Amerykańsko-izraelska wojna z Iranem oraz wysiłki na rzecz dyplomatycznego rozwiązania konfliktu wyniosły regionalną pozycję pewnego arabskiego państwa znanego z neutralności i zakulisowego pośrednictwa na pierwszy plan.
Oman, który od dawna starał się unikać uwikłania w regionalne starcia, obecnie próbuje odnaleźć się w roli kraju pierwszej linii, mającego wpływ na przyszłość Cieśniny Ormuz po zakończeniu wojny oraz nową architekturę bezpieczeństwa w Zatoce Perskiej. Pojawiające się informacje na temat tego, czy przepływ przez jeden z najważniejszych światowych szlaków transportu ropy i gazu będzie objęty jakimś rodzajem opłaty tranzytowej, są sprzeczne — Islamska Republika Iranu sugeruje możliwość wprowadzenia takiej opłaty, czemu sprzeciwiają się Stany Zjednoczone. Oman, nazywany czasem „Szwajcarią Bliskiego Wschodu”, przechodzi właśnie historyczną ewolucję swojej polityki zagranicznej.
— Oman najprawdopodobniej będzie stopniowo przechodził z roli tradycyjnego mediatora do roli regionalnego facylitatora, łącząc mediację dyplomatyczną, udział w aranżacjach dotyczących bezpieczeństwa morskiego i budowanie regionalnych mechanizmów zarządzania kryzysowego oraz budowania zaufania, bez porzucania własnej niezależności decyzyjnej ani zasad niezaangażowania — powiedział „Newsweekowi” Abdullah Baabood, omański naukowiec zasiadający w radzie dyrektorów Gulf International Forum. — Taki rozwój sytuacji może wzmocnić pozycję Omanu zarówno w regionie, jak i na arenie międzynarodowej, pod warunkiem że będzie on oparty na równowadze, neutralności i wiarygodności, które Sułtanat budował przez dziesięciolecia.
Kluczowa rola Omanu
Oman, będący jednym z zaledwie trzech sułtanatów na świecie (obok Brunei i Malezji), od śmierci sułtana Kabusa ibn Saida w 2020 r. pozostaje pod rządami jego kuzyna, sułtana Haithama bin Tarika. To jedno z sześciu państw Rady Współpracy Zatoki Perskiej (GCC), obok Bahrajnu, Kuwejtu, Kataru, Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
Oman wyróżnia się wśród krajów GCC nie tylko długoletnią polityką niezaangażowania, ale również położeniem geograficznym — ma bezpośredni dostęp do Cieśniny Ormuz poprzez eksklawę Półwyspu Musandam naprzeciwko południowego wybrzeża Iranu. Relacje obu państw są też wyraźnie cieplejsze niż większości państw GCC z Teheranem, co sięga czasów przedrewolucyjnych, gdy Iran wspierał Oman w walce z lewicową rebelią w Dhofarze w latach 60. i 70.
Ta pozytywna relacja przetrwała rewolucję islamską z 1979 r., która obaliła irańską monarchię. Jednak już rok później Maskat zaczął zacieśniać więzi z Waszyngtonem, jako pierwszy kraj Zatoki Perskiej zezwalający na dostęp wojsk amerykańskich, a współpraca w sferze bezpieczeństwa tylko wzmocniła się przez kolejne dekady.
Oman dążył do uniknięcia bezpośredniego starcia USA z Iranem i odegrał kluczową rolę w mediacjach z początku tego roku, które miały zapobiec wojnie. Jednak gdy Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły konflikt 28 lutego, trwające mediacje Maskatu i historyczne relacje z Teheranem nie wystarczyły, by powstrzymać Iran przed atakami na Oman i inne kraje GCC w ramach strategii wywierania presji na państwa goszczące amerykańskie bazy wojskowe. Mimo to kontakty pomiędzy tymi państwami są dalej utrzymywane i mają odegrać kluczową rolę w przyszłości regionu Zatoki Perskiej.
