Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
13. emerytury w 2026 r. Znamy harmonogram wypłat – Biznes Wprost

13. emerytury w 2026 r. Znamy harmonogram wypłat – Biznes Wprost

25 lutego, 2026
Manulka zniknęła z zoo w Poznaniu. „Mogła zostać wypuszczona celowo”

Manulka zniknęła z zoo w Poznaniu. „Mogła zostać wypuszczona celowo”

25 lutego, 2026
Bill Gates i Jeffrey Epstein. Miliarder przeprasza, przyznaje się do romansów

Bill Gates i Jeffrey Epstein. Miliarder przeprasza, przyznaje się do romansów

25 lutego, 2026
Afera hejterska. Sprawa Arkadiusza Cichockiego umorzona

Afera hejterska. Sprawa Arkadiusza Cichockiego umorzona

25 lutego, 2026
Wideorejestrator, czyli must have w każdym aucie. Te modele to potencjalny hit

Wideorejestrator, czyli must have w każdym aucie. Te modele to potencjalny hit

25 lutego, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • 13. emerytury w 2026 r. Znamy harmonogram wypłat – Biznes Wprost
  • Manulka zniknęła z zoo w Poznaniu. „Mogła zostać wypuszczona celowo”
  • Bill Gates i Jeffrey Epstein. Miliarder przeprasza, przyznaje się do romansów
  • Afera hejterska. Sprawa Arkadiusza Cichockiego umorzona
  • Wideorejestrator, czyli must have w każdym aucie. Te modele to potencjalny hit
  • Donald Tusk ukarany za swoje słowa. Adresatem miał być poseł PiS – Wprost
  • Sejm nie zgodził się na odrzucenie projektu reformy Państwowej Inspekcji Pracy – Biznes Wprost
  • Zużywamy w Polsce za dużo soli drogowej. Ekspert nie ma wątpliwości
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » To najbardziej intensywna emocja. „Zawsze pojawia się u nastolatków, wręcz wylatuje uszami”
To najbardziej intensywna emocja. „Zawsze pojawia się u nastolatków, wręcz wylatuje uszami”
Aktualności

To najbardziej intensywna emocja. „Zawsze pojawia się u nastolatków, wręcz wylatuje uszami”

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości25 lutego, 2026

Młodzi od dzieciństwa uczą się stawiania granic. Umieją komunikować się lepiej, bardziej wprost niż dorośli. Często sami mówią, że potrzebują terapii, a rodzice obawiają się takiego wyznania. O tym, jak i dlaczego pokoleniowo różnimy się w podejściu do psychologii i pomocy psychologicznej — mówi psycholożka i psychoterapeutka dr n. med. i n. o zdr. Katarzyna Wiecheć.

  • Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”

Newsweek Psychologia Nastolatka — już w kioskach!

Foto: Newsweek

Łukasz Pilip: Podejście do psychologii i terapii bardziej nas w domu dzieli czy łączy?

Katarzyna Wiecheć: To zależy od grup społecznych, ale także roczników. Największe niezrozumienie pojawia się u dziadków.

Dla nich problemy współczesnych nastolatków są generacyjnie odmienne. Tak bardzo,że nie mają jak ich dokleić do własnychdoświadczeń. Przecież gdy dorastali, nikt ich stale nie obserwował poprzez lokalizację w telefonie bądź dziennik elektroniczny w szkole. Nikt też nie pochylał się nad problemami psychicznymi.

A skoro teraz zaczęto?

— Dla dziadków może być to zbyt przesadne. Z jednej strony mogą dzięki temu naprawdę dostrzegać wyolbrzymione podejście młodszych pokoleń do psychologii. Z drugiej — mogą ją także unieważniać. Dlaczego wspominam o nich, skoro mieliśmy rozmawiać o rodzicach i nastolatkach? Bo dziadkowie często oceniają, jak ich dzieci wychowują własne dzieci. Z tego powodu współcześni rodzice są w konflikcie generacyjnym. Nastolatkowie mówią im jedno, a matka i ojciec — drugie. Myślę, że dla ich pokolenia, czyli milenialsów, to trudne. Nie zostali bowiem nauczeni stawiania granic, tylko szanowania ich u innych. Tymczasem swoim dzieciom pozwalają je mieć.

