obu w sprawach prawnych.
-
Proces założenia spółki i uzyskania wizy rezydenckiej w ZEA napotkał problemy z powodu zaostrzonych przepisów dotyczących osób eksponowanych politycznie oraz rozpoznawalności Romanowskiego w bazach danych.
-
Bartosz Lewandowski zakończył współpracę z Przemysławem Kralem, a jego pełnomocnictwa przejęli Jacek Dubois i Roman Giertych.
-
Po wyjeździe z Węgier miejsce pobytu Marcina Romanowskiego pozostaje nieznane, a jego rzekomy pobyt w Naddniestrzu budzi wątpliwości Prokuratury Krajowej.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Z ustaleń Wirtualnej Polski wynika, że łącznikiem między Romanowskim a Kralem był mecenas Bartosz Lewandowski, będący zarówno obrońcą Romanowskiego, jak i pełnomocnikiem Krala i Zbigniewa Ziobry.
Mężczyźni mieli spotkać się w marcu w Budapeszcie, gdzie Romanowski był objęty azylem do czasu przegranej Viktora Orbana w wyborach i zmiany władzy.
„Jak ustaliliśmy, rozmowa dotyczy jednej rzeczy: założenia dla Marcina Romanowskiego spółki w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i uzyskania na jej podstawie wizy rezydenckiej dla niego. Prezes Zondacrypto ma to załatwić. Zaraz po tym spotkaniu do Krala trafia skan paszportu Marcina Romanowskiego” – opisują dziennikarze WP.
Raptem trzy tygodnie później, po zwycięstwie Petera Magyara w wyborach parlamentarnych, Romanowski zmuszony jest opuścić Węgry. Azyl w Budapeszcie miał zamienić na ten nieformalny w ZEA. Tam, jak przypomina portal, wobec osób poszukiwanych w grę wchodzi jedynie ekstradycja na podstawie umowy dwustronnej. Polska podpisała ją z ZEA w 2023 roku.
Portal ustalił, że Kral miał już w podobnym procederze doświadczenie. W 2020 roku szef giełdy kryptowalut miał przeprowadzić przez ścieżkę uzyskania wizy rezydenckiej Sylwestra Suszka, zaginionego od lat założyciela BitBay. Kral miał zakładać w jego imieniu spółki właśnie w ZEA.
Media: Romanowski starał się o wizę rezydencką w ZEA
W przypadku Marcina Romanowskiego doszło jednak do komplikacji. Do założenia spółki konieczne było pozyskanie dokumentów. Tymczasem banki i agenci rejestrowi mają obowiązek wzmożonej weryfikacji osób eksponowanych politycznie. W ich przypadku wymagana jest zgoda wyższego kierownictwa, ustalenie źródła majątku, stały monitoring. „W Emiratach te przepisy w grudniu 2025 r. jeszcze zaostrzono” – podkreśla WP.
„Romanowski wiosną 2026 r. był jednocześnie byłym wiceministrem, człowiekiem poszukiwanym listem gończym i objętym europejskim nakazem aresztowania. Wyskakiwał w każdej bazie, do której sięgnięto” – wymienia WP.
„Nikt nie chciał założyć na niego spółki. I na tym się skończyła misja Krala” – podkreślono.
Bartosz Lewandowski zrywa współpracę z Przemysławem Kralem
Bartosz Lewandowski zerwał współpracę z Przemysławem Kralem. Według „Rzeczpospolitej” mecenas wypowiedział mu wszystkie pełnomocnictwa kilka dni temu. W tej roli zastąpili go Jacek Dubois i Roman Giertych.
Mecenas w odpowiedzi na pytania WP przyznał, że reprezentował Marcina Romanowskiego, jak i Przemysława Krala, ale w przypadku tego drugiego wypowiedział wszystkie pełnomocnictwa oraz upoważnienia. „Nie odpowiedział na konkretne pytania dotyczące wydarzeń w Budapeszcie, zasłaniając się tajemnicą obrończą” – przekazał portal.
Gdzie jest Marcin Romanowski?
Były wiceszef Ministerstwa Sprawiedliwości jest poszukiwany w związku ze śledztwem dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości. Prokuratura zarzuca mu popełnienie 11 przestępstw, w tym udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz ustawianie konkursów i przekazywanie pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwości.
Po opuszczeniu przez Romanowskiego Węgier jego miejsce pobytu pozostaje nieznane, jednak w ostatnich tygodniach to Tyraspol, stolica separatystycznego regionu Mołdawii, był wskazywany jako lokalizacja poszukiwanego polityka.
Prokuratura Krajowa uważa, że informacje o pobycie Marcina Romanowskiego w Naddniestrzu mogą być fałszywe. „Rz” ustaliła, że list byłego wiceministra sprawiedliwości do Sądu Okręgowego w Warszawie został wysłany z Bender, a nie z Tyraspola.


