Uniewinniony szeregowy to wyznawca nazistowskich i rasistowskich treści. Słowo „Honor” na jego koszulce ma zupełnie inne znaczenie niż honor polskiego żołnierza.
Na pozór sprawa jest prosta. Wojskowy Sąd Garnizonowy w Lublinie uniewinnił szeregowego Karola S., który dwa lata temu w czasie służby na polsko-białoruskiej granicy oddał 12 strzałów z broni służbowej, gdzie znajdowali się migranci i inni funkcjonariusze.
Prokurator postawił mu zarzut przekroczenia uprawnień i narażenia osób na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. 25-latek od początku nie przyznawał się do winy, a sędzia mu uwierzył.
– Sąd absolutnie nie zgodził się z aktem oskarżenia – powiedział sędzia Radosław Hunek. Argumentował, że każdy żołnierz ma konstytucyjny i ustawowy obowiązek obrony granic ojczyzny, a zgodnie z art. 11. ustawy o obronie ojczyzny Siły Zbrojne w takich sytuacjach mają prawo stosowania środków przymusu bezpośredniego, użycia broni i innego uzbrojenia „w sposób adekwatny do zagrożenia”.
Oskarżony był – jak mówił sędzia – bardzo dobrze wyszkolonym żołnierzem i miał bardzo dobre wyniki ze strzelania.
Strzały, które oddał wówczas przy granicy z Białorusią, nie były wycelowane w funkcjonariuszy SG, żołnierzy i migrantów. – Jak słusznie wyjaśnił oskarżony, gdyby chciał, żeby ktoś zginął, to by zginął – wskazał sędzia Hunek.
Zwrócił uwagę, że do agresji ze strony osób nielegalnie przekraczających granicę dochodziło wówczas często, a miesiąc później w tym samym miejscu zginął żołnierz ugodzony nożem. – Prawo nie może ustępować przed bezprawiem. Nie jest tak, że człowiek broniący swojego kraju, ma w takiej sytuacji salwować się ucieczką, dzwonić po wsparcie. (…) Żołnierz po to został wysłany na granice, żeby chronić jej nienaruszalności – i to robił – ocenił sędzia. W zachowaniu szeregowego nie dopatrzył się naruszenia żadnych uprawnień. Wręcz przeciwnie, uznał, że wykonywał swoje zadanie.
Kiedy wyrok opublikowano na prowadzonej przez mundurowych facebookowej stronie „Służby w akcji” z dopiskiem „Mamy to!”, komentarze były jednoznaczne: ten żołnierz w ogóle nie powinien być sądzony. Czy prokurator poniesie koszty procesu? Uniewinniony Karol S. powinien zostać uniewinniony, pisali internauci. Nie było ani jednej osoby, która uznałaby, że prokuratora miała rację, stawiając szeregowemu zarzuty.
„Wojsko Polskie, stój”
Przypomnijmy: z aktu oskarżenia Prokuratury Okręgowej w Warszawie wynika, że 25 marca 2024 r. w rejonie Dubicz Cerkiewnych doszło do nielegalnego przekroczenia granicy przez migrantów. Za pomocą samochodowego lewarka rozgięli oni przęsła stalowej bariery i przeszli na stronę polską, niosąc drabiny, które miały posłużyć do pokonania zwojów drutu ostrzowego, tzw. concertiny.
„W czasie biegu oskarżony, znajdując się od ok. 210 metrów do ok. 164 metrów od tego miejsca, przyjmując za każdym razem postawę strzelecką, oddał łącznie 12 strzałów z broni służbowej wzdłuż drogi granicznej w kierunku znajdującej się na tej drodze grupy osób złożonej z migrantów, funkcjonariuszy SG i żołnierzy” – wynika z ustaleń śledczych.
Według prokuratury trzy pociski rykoszetowały po uderzeniach w słup betonowy, ziemię i zwoje drutu kolczastego. Pozostałe dziewięć przeszło obok grupy. W tym czasie migranci cofali się na stronę białoruską, rzucając gałęziami i kamieniami w stronę funkcjonariuszy i żołnierzy, na co ci reagowali rozpylaniem gazu łzawiącego.