Czym to skutkuje?

— Rodzice nadal podporządkowują się własnym rodzicom. Czują się przez nich przekraczani. Z tego powodu robią nieraz tajemnicę z problemów psychicznych swoich dzieci. Na zasadzie: „Jak będziemy na święta, załóż długi rękaw. Babcia nie musi widzieć twoich blizn”, „Nie wspominaj dziadkowi, że chodzisz na terapię. Nie zrozumie”. Podobnie zachowują się często rodzice wychowani w środowiskach deprywujących. Czyli takich, w których nie zaspokajano ich biologicznych i emocjonalnych potrzeb. Gdzie mówiło się, że życie to życie, trzeba być twardym, a nie słabym. Skoro więc słyszą od młodej osoby chęć zgłoszenia się na terapię, mogą powiedzieć: „To jak nauczyciel naskarży na ciebie, masz już depresję?”, „A może wy, młodzi, jesteście od razu chorzy, gdy trzeba posprzątać pokój?”.

Skąd ta ofensywa?

— Gdy dorasta się w deprywujących okolicznościach, psycholog czy psychoterapeuta mogą się potem kojarzyć z poważnymi zaburzeniami psychicznymi.

A nie z byciem wariatem?

— Fakt, nazwijmy to wprost. Kiedyś nastolatkowie trafiali na terapię głównie z powodu zachowań opozycyjno-buntowniczych. Takich jak branie narkotyków, ucieczki z domu bądź szkoły, kradzieże. Rzadko pojawiał się w gabinecie młody człowiek z zaburzeniami lękowymi. Dzisiaj natomiast nastolatkowie sami mówią rodzicom, że potrzebują terapii. Niektórzy dorośli obawiają się takiego wyznania. Mają wrażenie, że syn czy córka będą teraz skarżyć na nich psychologowi. Że będą nasyłać na nich specjalistów tłumaczących, jak mają wychowywać. Rodzice odbierają jeszcze nieraz terapię jako manipulację systemem rodzinnym i relacjami w nim. Dla nich to nic innego, jak szukanie przez młodą osobę tematu zastępczego. Uważają, że to niemożliwe, aby miała złe oceny z powodu depresji.

Po prostu się nie uczy.

Trudno, żeby robiła to w chorobie.

— Zgadza się. Przypominają mi się teraz słowa pewnego specjalisty. Komentował nastolatkę w wieku maturalnym, która często spotykała się ze znajomymi. Specjalista grzmiał, że powinna się w tym czasie uczyć. Szczerze? Nie bardzo. Mówię to z rozwojowego punktu widzenia. Autonomii nie buduje się poprzez realizowanie planu rodziców, którzy powtarzają, że trzeba się uczyć co dzień przez określony czas. Tylko poprzez podważanie zasad. Sprawdzanie, jak działają. Odnoszenie się bardziej do grup rówieśniczych niż do rodziców. Dlatego dorastanie to tak niekorzystny moment na naukę. Dla rodziców jest w tym jednak pewna nielogiczność. Z jednej strony widzą swoją córkę czy syna, którzy człapią z pokoju do pokoju, są mroczni, nie zauważają domowników. Z drugiej — obserwują, jak chwilę później młodzi zamykają się w swoim pokoju i zaśmiewają podczas telefonicznej rozmowy ze znajomymi.

Z czego wynika to rozdwojenie?

— Depresja młodych wygląda trochę inaczej niż dorosłych. Nastolatkowie potrafią łatwo „przełączyć się”. Mimo że mają głęboki stan depresyjny, w relacjach z rówieśnikami są w stanie funkcjonować jak zdrowe osoby. Skoro tak świetnie się maskują, naprawdę czasem nie czuć ich przygnębienia.

