-
Wycieczki na Antarktydę stają się coraz popularniejsze, lecz niosą ze sobą wzrost zagrożeń dla wrażliwego środowiska i ryzyko przenoszenia chorób.
-
Na statku MV Hondius doszło do wybuchu hantawirusa, w wyniku którego potwierdzono śmierć dwóch osób, a eksperci zwracają uwagę na zagrożenie przenoszeniem patogenów do odizolowanych regionów.
-
Naukowcy oraz organizacje ekologiczne apelują o zaostrzenie regulacji dotyczących turystyki na Antarktydzie, aby ograniczyć wpływ człowieka na topniejący kontynent.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Turystyka na świecie rozwija się w błyskawicznym tempie, a coraz więcej osób wybiera ekstremalne i trudno dostępne kierunki. Wraz z rosnącą popularnością takich podróży pojawiają się jednak poważne zagrożenia dla środowiska naturalnego. Eksperci alarmują, że odwiedzanie delikatnych ekosystemów może prowadzić do przenoszenia wirusów, zanieczyszczeń oraz obcych gatunków. Szczególnie narażone są miejsca niemal nietknięte przez człowieka, takie jak Antarktyda.
Czym jest turystyka ostatniej szansy?
„Turystyka ostatniej szansy” to zjawisko, które zyskuje ogromną popularność wśród podróżników z całego świata. Chodzi o odwiedzanie miejsc zagrożonych zmianami klimatu lub degradacją środowiska, zanim całkowicie się zmienią albo znikną. Dla wielu osób Antarktyda, topniejące lodowce czy rafy koralowe stały się symbolem takich podróży.
Największym zainteresowaniem cieszą się dziś wyprawy na Półwysep Antarktyczny, który należy do najszybciej ocieplających się regionów globu. Popularne są również rejsy rozpoczynające się w Argentynie i prowadzące przez lodowe obszary południowego oceanu. Turyści chcą zobaczyć gigantyczne lodowce, pingwiny i wieloryby, zanim krajobraz nieodwracalnie się zmieni.
Według danych organizacji zrzeszającej operatorów turystycznych w 2024 r. Antarktydę odwiedziło ponad 80 tys. osób, a kolejne dziesiątki tysięcy oglądały kontynent z pokładów statków. Naukowcy przewidują, że liczba podróżnych może w najbliższych latach jeszcze gwałtownie wzrosnąć.
Śmiertelny wirus na statku wycieczkowym wywołał alarm
Na językach całego świata znalazł się ostatnio statek MV Hondius, który po rejsie w okolice Antarktydy został objęty alarmem sanitarnym. Na pokładzie wykryto przypadki hantawirusa – rzadkiej, ale bardzo niebezpiecznej choroby przenoszonej głównie przez zakażone gryzonie. Potwierdzono śmierć dwóch osób, a kolejna mogła umrzeć z powodu zakażenia.
Światowa Organizacja Zdrowia analizuje, czy na statku mogło dojść do przenoszenia wirusa między ludźmi. Według ekspertów pierwsza zakażona osoba prawdopodobnie zaraziła się jeszcze przed wejściem na pokład.
Choć nie ma dowodów, że wirus przedostał się do środowiska Antarktydy, naukowcy podkreślają, że podobne sytuacje pokazują, jak łatwo człowiek może przenosić choroby do odizolowanych regionów świata.
Antarktyda coraz bardziej zagrożona przez wirusy i bakterie
Jak donosi Euronews eksperci przypominają, że to nie pierwszy przypadek zagrożenia biologicznego dla południowego kontynentu. W ostatnich latach na Antarktydę dotarła między innymi ptasia grypa, która rozprzestrzeniła się wraz z migrującymi ptakami z Ameryki Południowej.
Naukowcy ostrzegają, że turyści mogą nieświadomie transportować drobnoustroje na ubraniach, butach czy sprzęcie. Nawet niewielkie zanieczyszczenie może mieć ogromny wpływ na lokalny ekosystem, który przez tysiące lat pozostawał niemal całkowicie odizolowany od świata.
Przewodnicy i załogi statków stosują dziś rygorystyczne procedury bezpieczeństwa biologicznego. Sprzęt jest dokładnie odkurzany i dezynfekowany, a podróżni muszą czyścić buty oraz odzież z nasion, błota i innych zanieczyszczeń.
Mnóstwo rzeczy można znaleźć między językami i sznurowadłami butów

Władze zaostrzają przepisy, by chronić lodowy kontynent
Antarktyda podlega ochronie na mocy Traktatu Antarktycznego, który od 1959 r. uznaje ten obszar za rezerwat naukowy i teren wykorzystywany wyłącznie pokojowo. Wraz ze wzrostem ruchu turystycznego organizacje ekologiczne apelują jednak o jeszcze bardziej restrykcyjne przepisy.
Operatorzy turystyczni muszą stosować wytyczne dotyczące ochrony środowiska i ograniczania wpływu człowieka na przyrodę. Turyści nie mogą zbliżać się do zwierząt, dotykać podłoża ani pozostawiać po sobie śladów.
Claire Christian z organizacji Antarctic and Southern Ocean Coalition podkreśla, że obecne przepisy mogą okazać się niewystarczające przy lawinowo rosnącej liczbie odwiedzających.
Działalność musi być odpowiednio regulowana, tak jak w przypadku każdego z wrażliwych i cennych obszarów ekologicznych na świecie
Topniejąca Antarktyda przyciąga tłumy turystów
Naukowcy alarmują, że Antarktyda topnieje w dramatycznym tempie. Dane NASA pokazują, że w latach 2002-2020 kontynent tracił średnio około 149 mld ton lodu rocznie. To właśnie świadomość zmian klimatycznych sprawia, że coraz więcej osób chce zobaczyć lodowy świat na własne oczy.
Paradoks polega jednak na tym, że rosnąca liczba podróżnych może dodatkowo obciążać delikatny ekosystem. Eksperci ostrzegają, że bez nowych regulacji i ograniczeń turystyka może przyczynić się do dalszej degradacji jednego z ostatnich dzikich miejsc na Ziemi.