Choć Oman przyjął bardziej aktywną postawę, Baabood podkreśla, że nie przeczy to podstawowemu podejściu sułtanatu, które — jak zaznaczył — „nigdy nie było bierną neutralnością, lecz aktywną neutralnością opartą na dyplomacji i zapobieganiu eskalacji”. Pod uwagę należy wziąć jednak nowe realia. Baabood stwierdził, że ostatnie wydarzenia „pokazały, iż każda konfrontacja militarna między wielkimi mocarstwami lub państwami regionalnymi może błyskawicznie rozlać się na państwa Zatoki, nawet jeśli nie są one bezpośrednią stroną konfliktu”.
Wydarzenia te „ukazały też ograniczenia zewnętrznych gwarancji bezpieczeństwa i dowiodły, że bezpieczeństwo Zatoki nie może opierać się wyłącznie na gromadzeniu broni, zagranicznych bazach wojskowych czy odstraszaniu militarnym, lecz wymaga regionalnych mechanizmów bezpieczeństwa, obejmujących wszystkie państwa nadbrzeżne” — dodał Baabood.
Działania Omanu nie są również pozbawione ryzyka.
— Wyzwanie polega na tym, by bardziej aktywna rola Omanu nie została odebrana jako opowiedzenie się po jednej ze stron — podkreślił Baabood. — Dlatego Oman będzie dążył do tego, by jego rola była oparta na międzynarodowej legitymacji, wolności żeglugi i współpracy z państwami GCC oraz państwami wybrzeżnymi, przy jednoczesnym utrzymaniu otwartych kanałów dialogu ze wszystkimi stronami.
Sprawa Cieśniny Ormuz
Być może najtrudniejszym zadaniem dla Omanu będzie znalezienie rozwiązania kwestii Cieśniny Ormuz, które zadowoli wszystkie strony. Kryzys w cieśninie wybuchł, gdy Iran zrealizował swoje wieloletnie groźby ograniczenia ruchu morskiego w odpowiedzi na amerykańsko-izraelskie ataki, które doprowadziły do śmierci najwyższego irańskiego przywódcy, ajatollaha Alego Chameneiego, a także innych czołowych urzędników oraz do szeroko zakrojonych zniszczeń infrastruktury wojskowej i cywilnej.
W marcu Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) ogłosił przejęcie pełnej kontroli nad Cieśniną Ormuz, zezwalając na przepływ tylko jednostek wybranych państw. Następnie mechanizm ten przekształcono w system pobierania opłat tranzytowych, co z kolei skłoniło USA do nałożenia własnej blokady Zatoki Perskiej w kwietniu, po zawieszeniu broni i nieudanych rozmowach pokojowych. Blokada amerykańska została zniesiona w wyniku podpisania przez oba państwa memorandum o porozumieniu 17 czerwca.
Dokument przewidywał, że Iran umożliwi niezakłócony tranzyt przez Cieśninę Ormuz przez 60 dni. W tym czasie Iran miał prowadzić dialog z Omanem „w celu określenia przyszłego zarządzania i usług morskich w Cieśninie Ormuz, we współpracy z innymi państwami nadbrzeżnymi Zatoki Perskiej, zgodnie z obowiązującym prawem międzynarodowym i suwerennymi prawami państw wybrzeża Cieśniny Ormuz”.
Oficjalnie rozmowy rozpoczęły się w poniedziałek, kiedy przedstawiciele Iranu i Omanu spotkali się w Maskacie. Po spotkaniu wiceminister spraw zagranicznych Iranu Kazem Gharibabadi podkreślił, że priorytetem Teheranu będzie osiągnięcie porozumienia z Omanem, jednak Islamska Republika jest gotowa realizować własne plany, jeśli do kompromisu nie dojdzie.
Jak podał w poniedziałek „The New York Times”, powołujący się na irańskiego urzędnika i dyplomatę z regionu, Oman przygotowuje się do przedstawienia Stanom Zjednoczonym propozycji dotyczącej opłat dla firm żeglugowych przepływających przez Cieśninę Ormuz.
