Przywódca Ameryki zaprosił 16 marca do Gabinetu Owalnego w Białym Domu dziennikarzy. Podczas spotkania pojawił się wątek Kuby.


Hawana jest silnie skonfliktowana z Waszyngtonem – administracja USA zaostrzyła wobec Kuby presję gospodarczą (Donald Trump zdecydował m.in. o zablokowaniu dostaw Europy na wyspę po schwytaniu byłego prezydenta Wenezueli – Nicolása Maduro – co rozwścieczyło władze Caracas).


W poniedziałek prezydent Stanów Zjednoczonych powiedział: – Wierzę, że będę miał zaszczyt przejąć Kubę. Przyznał, że „wielkim zaszczytem” byłoby „przejęcie Kuby w jakiejś formie”.

„Mogę z nią zrobić, co tylko zechcę”


Trump wytłumaczył następnie, co miał na myśli. Wyjaśnił, że albo „uwolni” (od komunistycznej dyktatury) społeczeństwo, albo „przejmie” państwo. – Myślę, że mogę z nią zrobić, co tylko zechcę. Chcecie znać prawdę – podkreślił.


Po wstrzymaniu dostaw ropy z Wenezueli na Kubę kraj popadł w ruinę. Co więcej – żadne państwo nie odważy się wyciągnąć pomocnej dłoni do władz Hawany, ponieważ Trump zagroził, iż na każdy z takich krajów natychmiast nałoży dotkliwe cła.


Mieszkańcy wyspy borykają się z poważnymi problemami, co prowadzi do incydentów. Związane jest to z długimi przerwami w dostawach prądu, miała tam miejsce awaria sieci energetycznej. A warto przypomnieć, że na Kubie żyje obecnie ok. 10 mln osób.

USA chcą pozbawić władzy Miguela Díaza-Canela


Jak napisała redakcja agencji Reutera, powołując się na ustalenia dziennika „New York Times”, jednym z najważniejszych celów USA, które Amerykanie chcą osiągnąć ws. Kuby, to odsunięcie od stołka prezydenta Miguela Díaza-Canela.


Przypomnijmy – to właśnie on zastąpił na stanowisku Fidela Castro – dyktatora, który wprowadził brutalny komunizm i spowodował biedę, powszechny głód i zniewolenie.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version