Na Nowogrodzkiej doszło we wtorek do spotkania Jarosława Kaczyńskiego z ludźmi Mateusza Morawieckiego. Jak mówią nasze źródła w centrali partii, prezes PiS stawia żądanie zlikwidowania stowarzyszenia Rozwój Plus. Strony rozeszły się po trzech godzinach napiętej rozmowy.
Na Nowogrodzką przyjechali bardzo bliscy współpracownicy Mateusza Morawieckiego: posłowie Szymon Szynkowski vel Sęk i Paweł Jabłoński. Spotkali się z „cieniem Kaczyńskiego” — sekretarzem generalnym partii Piotrem Milowańskim.
— „Milowan” poleciał do prezesa Jarosława Kaczyńskiego — słyszymy od jednego z rozmówców. Potem doszło już do spotkania delegacji Morawieckiego z samym Jarosławem Kaczyńskim. Spotkanie to trwało ok. trzech godzin.
„Prezes słuchał”
Wedle naszych rozmówców na spotkaniu nie nastąpił żaden przełom. Nasi rozmówcy z Nowogrodzkiej przekonują, że Jarosław Kaczyński wciąż oczekuje i miał to powiedzieć ludziom Morawieckiego, że stowarzyszenie Rozwój Plus zostanie faktycznie zlikwidowane. Wrócił do oczekiwania formułowanego przed trzema miesiącami, gdy po raz pierwszy wybrzmiało ultimatum: albo stowarzyszenie, albo PiS. Ale delegacja Morawieckiego nie mogła się na to zgodzić — były premier nie może przystać na likwidację czy też „zamrożenie” stowarzyszenia, bo oznaczałoby to kompletną klęskę projektu.
Między obozem Morawieckiego a Nowogrodzką są linie komunikacyjne. Co prawda Kaczyński z Morawieckim w zeszłym tygodniu długo rozmawiali, ale potem ten bezpośredni kontakt się urwał. Ale na niższym szczeblu kontakt wciąż jest. Rozmowy toczą się na szczeblu współpracowników — ze strony Nowogrodzkiej jest Milowański, a ze strony Rozwoju Plus Szynkowski vel Sęk oraz Jabłoński. Jak słyszymy z centrali partii, to strona Morawieckiego poprosiła o spotkanie najpierw z Milowańskim, a potem, gdy już byli na Nowogrodzkiej, to także z Kaczyńskim.
Spotkania odbyły się więc dwa: najpierw na niższym szczeblu, a potem — to ważniejsze — w gronie: Kaczyński, Szynkowski vel Sęk i Jabłoński.
— Nie przekonali prezesa — słyszymy z Nowogrodzkiej. Wysłannicy byłego premiera mieli przyjść z kilkunastoma propozycjami, którymi chcieli uspokoić Kaczyńskiego, że Rozwój Plus nie przekształci się w partię, nie wystawi komitetu wyborczego w przyszłych wyborach do Sejmu i nie chce rozbijać PiS-u. Wedle tych propozycji statut stowarzyszenia miałby zostać zmieniony, aby zapisać w nim, że środowisko Rozwoju Plus nie wystartuje osobno w wyborach parlamentarnych. Mogłaby też zostać powołana stała rada, w której by byli ludzie z Nowogrodzkiej i Rozwoju Plus, aby partia miała wgląd w to, co się dzieje w stowarzyszeniu.
— Prezes słuchał, ale ludzie Mateusza go nie przekonali — słyszymy od jednego ze źródeł.
„Ciągle nakręcają Kaczyńskiego”
W obozie Morawieckiego jest generalne przekonanie, że Jarosław Kaczyński działa za namową frakcji „maślarzy” (to określenie ukute przez frakcję Morawieckiego, w kontrze ochrzczoną mianem „frakcji rozłamowej”) — to Tobiasz Bocheński, Jacek Sasin, Patryk Jaki i Przemysław Czarnek. — Ciągle nakręcają Kaczyńskiego — słyszymy z kręgu byłego premiera. Kaczyński parę miesięcy temu się cofnął, a dziś — takie jest rosnące przekonanie po obu stronach — że Jarosław Kaczyński prze do rozprawy, a więc wyrzucenia Morawieckiego bądź spacyfikowania jego stowarzyszenia.
Były premier Mateusz Morawiecki wciąż publicznie deklaruje, że chce pozostać w PiS.
— Prawo i Sprawiedliwość nie jest własnością żadnej grupy ani żadnej frakcji. Jest wspólnym domem milionów Polaków, którzy uwierzyli, że Polska może być dumna. Polska może być silna, sprawiedliwa i ambitna. Nie możemy być partią hermetyczną i wsobną. Bądźmy wielkim obozem polskich spraw — stwierdził Morawiecki w nagranym oświadczeniu.
Na Nowogrodzkiej liczą, że Rozwój Plus będzie się już sypał, a domino miał przewrócić europoseł Daniel Obajtek, który zrezygnował z przynależności do stowarzyszenia i podpisał lojalkę wobec PiS. W otoczeniu Morawieckiego przekonują: — Daniel był na jednym spotkaniu stowarzyszenia, spóźnił się i podpisał list do Jarosława Kaczyńskiego. Tak naprawdę to nie uczestniczył w pracach stowarzyszenia.
Na Nowogrodzkiej żartuje się z cytowanego wyżej oświadczenia Morawieckiego, które wygłosił w premierowskim czy też prezydenckim stylu — jak orędzie. — Skończy jak Rafał Trzaskowski, który za wcześnie witał się z gąską — mówi poseł PiS.
W obozie Morawieckiego są przekonani, że prawie nikt już nie wypadnie z grona posłów, którzy tworzą Rozwój Plus.