Czyli nic dziwnego, że rodzice są pogubieni?

— Tak, ale pogubienie nie zwalnia ich z odpowiedzialności. Nadal pozostają rodzicami. Odpowiadają za swoich nastolatków. Mają dziś jednak większą kontrolę nad ich ocenami, a mniejszą — nad rówieśniczymi relacjami. Relacje przeniosły się do sieci. Nawet bardzo zaangażowani dorośli mogą nie wiedzieć, z kim rozmawia ich dziecko i że może być to osoba, która istotnie wpływa na jego stan.

Większość rodziców naprawdę kocha własne dzieci. Generalnie chcą dla nich dobrze. W wychowaniu korzystają z narzędzi, które postrzegają jako najlepsze. Jednocześnie interpretują zachowanie młodych osób zgodnie z wiedzą, którą wynieśli z życia. Gdy przychodzą do mojego gabinetu, empatyzuję z nimi. Choć rozmawiamy o tym, jak mądrze towarzyszyć nastolatkowi albo nastolatce w problemach psychicznych, nie jest to krytyka ich metod wychowawczych. Naprawdę trudno wspierać dzisiaj młodą osobę w depresji. Rodzice mogą tego nie potrafić.

Nikt przecież nie rodzi się z takimi umiejętnościami. A trzeba dodać, że są jeszcze tacy nastolatkowie, którzy mogą powiedzieć im: „Przez was choruję na depresję. Unieważnialiście mnie. Nie było was, kiedy tego potrzebowałem”.

Boli?

— Tak, bo to zdania nokautujące. Wypowiedział je przecież mój synuś, mój książę, który dotąd był grzecznym dzieckiem. A teraz nagle zamyka się w pokoju. Obarcza mnie winą. Z najwspanialszej mamy stałam się w jego oczach potworem. Część rodziców po takiej sytuacji przechodzi przez pięć etapów żałoby według Elisabeth Kübler-Ross: szok i zaprzeczenie, gniew, negocjacje, depresję, akceptację.

Na szczęście coraz więcej dorosłych rozumie depresję. A zaburzenia lękowe?

— Niektórzy z nich uważają je za irracjonalne. Za tą opinią idzie myśl: „No, moje dziecko miało za lekko”. I czasami to prawda.

Słucham?!

— Chodzi mi o rodziców, którzy wyręczali i nadmiernie chronili swoje dziecko. Zgubiłeś zabaweczkę? Znajdziemy taką samą. Koleżanka nie chce się z tobą bawić? Porozmawiam z jej mamusią. W takich sytuacjach dorośli budują swoją samoocenę kosztem kompetencji młodej osoby. Ona przecież nie ma okazji do rozwiązywania problemów. W jej życiu jest cały czas płasko i milutko. Podczas dojrzewania musi jednak wykazywać się coraz większą samodzielnością. Tylko jak, kiedy bez umiejętności pływania i nadmuchanych rękawów wrzuciliśmy ją do basenu olimpijskiego? Czasami właśnie o tym są zaburzenia lękowe.

„Za naszych czasów nie było takich rzeczy i żyjemy” — bronią się dorośli.

— To uproszczenie i zniekształcenie, które pomaga im poradzić sobie z konfliktem wynikającym z niezrozumienia. Tymczasem w ich młodości również były zaburzenia lękowe.

Skoro niektórym z nich trudno zrozumieć psychologię, nie będą bardziej podatni

na kłamstwa w niej?

— Teoretycznie mogłoby tak być. Natomiast w gabinecie doświadczam czegoś innego. Poppsychologia z mediów społecznościowych generuje w rodzicach więcej lęku. Oglądają rolkę o smutku i widzą, że ten grozi tym, tym i jeszcze tym. Przez to naturalny smutek nastolatków chcą bardzo szybko terapeutyzować. To wyraz zaopiekowania, życzliwości. Natomiast jest on wyłącznie intencją i pomysłem rodzica. Młoda osoba może wtedy poczuć, że dorosły w nią nie wierzy. Dlatego należy uważać z wychodzeniem przed szereg. Najlepiej powiedzieć: „Wiem, że radzisz z wieloma rzeczami. Ale nie zawsze musisz to robić w pojedynkę. Gdybyś potrzebował wsparcia, daj znać”. I jeszcze jedno — nastolatkowie także ulegają poppsychologii. Zdarza im się rzucić, że matka jest toksyczna, a ojciec narcystyczny.

