Wielka Brytania mierzy się z potężnym długiem publicznym i deficytem w państwowej kasie, relacje z Europą wciąż są nieuregulowane, a skrajna prawica rośnie w siłę. Keira Starmera to pokonało, jego następcą w fotelu premiera będzie zapewne Andy Burnham. Czeka go bardzo trudne wyzwanie. Niewykluczone, że nie przetrwa nawet 12 miesięcy.

Mniej niż dwa lata po wielkim zwycięstwie wyborczym Keir Starmer zapowiedział odejście z funkcji lidera Partii Pracy. Pozostanie premierem do czasu wyłonienia następcy przez laburzystów. Nie oznacza to, że musi dojść do wyborów parlamentarnych. Ogromna większość, którą laburzyści mają w Izbie Gmin, pozwala następcy objąć stanowisko bez pytania wyborców o zdanie.

To wyraz głębszej niestabilności. Nowy premier odziedziczy partię tracącą poparcie na rzecz skrajnie prawicowej i eurosceptycznej partii Reform UK. Gospodarka jest w fatalnej sytuacji po brexicie. Politykę zagraniczną dyktują z jednej strony niełatwe relacje z Europą i USA pod przywództwem Donalda Trumpa. Do tego Wielka Brytania musi podjąć trudne decyzje dotyczące bezpieczeństwa i obronności.

Partia Pracy może rządzić, ale nie wygląda już na ugrupowanie, które trzyma kraj w garści. Reform UK Nigela Farage’a prowadzi w wielu ogólnokrajowych sondażach i odnosi sukcesy w wyborach lokalnych. Konserwatyści rywalizują z Reform UK o wyborców po prawej stronie, podczas gdy Liberalni Demokraci i Zieloni odbierają Partii Pracy poparcie wśród wyborców przeciwnych konserwatystom, proeuropejskich i młodszych.

Faworytem do objęcia przywództwa po Starmerze jest obecnie Andy Burnham, burmistrz Wielkiego Manchesteru [hrabstwo obejmujące Manchester i jego okolice — przyp. tłum.], a także były minister. Od dawna jest uważany za wiarygodnego kandydata na przywódcę Partii Pracy. Burnham jest bardziej otwarty niż Starmer, silniej zakorzeniony w północnej Anglii i swobodniej wypowiada się o kwestiach klasy, miejsca pochodzenia, usług publicznych i patriotyzmu.

Jednak Burnham (nie jest jeszcze premierem, ale wszystko wskazuje na to, że nim zostanie) obejmie władzę w momencie wyjątkowej presji. Farage już teraz wyznacza ton debat o migracji, neutralności klimatycznej, przestępczości i brexicie.

Michel Barnier, były negocjator brexitu z ramienia UE, ponownie rozbudził ostatnio dyskusję na temat możliwości zbliżenia Wielkiej Brytanii do Europy, sugerując nawet, że powracająca do Unii Wielka Brytania mogłaby zachować część dotychczasowych przywilejów.

Waszyngton pod rządami Trumpa będzie mniej zainteresowany wewnętrznymi sporami Partii Pracy, a bardziej tym, czy Wielka Brytania pozostaje poważnym partnerem w NATO, sprawach Ukrainy, porozumieniu AUKUS (USA, Wielkiej Brytanii i Australii w zakresie wymiany technologii obronnych), wymianie wywiadowczej i wydatkach obronnych.

Odejście Starmera jest więc czymś więcej niż porażką jednego lidera. Problem jest brak odpowiedzi na trzy pytania:

— Czy Partia Pracy zdoła utrzymać poparcie zarówno wśród progresywnych mieszkańców dużych miast, jak i w okręgach robotniczych popierających brexit?

— Czy Wielka Brytania odbuduje więzi gospodarcze z Europą, nie wywołując nowego kryzysu wokół brexitu?

— Czy pozostanie czołowym sojusznikiem USA, mimo że ma problemy ze swoimi zobowiązaniami wojskowymi, przemysłem i finansami?

Poniższe scenariusze uszeregowaliśmy od politycznie najmniej prawdopodobnego do najbardziej. Wzięliśmy pod uwagę takie wyznaczniki, jak aktualne sondaże, układ sił w parlamencie czy sytuacja gospodarcza.

Prawdopodobieństwo: niskie.

Rząd partii Reform UK w ciągu najbliższych 12 miesięcy jest możliwy, ale pod kilkoma warunkami. Potrzebne są przedterminowe wybory, w których Reform przekuje sondażowe poparcie na mandaty i zdobędzie większość bezwzględną lub uzyska wystarczające wsparcia od konserwatystów, niezależnych lub innych ugrupowań, by stworzyć koalicję. Obecne prognozy wskazują, że Reform UK będzie największą partią, ale nie zdobędzie większości parlamentarnej.

