11 marca 2026 r. członkowie Trybunału Stanu, Przemysław Rosati, Marek Mikołajczyk i Piotr Zientarski wydali orzeczenie w sprawie dotyczącej byłego szefa KRRiT Macieja Świrskiego. Stwierdzono wątpliwości prawne związane z wcześniejszym zarządzeniem Małgorzaty Manowskiej w tej sprawie. Dotyczyło ono wyznaczania składu i zakresu procedury karnej przed TS. Aby wszystko wyjaśnić, postanowiono skierować pytania prawne do całego składu TS.
Nałożono karę
Małgorzata Manowska, która jest przewodniczącą TS i pierwszą prezes Sądu Najwyższego, miała go zwołać do 4 kwietnia pod rygorem nałożenia na nią kary porządkowej do 3 tys. zł. W związku z tym, że nie wywiązała się z tego obowiązku, kara została nałożona. Manowska ma siedem dni na złożenie zażalenia. Została też ponownie zobowiązana do zwołania posiedzenia pełnego składu TS do 11 maja. Do 12 maja TS zarządził też przerwę w posiedzeniu dotyczącym wyłączenia sędziego TS ze sprawy Świrskiego.
Jak zwrócił uwagę Rosati, cytowany przez Polską Agencję Prasową, Manowska „nie spełniła ciążącego na niej obowiązku” zwołania posiedzenia pełnego składu TS. Ma to prowadzić do „zwłoki rozpoznania zagadnień prawnych, naruszając istotny interes publiczny”. Rosati wyjaśnił też w rozmowie z Gazetą Wyborczą, że „maksymalna wysokość kary wynika z wagi naruszonych obowiązków i konsekwencji niewypełniania obowiązku dla postępowania. Jest adekwatna i proporcjonalna do naruszenia obowiązków”.
„Chodzi o działanie o wyraźnie politycznym podłożu”
16 marca, po tym jak przedstawiciele TS zażądali zwołania pełnego składu, Małgorzata Manowska wydała oświadczenie na stronie internetowej TS, w którym napisała: „regulamin Trybunału Stanu kwalifikuje zwoływanie posiedzeń pełnego składu jako element kierowania pracami Trybunału przez jego Przewodniczącego. To Przewodniczący kieruje sprawy na posiedzenia, wyznacza ich terminy i zwołuje posiedzenia pełnego składu w sprawach należących do kompetencji Trybunału. Próba odwrócenia tej relacji przez trzyosobowy skład orzekający nie znajduje żadnego oparcia w ustawie; jest raczej próbą wykreowania dla siebie uprawnienia, którego ustawodawca po prostu nie przewidział”.
Dodała także, że „oczekiwanie, że zagadnienie tej rangi zostanie rozpoznane w terminie półtora miesiąca, można byłoby uznać za przejaw naiwności, gdyby nie to, że całokształt okoliczności wskazuje, iż chodzi raczej o działanie o wyraźnie politycznym podłożu, nastawione na osiągnięcie z góry oczekiwanego rezultatu”.