Oskarżony, który pełnił wówczas służbę w 1. Warszawskiej Brygadzie Pancernej wyjaśniał, że do migrantów krzyknął „Wojsko Polskie, stój”, po czym oddał strzały. Alarmowe i ostrzegawcze, twierdził.
Sędzia mu uwierzył i przyznał rację. – Co by było, gdyby on nie zaczął strzelać? Zamiast jedenastu przekroczyłoby tę granicę 35 osób i przeciwko nim stanęłoby sześciu czterech żołnierzy i dwóch funkcjonariuszy [Straży Granicznej]. Należy powiedzieć to jednoznacznie, że prawo nie może ustępować przed bezprawiem. (…) Żołnierz po to został wysłany na granicę, żeby chronić jej nienaruszalności i to robił – mówił sędzia Ryszard Hunek. Na koniec zwrócił się wprost do Karola S. – Szkoda tylko, że pan złożył wypowiedzenie – powiedział.
Oskarżony odpowiedział, że zwolnił się ze służby, ale w przyszłym roku zamierza wrócić do wojska albo wstąpić do Legii Cudzoziemskiej. Jego zdaniem państwo polskie powinno lepiej chronić swoich żołnierzy czy funkcjonariuszy. – Ja nie jestem politykiem, robiłem tam to, do czego zostałem powołany – podkreślił.
Deklaracja nazistowskich poglądów
Zabrzmiało to dumnie, jak na żołnierza przystało. Szkoda tylko, że sędzia Hunek nie zwrócił uwagi na to, że Karol S. przyszedł do sądu w koszulce zespołu Honor. To polska grupa muzyczna założona w 1989 r. Była popularna wśród skinheadów, skrajnych nacjonalistów, narodowych socjalistów i neofaszystów. Gloryfikowała w swoich tekstach nazizm i nawoływała do nienawiści na tle narodowościowym.
W jednej z piosenek wokalista śpiewał o niemieckim zbrodniarzu Rudolfie Hessie:
„Mrok ogarnął pustą celę
Zgasł ostatni promień dnia
Tam zakończył życie człowiek, za wolność
Na którą czekał świat
Rudolf Hess ostatni płomień zgasł
Ofiara komunistycznych kłamstw”.
Pod koniec działalności zespół propagował też postawy neopogańskie. Jego liderem był „Szczery”. W styczniu 2002 r. został aresztowany za propagowanie treści nazistowskich. Tuż przed jego śmiercią w wypadku samochodowym sprawa została umorzona. Grupa Honor rozpadła się w 2005 r.
Ponad 20 lat później młody mężczyzna, który do niedawna pełnił służbę w Wojsku Polskim, wciąż z dumą nosi koszulkę, która odwołuje się do neonazistowskiego przesłania. Sędzia, który go uniewinnił, mógł o tym nie wiedzieć. Ale my już wiemy i to zmienia sposób, w jaki powinniśmy patrzeć na Karola S.
To już nie jest młody patriota, który wypełniał swój obowiązek na granicy, robił to, do czego został powołany. To jest człowiek, który stawił się w sądzie w koszulce będącej deklaracją jego poglądów. Nazistowskich i rasistowskich. Poglądów, które są w Polsce zakazane w konstytucji i kodeksie karnym. Tego już prowadzone przez mundurowych strony na Facebooku nie podały. Nie zauważyły, czy nie chciały widzieć? Bo wtedy musiałyby jakoś skomentować, odciąć się od Karola S.
Dobrze, że wyrok jest nieprawomocny, mam nadzieję, że prokurator złoży apelację. I mam nadzieję, że tym razem sędzia będzie pamiętał, że uniewinniony z takim zapałem od zarzutu przekroczenia uprawnień i narażenia osób na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu człowiek to wyznawca nazistowskich i rasistowskich treści. Słowo „honor” na jego koszulce ma zupełnie inne znaczenie niż honor polskiego żołnierza.