Bardziej prawdopodobny byłby więc uformowany przez tę partię rząd mniejszościowy, porozumienie o poparciu z konserwatystami lub luźny blok prawicowy, w którym konserwatyści są zbyt słabi, by przewodzić, ale zbyt liczni, by ich zignorować.

Gdyby Reform UK rzeczywiście weszła do rządu, Wielka Brytania szybko by się zmieniła. Reset relacji z UE zatrzyma się lub cofnie. Dominować będą kwestie imigracji, polityki azylowej, Europejskiej Konwencji Praw Człowieka [którą wielu brytyjskich polityków chciałoby wypowiedzieć — przyp. red.], neutralności klimatycznej, wydobycia ropy na Morzu Północnym i reform sektora publicznego.

Relacje z Waszyngtonem mogą ocieplić się w warstwie retorycznej, jeśli Trump będzie prezydentem, a Farage premierem. Jednak oczekiwania USA nie znikną: zwiększenie wydatków na obronę, utrzymanie zaangażowania w NATO, wsparcie dla Ukrainy i kontynuacja współpracy w ramach porozumienia AUKUS.

Podsumowanie: Rząd partii Reform UK nie jest dziś najbardziej prawdopodobnym scenariuszem, ale przestał być już całkowitą fikcją.

Prawdopodobieństwo: niskie do umiarkowanego.

W tym scenariuszu polityka bierze górę nad ostrożnością: Burnham rozpisuje wybory, by potwierdzić mandat do rządzenia, albo Partia Pracy dzieli się tak głęboko, że nowe wybory stają się nieuniknione. To jednak mało prawdopodobne, ponieważ Partia Pracy ma ogromną przewagę w Izbie Gmin i nie ma prawnego obowiązku ogłaszać wyborów przed 2029 r.

Jednak jeśli wybory odbyłyby się wkrótce, Reform UK mogłaby realnie wyjść na prowadzenie. Obecny model PollCheck daje Reform UK 273 mandaty, Partii Pracy — 128, Liberalnym Demokratom — 77, a Partii Konserwatywnej — 72 mandaty. Taki rozkład byłby politycznym trzęsieniem ziemi dla Wielkiej Brytanii — byłby to polityczny wstrząs, ale nie dawałby Reform UK większości. Stąd mielibyśmy zawieszony parlament (ang. hung parliament) — sytuację, w której żadna z partii nie uzyskuje samodzielnej większości.

Brytyjski system większościowy może działać w dwie strony. W 2024 r. dał Partii Pracy ogromną przewagę [zdobyła 411 na 650 mandatów, czyli niemal dwie trzecie — przyp. tłum.] przy 33,7 proc. głosów. W 2026 lub 2027 r. rozdrobniony elektorat mógłby przynieść Reform UK setki mandatów nawet przy poparciu na poziomie dwudziestu kilku procent. Eksperci twierdzą jednak, że głosowanie taktyczne przeciw partii Nigela Farage’a mogłoby kosztować ją ok. 60 mandatów.

W Makerfield, gdzie Andy Burnham wygrał właśnie wybory uzupełniające, widać było oba zjawiska: Reform UK jest dość silna, by być głównym wyzwaniem dla Partii Pracy, ale wyborcy przeciwni Reform UK mogą zjednoczyć się za najlepiej rokującym kandydatem.

Podsumowanie: Przedterminowe wybory byłyby nieracjonalne dla Partii Pracy, chyba że Burnham radykalnie wzmocni poparcie. Jednak scenariusz zawieszonego parlamentu z przewagą Reform UK jest możliwy.

Prawdopodobieństwo: umiarkowane.

W tym scenariuszu rząd Andy’ego Burnhama nie upada, lecz wpada w pułapkę gospodarki.

Sygnały alarmowe już są. Inflacja CPI (cen towarów i usług konsumpcyjnych) wyniosła w maju 2,8 proc. — bez zmian w stosunku do kwietnia, podczas gdy inflacja w usługach wzrosła z 3,2 do 3,7 proc. Bank Anglii utrzymał w czerwcu główną stopę procentową na poziomie 3,75 proc., ale dwóch członków rady głosowało za podwyżką do 4 proc., co pokazuje, że inflacja nie została jeszcze pokonana.

Jeszcze większym zagrożeniem są finanse publiczne. W maju deficyt budżetu wyniósł 23,3 mld funtów (30,8 mld dol.), o 5,6 mld funtów (7,4 mld dol.) więcej niż prognozował OBR. Koszty obsługi długu wyniosły 11,7 mld funtów (15,5 mld dol.) i były najwyższe dla maja w historii, a dług netto sektora publicznego sięgnął 95,1 proc. PKB — poziom niewidziany od początku lat 60.