Według doniesień, omańska propozycja, o której pisał wcześniej „The Telegraph”, miałaby być wzorowana na rozwiązaniach stosowanych w dwóch innych kluczowych szlakach handlowych — Cieśninie Malakka i Cieśninie Singapurskiej, gdzie kraje uzależnione od tych dróg wodnych wpłacają środki do prywatnego funduszu na ich utrzymanie. Wciąż nie wiadomo jednak, na ile opłaty te byłyby dobrowolne, kto miałby je uiszczać i w jakiej wysokości.
Jak stwierdził Tyler Parker, adiunkt na Mercer University, który prowadził badania w Omanie, „szczegóły rodzącego się omańsko-irańskiego porozumienia pozostają niejasne”. Parker zauważa jednak, że Maskat jednocześnie „koordynuje działania z pozostałymi członkami GCC, zwłaszcza z Katarem, by zapewnić tranzyt żeglugowy przez cieśninę i szersze wyciszenie konfliktu”.
Między Waszyngtonem a Teheranem
Percepcja Stanów Zjednoczonych również może mieć istotne znaczenie, zwłaszcza że administracja Donalda Trumpa patrzy na omańską neutralność z rezerwą.
— Biorąc pod uwagę to, że amerykańscy urzędnicy postrzegają Oman jako zbyt neutralny wobec działań Iranu w regionie, przywrócenie kluczowej roli Omanu jako trzeciej strony w dyplomacji na linii USA—Iran może być trudne — powiedział Parker „Newsweekowi”. — Choć nie jest to niemożliwe.
— Jednym ze sposobów byłoby ponowne postawienie przez Oman na cichą, wieloletnią dyplomację, gdy nadarzy się ku temu okazja — dodał. — W najbliższym czasie, ze względu na centralne położenie wobec obecnego konfliktu oraz polityczną suwerenność nad Półwyspem Musandam, Oman prawdopodobnie będzie opierał się na dziesięcioleciach niezależności, by przetrwać zawirowania obecnego kryzysu, prowadząc jednocześnie dialog i dyplomację.
Joseph A. Kéchichian, pracownik King Faisal Center for Research and Islamic Studies w Arabii Saudyjskiej, uważa, że Maskat jest w dobrej pozycji, by wykorzystać swoją historię i renomę do przełamania impasów dyplomatycznych.
— Oman to kraj o głębokich korzeniach; choć historia zapamiętała poważne wewnętrzne i regionalne konflikty, to współczesne preferencje państwa budują dziedzictwo pokojowego współistnienia — powiedział Kéchichian „Newsweekowi”. — To naturalny mediator, z którego przewidywania korzystały niemal wszystkie strony sporu: od Iranu, przez państwa GCC, aż po frakcje w Jemenie i światowe mocarstwa szukające mechanizmów pozwalających wyjść z sytuacji z twarzą. Można przypuszczać, że ta nieskazitelna reputacja nie zostanie porzucona, a Oman nadal będzie kierować się umiarkowaniem, będąc wzorem do naśladowania w łagodzeniu zapędów wojennych.
Dotyczy to także relacji ze Stanami Zjednoczonymi, wobec których Oman „pozostanie jednym z najbardziej wiarygodnych i szczerych partnerów, powierzając im w zaufaniu wszelkie wątpliwości dotyczące Iranu w prywatnych rozmowach” — dodaje Kéchichian.
— W rezultacie omańscy przywódcy najpewniej będą nadal rozmawiać z Iranem, szukać praktycznych rozwiązań pozwalających ponownie otworzyć szlaki żeglugowe i podtrzymają neutralność kraju, jednocześnie dążąc do jeszcze ściślejszych więzi sułtanatu ze wszystkimi partnerami — podsumował ekspert.
Tekst opublikowany w amerykańskim „Newsweeku”. Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji „Newsweek Polska”.