-
Wymienione państwa muzułmańskie nie zareagowały oficjalnie na apel Donalda Trumpa o dołączenie do Porozumień Abrahamowych, a w kuluarach pojawiły się lekceważąca reakcje.
-
Część polityków z Bliskiego Wschodu uznała propozycję Trumpa za nie do zaakceptowania i szkodliwą dla regionu, inni uznali ją za sprzeczną z ich poglądami.
-
Arabia Saudyjska podkreśliła poparcie dla wysiłków dyplomatycznych na rzecz pokoju, ale jej stanowisko wobec Izraela pozostało niezmienione.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
„Po wysiłku, który Stany Zjednoczone włożyły w uporządkowanie niezwykle skomplikowanej układanki, jaką jest sytuacja na Bliskim Wschodzie, wszystkie wymienione kraje powinny być zobligowane, aby podpisać Porozumienia Abrahamowe” – napisał w poniedziałek Donald Trump.
Wśród adresatów apelu znalazły się między innymi Arabia Saudyjska, Katar, Pakistan, Turcja i Egipt. Jak donoszą źródła portalu Politico, wymienione przez prezydenta USA państwa nie potraktowały jednak tego żądania poważnie.
Bliskim Wschód. Donald Trump postawił żądanie przed państwami arabskimi
„Żądanie Donalda Trumpa zostało wyśmiane, zignorowane lub przemilczane przez władze państw muzułmańskich” – czytamy w poświęconym temu zagadnieniu artykule.
– To sprytna taktyka, żeby uspokoić rozgniewaną bazę wyborców. Będzie o tym ciągle wspominał, ale to nie wejdzie w skład porozumienia (z Iranem – red.) – mówił anonimowy dyplomata z Zatoki Perskiej w rozmowie z Politico.
Jak donoszą dziennikarze, jeden z były urzędników amerykańskich, usłyszawszy o wpisie amerykańskiego prezydenta, wysłał do znajomych arabskich oficjeli ironiczną wiadomość z gratulacjami z powodu dołączenia do porozumienia. W odpowiedzi otrzymał roześmiane emotikony.
Wśród arabskich polityków znaleźli się jednak także tacy, którzy propozycję Trumpa potraktowali poważniej, nazywając ją „trucizną” i podkreślając, że tego typu układu nie zaakceptuje nikt w regionie – a to może negatywnie wpłynąć na negocjacje amerykańsko-irańskie.
Napięta sytuacja wokół Iranu. „Nie chcą narazić się Trumpowi”
– Porozumienia Abrahamowe przyniosły ogromne korzyści gospodarcze wszystkim zaangażowanym krajom i umożliwiły historyczną współpracę, więc byłyby naturalnym uzupełnieniem porozumienia pokojowego między Stanami Zjednoczonymi a Iranem – argumentowała z kolei rzeczniczka Białego Domu Anna Kelly.
Do sprawy pośrednio odniosła się Arabia Saudyjska, jeden z najważniejszych partnerów USA w regionie – i wieloletni przeciwnik irańskiego reżimu.
Przedstawiciele kraju podkreślili, że popierają „wszelkie wysiłki dyplomatyczne mające na celu pokojowe zakończenie konfliktu”, ale ich stanowisko wobec Izraela się nie zmieniło. W oświadczeniu nie wspomniano bezpośrednio o Porozumieniach, ale przekaz wydaje się jasny.
Sprawę w jednym z wywiadów skomentował także minister obrony Pakistanu Khawaja Asif, podkreślając jednak, że to jego prywatna opinia, nie oficjalne stanowisko rządu. – To byłoby sprzeczne z naszymi fundamentalnymi poglądami – stwierdził.
– Państwa Zatoki Perskiej próbują doprowadzić do zakończenia wojny, choćby nieidealnego, jednocześnie nie narażając się Trumpowi i nie pozwalając na to, aby Trump poszedł na ustępstwa w kwestiach leżących w ich podstawowym interesie – podsumował Michael Ratney, były ambasador USA w Arabii Saudyjskiej.
-
Iran wskazał kluczowe punkty porozumienia z USA. Rzecznik mówił o cieśninie Ormuz
-
Chaos wokół porozumienia z Iranem. Rubio komentuje: Może jeszcze dziś