To pozostawia Burnhamowi bardzo mało miejsca na populistyczny zwrot. Będzie pod presją, by zwiększyć wydatki na finansowaną ze środków publicznych ochronę zdrowia — The National Health Service (NHS), obronę, ochronę granic, mieszkalnictwo i samorządy, podczas gdy rynki będą pilnie obserwować, czy poluzuje dyscyplinę fiskalną.

Szczególnie trudna jest kwestia obronności. Sojusznicy z NATO zobowiązali się, że do 2035 r. zaczną przeznaczać 5 proc. PKB rocznie na wydatki obronne i związane z bezpieczeństwem, z czego 3,5 proc. na samą obronę. Wielka Brytania pozostaje ważną potęgą militarną, ale Niemcy wyprzedziły ją pod względem wydatków na obronę.

Waszyngton będzie pytał, czy Wielka Brytania jest w stanie sfinansować swoje zobowiązania. M.in. do rozbudowy partnerstwa w ramach AUKUS, w tym budowy do 12 okrętów podwodnych i przeznaczenia 15 mld funtów (19,8 mld dol.) na narodowy program głowic jądrowych — to ogromne inwestycje przy wysokich kosztach długu, słabym wzroście i rosnących oczekiwaniach wobec usług publicznych.

Podsumowanie: Nawet jeśli sytuacja gospodarcza poprawi się w głównych wskaźnikach, politycznie może być gorzej. Największym zagrożeniem dla Burnhama jest sytuacja finansowa, która sprawi, że jego obietnice będą wyglądać na niewiarygodne.

Prawdopodobieństwo: wysokie.

To mroczniejszy scenariusz. Burnham zostaje premierem, rząd nie upada, ale Reform UK wciąż dominuje w debacie publicznej.

Przełom w wyborach samorządowych nie był tylko symboliczny — ugrupowanie obsadziło 1 451 mandatów radnych, zwiększając łączną liczbę do 1 453, i przejęło kontrolę nad 14 radami, wcześniej nie mając żadnej. Laburzyści stracili 1 496 radnych i 38 rad.

Imigracja jest szczególnie trudnym tematem dla Partii Pracy, bo liczby można interpretować na różne sposoby. Migracja netto spadła wyraźnie: według oficjalnych szacunków The Office for National Statistics (ONS) długoterminowa migracja netto wyniosła w 2025 r. (do grudnia) 171 tys., a więc prawie dwa razy mniej niż rok wcześniej, kiedy to osiągnęła poziom 331 tys. Ale problem tzw. małych łodzi pozostaje wyrazisty. Biblioteka Izby Gmin podaje, że średnia liczba osób na łódź wzrosła z siedmiu w 2018 do 63 w roku kończącym się w marcu 2026.

Zwiększająca się liczba łodzi z imigrantami na pokładzie przybijających do wybrzeży pozwala Reform UK na wysyłanie prostego przekazu — może oficjalnie migracja spada, ale granica nadal wydaje się poza kontrolą.

W tej sytuacji Burnham będzie zmuszony działać na terenie wyznaczonym przez Reform UK. Wypowiadać się ostrzej o azylu, hamować bądź ograniczać porozumienie z UE dotyczące mobilności młodzieży, więcej mówić o odporności państwa i kontroli granic, starać się przejąć temat ekonomicznego patriotyzmu. Ale i tak to Reform UK utrzyma przewagę narracyjną w kwestiach migracji, suwerenności, kosztów energii, przestępczości, neutralności klimatycznej itd.

Reset relacji z UE wciąż się odbywa, ale ostrożnie. Wypowiedź Michela Barniera — wskazanie, że Wielka Brytania mogłaby potencjalnie wrócić do Unii, zachowując swoją walutę i pozostając poza strefą Schengen — sprawia, że powrót nie wydaje się niemożliwy. Unijny negocjator ostrzegł też jednak, że zacieśnianie więzi gospodarczych poza UE jest trudne bez swobody przemieszczania się, a właśnie tego Partia Pracy się obawia.

Podsumowanie: Burnham pozostaje premierem, ale to Farage rozdaje karty.

Prawdopodobieństwo: największe.

To scenariusz bazowy: Burnham zostaje premierem, unika przedterminowych wyborów, zmienia ton i zyskuje czas dla Partii Pracy.

