Departament Skarbu USA ogłosił działania wymierzone w dwie największe rosyjskie spółki naftowe: Rosnieft i Łukoil. Jak poinformowano, OFAC (Biuro ds. Kontroli Aktywów Zagranicznych) wskazał szereg rosyjskich spółek zależnych rosyjskich gigantów.
Co więcej, wszystkie podmioty, które posiadają 50 proc. lub więcej udziałów w Rosnieft lub Łukoil zostaną poddane sankcjom, nawet wówczas gdy nie znalazły się na liście przedstawionej przez OFAC.
Jest to pierwszy przypadek w drugiej kadencji administracji Donalda Trumpa, gdy nakłada ona sankcje na Rosję związane z wojną w Ukrainie.
USA nakładają sankcje na Rosję. Uderzą w naftowych gigantów
Minister skarbu Scott Bessent oświadczył, że zarządzany przez niego departament jest gotowy na to, by podjąć kolejne kroki, by wymusić na Moskwie natychmiastowe wyrażenie zgody na zawieszenie broni w Ukrainie.
– Biorąc pod uwagę odmowę prezydenta Putina zakończenia tej bezsensownej wojny, Departament Skarbu nakłada sankcje na dwie największe rosyjskie spółki naftowe, które finansują machinę wojenną Kremla – powiedział.
Jak dodał, zachęca również amerykańskich sojuszników do przyłączenia się do akcji i „przestrzegania tych sankcji„.
Do sytuacji odniósł się podczas konferencji prasowej Donald Trump wskazując, że „odczuł, że to czas na sankcje dla Rosji”. Stwierdził też, że odwołał spotkanie z Putinem, bo uznał, że „nie było to w porządku”.
Amerykański prezydent orzekł, że rozmowy z Putinem są „dobre”, ale donikąd nie prowadzą.
Senat USA zgodnie co do projektów ustaw w sprawie Rosji
Tymczasem w komisji spraw zagranicznych Senatu USA przegłosowano trzy projekty ustaw dotyczących Rosji. Pierwszy dotyczy oficjalnego uznania Rosji za państwo wspierające terroryzm – chodzi o porwania ukraińskich dzieci.
Drugi dotyczy nowelizacji ustawy o zamrożonych aktywach rosyjskich – 5 mld dolarów ma być umieszczone na koncie, z którego raz na kwartał Kijów mógłby otrzymywać 250 mln dolarów.
W trzecim z projektów chodzi o nałożenie sankcji na podmioty wspierające rosyjską agresję w Ukrainie. Los wszystkich wymienionych zależy teraz od ruchu Białego Domu.