To kto tu lepiej rozumie psychologię?

— Młodzi. Od dzieciństwa uczą się stawiania granic. Umieją komunikować się lepiej niż dorośli. Robią to bardziej wprost. Dla ich pokolenia posługiwanie się nomenklaturą psychologiczną stanowi nawet element budowania tożsamości. Tak samo jak dla milenialsów — identyfikowanie się z hipisami i pacyfami. Natomiast nastolatkowie, jak już zaznaczyłam, używają nieraz bardzo mocnych słów z psychologii. Na przykład mówią, że straumatyzowała ich gorsza ocena. Trauma to dla nich trudne przeżycia. A nie doświadczenie

ekstremalnej sytuacji, która zagrażałaby zdrowiu

czy życiu.

Zdarza im się czuć przewagę nad rodzicami w kwestii wiedzy psychologicznej?

— Tak, i jest to broń, którą wymierzają sami w siebie. Wówczas dewaluują przekaz dorosłego. Uważają, że nie może być dla nich wsparciem. W ten sposób utrudniają sobie samym otrzymanie pomocy terapeutycznej. Bo umniejszają interwencjom psychologicznym. Bo dzięki rolce w internecie wydaje im się, że znają już swoją diagnozę. Algorytmy mediów społecznościowych podpowiadają zresztą treści, które są dla nich interesujące. Przez nie nastolatek w depresji może trafiać na materiały romantyzujące niebezpieczne zachowania. Nie traktowałabym jednak tego zachowania jako wyjątkowego. Poprzednie generacje robiły to samo z alkoholem czy narkotykami.

Z jakim nastawieniem młodzi przychodzą

do pani gabinetu?

— Zależy od rodzaju problemu. Jeżeli z depresją, to bardziej szukają pomocy relacyjnej. Jeżeli z innymi problemami — traktują mnie jak każdego innego specjalistę. Dla nich to oczywiste, że kwestiami dotyczącymi psychiki zajmuje się psycholog, psychoterapeuta, psychiatra. Tak jak ortopeda złamaną ręką.

Mniej się wstydzą niż poprzednie pokolenia?

— Wstyd to najbardziej intensywna emocja. Ona zawsze jest u nastolatków. Wręcz wylatuje uszami. Podobnie jest więc podczas pierwszej wizyty w gabinecie. Ten rodzaj wstydu wynika jednak stąd, że młodzi nie zdążyli jeszcze zbudować zaufania z terapeutą.

A jeśli pomysł terapii nie podoba się rodzicom?

— Mam bardzo dużo nastolatków w takiej sytuacji. Ona jest trudna również dla mnie, bo z dorosłymi także chciałabym zbudować sojusz.

Ich udział w terapii jest ważny?

— Kiedyś usłyszałam na konferencji o nastolatkach, że gabinetowa praca z nimi połączona ze wsparciem rodziców jest utopią. Dla mnie nie. Bo właśnie tak współpracuję z rodzinami. Próbuję wejść w buty każdego jej członka. Staram się go zrozumieć. Poza tym nastolatek wciąż zależy od rodziców. Oczywiście kontakt z nimi wygląda nieco inaczej niż w przypadku terapii małych dzieci. Tutaj dorośli są głównie informowani, co dzieje się w gabinecie. Ale tylko w kwestiach — o ile nie ma zagrożenia życia bądź zdrowia — na które pozwoliła mi młoda osoba. Trzeba jednak mieć świadomość, że jej opowieść może być subiektywna. Warto zatem od czasu do czasu porozmawiać z samymi rodzicami. Głównie po to, żeby poznać ich zdanie na temat funkcjonowania nastolatka. Niekiedy też po to, aby dowiedzieć się, czy na pewno ten nie pomija czegoś w gabinecie. Rzadko, ale słyszałam o przypadkach, w których młoda osoba nie wspominała terapeucie o swoich bardzo niebezpiecznych zachowaniach. Źródłem tej informacji był rodzic.