Są realne argumenty za takim scenariuszem. Burnham dopiero co wygrał w wyborach uzupełniających do Izby Gmin w Makerfield, zdobywając 54,8 proc. głosów przy 34,5 proc. dla Reform UK, zwiększając przewagę Partii Pracy w okręgu, w którym Reform UK liczyła na sukces. Sky News określiło to mianem rzadkiego przypadku, gdy partia rządząca notuje zwrot w swoim kierunku w wyborach uzupełniających, a frekwencja wzrosła o 6,2 pkt proc. w stosunku do wyborów powszechnych w 2024 r.

Burnham startuje też z lepszymi notowaniami osobistymi niż Starmer. Według Ipsos dwie trzecie Brytyjczyków uważało, że Starmer nie powinien przewodzić laburzystom w kolejnych wyborach, a Burnham jest preferowanym następcą. Wyborcy uważają go za sympatyczniejszego, bardziej kontaktowego i klarownego.

Ale „sukces” oznacza tutaj stabilizację, nie ożywienie. Gospodarka rośnie, lecz słabo. PKB wzrósł o 0,7 proc. w trzech miesiącach do kwietnia i o 0,6 proc. w pierwszym kwartale, a OECD prognozuje wzrost o 0,9 proc. w 2026 i 1,1 proc. w 2027 r.

Można więc założyć, że w ciągu 12 miesięcy Burnham zostanie premierem, Partia Pracy odzyska część wyborców partii postępowych i z północy, Reform UK pozostanie groźna, ale nie będzie wrażenia, że jest niepokonana. No i nie będzie wyborów powszechnych.

Wielka Brytania zbliży się do UE dzięki praktycznym porozumieniom dotyczącym kontroli żywności, mobilności młodzieży, handlu emisjami i energii, ale nie wróci do Unii. Wspólne oświadczenie UK-UE mówi już, że obie strony chcą do kolejnego szczytu zamknąć rozmowy o programie wymiany młodzieży, wspólnej strefie sanitarnej i powiązanym handlu emisjami.

Jeśli chodzi o relacje z USA, będzie to kontynuacja z wyraźniejszym akcentem. USA pozostają największym partnerem handlowym Wielkiej Brytanii, odpowiadając za 331,5 mld funtów (439 mld dol.) wymiany w 2025 r. i 21,8 proc. brytyjskiego eksportu. Burnham prawdopodobnie będzie mniej uległy niż Starmer w sprawach migracji czy energii, jednocześnie utrzymując centralną rolę Wielkiej Brytanii w NATO, AUKUS i wobec Ukrainy.

Podsumowanie: To najbardziej prawdopodobny scenariusz. Burnham odnosi sukces, jeśli zatrzyma upadek Partii Pracy.

Burnham może odnieść sukces, ale to sukces, który oznacza jedynie zatrzymanie odpływu wyborców — odzyskanie części elektoratu od Zielonych i Liberalnych Demokratów, odbicie wyborców z północy i klasy robotniczej, których kusi Reform UK, oraz rządzenie bez zniechęcania rynków.

Upadek jego rządu będzie mało prawdopodobny ze względu na ogromną większość Partii Pracy w Izbie Gmin. Bardziej realne jest fiasko polityczne — Burnham może stracić autorytet, jeśli pierwszy budżet rozczaruje, jeśli reset relacji z UE przerodzi się w walkę o migrację, jeśli Reform UK wygra wybory na burmistrza Wielkiego Manchesteru po odejściu Burnhama lub jeśli rynki stracą zaufanie do jego zespołu gospodarczego.

Gospodarka raczej nie ulegnie załamaniu, ale jej niewielka poprawa nie wystarczy, by samoczynnie uratować Partię Pracy. Bazowy scenariusz to niski wzrost, uporczywa inflacja, wysokie koszty obsługi długu i napięte wydatki.

Wyborcy mogą słyszeć, że „wzrost wrócił”, ale wciąż będą odczuwać pogorszenie standardu życia i presję na usługi publiczne.

Najbardziej prawdopodobna wizja Wielkiej Brytanii w połowie 2027 r. to Burnham na Downing Street, brak wyborów powszechnych, ograniczony reset relacji z UE, stabilne, lecz bardziej transakcyjne relacje z USA i Reform UK prowadząca lub bliska prowadzenia w krajowych sondażach.

Wielka Brytania nie wróci do Unii Europejskiej, nie zerwie sojuszu z USA ani nie pogrąży się w chaosie konstytucyjnym.

Jednak stary system dwupartyjny będzie wyglądał na rozbity — Partia Pracy ma mandaty, Reform UK ma impet, konserwatyści walczą o przetrwanie, a gospodarka jest zbyt słaba, by ułatwiać im grę polityczną.

Dymisja Starmera nie oznacza, że Reform UK obejmie władzę jutro. Oznacza, że Wielka Brytania weszła w fazę, w której rząd tej partii stał się realnym, choć niepewnym scenariuszem.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version