Połączenie sił jest kluczowe dla sukcesu terapii?

— Niezbędne. Uważam, że szkoda czasu rodziców i ich dziecka, jeżeli będą stawać okoniem wobec jego terapii. Ważne jest, aby obie strony opowiedziały o swoich oczekiwaniach. Bo czasem rodzice uważają: „Super, pójdzie na terapię, ogarnie depresję i w końcu zacznie się uczyć”. Tymczasem nastolatkowie chcą po prostu wyzdrowieć. Wreszcie nabrać ochoty do życia. Spotkać się ze znajomymi, a nie wiecznie siedzieć w pokoju przed książkami. Należy zatem wyjaśnić rodzicom, że cel terapeutyczny nie pokryje się z takim oczekiwaniem. Bo młoda osoba przychodzi do gabinetu z powodu głębokiej depresji. Będzie zatem dobrze, jeśli zacznie lubić swoje życie.

E tam, to chandra!

— Zdarza się, że to słyszę. Im bliżej jest dorosłym do tego porównania, tym częściej zgłaszają swoje wątpliwości wobec terapii. Trudno im dostrzec, że syn czy córka powoli zaczynają się uśmiechać. Martwią ich głównie oceny, które nie idą w górę. „Przecież zaraz matura” — dodają. Jeśli kontynuują ten skrajny sposób unieważniania stanu dziecka, mówię im: „Najważniejsze, aby dożyło do matury i mogło ją potem poprawić”.

Rodzice częściej jednak traktują depresję jak użalanie się nad sobą. To dla nich szukanie alibi przez młodych, żeby pewnych rzeczy nie musieli robić. Chciałabym jednak dodać, że wspieranie osoby w depresji jest relacyjnie trudne. Wymaga od rodziców ogromu zasobów. Wielkich pokładów empatii. Bo żyjąc pół roku z młodą osobą w takim stanie, można się wyczerpać. A potem rzucać unieważnieniami w postaci porównywania depresji do chwilowego obniżenia nastroju.

Rodzice mogliby się czegoś nauczyć od młodzieży?

— Zawahał się pan, czy nie jest to idealizacja. Ale widzę, że niektórzy dorośli wiele wynoszą z obcowania z nastoletnimi dziećmi. Uczą się od nich, jak mądrze towarzyszyć w problemie. Tacy rodzice są gotowi do przyglądania się sobie. Mają autorefleksję. Uważają, że nie zawsze są idealni. I w tej nieidealności istnieją takie kawałki, które fajnie byłoby zmienić.

Zmieniają?

— Tak, bo dostrzegają, że nie zawsze dawali radę w roli rodziców. Postanawiają więc popracować nad nią. I wie pan, co robią dzięki swoim nastolatkom? Idą na własną terapię.

Dr n. med. i n. o zdr. Katarzyna Wiecheć — psycholożka, certyfikowana psychoterapeutka poznawczo-behawioralna. Adiunkt na Uniwersytecie SWPS w Poznaniu. Członkini Polskiego Towarzystwa Terapii Poznawczej i Behawioralnej (PTTPB). Stypendystka i laureatka licznych grantów badawczych. Interesuje się terapiami schematu oraz terapią akceptacji i zaangażowania ACT. Autorka bajki dla osób w każdym wieku „Gdzie poniosą mnie słowa?” wydawnictwa Book Ojciec o wpływie myśli na emocje i zachowanie. Pracuje z dziećmi, młodzieżą i dorosłymi

Łukasz Pilip — reporter. Laureat Festiwalu Wrażliwego w kategorii Twórca Szczególnie Wrażliwy i Nagrody Dziennikarskiej im. Zygmunta Moszkowicza. Autor książki „Podwórko bez trzepaka”, współautor książki „Porwany. 82 dni w rękach piratów”

WIĘCEJ W NUMERZE
nr
2

18.02.2026

undefined

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Wideorejestrator, czyli must have w każdym aucie. Te modele to potencjalny hit

Wideorejestrator, czyli must have w każdym aucie. Te modele to potencjalny hit

Orędzie Donalda Trumpa o stanie państwa. Porównaliśmy słowa prezydenta USA z rzeczywistymi danymi

Orędzie Donalda Trumpa o stanie państwa. Porównaliśmy słowa prezydenta USA z rzeczywistymi danymi

Samotność rzadko ma dziś postać pustego pokoju. Częściej jest pełna ekranów

Samotność rzadko ma dziś postać pustego pokoju. Częściej jest pełna ekranów

Dorastali, słysząc „dzieci i ryby głosu nie mają”. Pokolenie, które nauczyło się milczeć, zanim zdążyło nauczyć się mówić o sobie

Dorastali, słysząc „dzieci i ryby głosu nie mają”. Pokolenie, które nauczyło się milczeć, zanim zdążyło nauczyć się mówić o sobie

Pokolenie „zaciskania zębów”. Dziś zderza się ze światem wrażliwych nastolatków

Pokolenie „zaciskania zębów”. Dziś zderza się ze światem wrażliwych nastolatków

Orędzie Trumpa tylko zaogniło konflikt na linii Waszyngton-Teheran. Iran: USA jak nazistowskie Niemcy

Orędzie Trumpa tylko zaogniło konflikt na linii Waszyngton-Teheran. Iran: USA jak nazistowskie Niemcy

Bohaterki czy zdrajczynie? Kobiety odegrały dwuznaczną rolę w podboju Ameryki Południowej

Bohaterki czy zdrajczynie? Kobiety odegrały dwuznaczną rolę w podboju Ameryki Południowej

Zmęczeni, wzdęci, obolali. Słynna dietetyczka: oto błędy diety przeciwzapalnej

Zmęczeni, wzdęci, obolali. Słynna dietetyczka: oto błędy diety przeciwzapalnej

W Polsce kwitnie handel ludźmi. Większość ofiar to mężczyźni

W Polsce kwitnie handel ludźmi. Większość ofiar to mężczyźni

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Manulka zniknęła z zoo w Poznaniu. „Mogła zostać wypuszczona celowo”

Manulka zniknęła z zoo w Poznaniu. „Mogła zostać wypuszczona celowo”

25 lutego, 2026
Bill Gates i Jeffrey Epstein. Miliarder przeprasza, przyznaje się do romansów

Bill Gates i Jeffrey Epstein. Miliarder przeprasza, przyznaje się do romansów

25 lutego, 2026
Afera hejterska. Sprawa Arkadiusza Cichockiego umorzona

Afera hejterska. Sprawa Arkadiusza Cichockiego umorzona

25 lutego, 2026
Wideorejestrator, czyli must have w każdym aucie. Te modele to potencjalny hit

Wideorejestrator, czyli must have w każdym aucie. Te modele to potencjalny hit

25 lutego, 2026

Najnowsze Wiadomości

Donald Tusk ukarany za swoje słowa. Adresatem miał być poseł PiS – Wprost

Donald Tusk ukarany za swoje słowa. Adresatem miał być poseł PiS – Wprost

25 lutego, 2026
Sejm nie zgodził się na odrzucenie projektu reformy Państwowej Inspekcji Pracy – Biznes Wprost

Sejm nie zgodził się na odrzucenie projektu reformy Państwowej Inspekcji Pracy – Biznes Wprost

25 lutego, 2026
Zużywamy w Polsce za dużo soli drogowej. Ekspert nie ma wątpliwości

Zużywamy w Polsce za dużo soli drogowej. Ekspert nie ma wątpliwości

25 lutego, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.