Depesza dyplomatyczna, podpisana przez sekretarza stanu Marca Rubio, pokazuje – jak ocenia agencja Reutera, która dotarła do dokumentu – że administracja Trumpa wraca do bardziej konfrontacyjnej polityki wobec państw dążących do tzw. suwerenności danych swoich obywateli.
Zdaniem Waszyngtonu takie działania mogą zakłócić globalny przepływ danych, zwiększyć koszty i zagrożenia dla cyberbezpieczeństwa, a także ograniczyć rozwój sztucznej inteligencji i usług chmurowych. USA ostrzegają też, że może to prowadzić do rozszerzenia kontroli rządów innych państw, podważania wolności obywatelskich i umożliwienia cenzury.
Dlatego administracja domaga się w depeszy, by amerykańscy dyplomaci prowadzili „bardziej asertywną międzynarodową politykę danych” i aktywnie sprzeciwiali się „niepotrzebnie uciążliwym regulacjom”, takim jak nakazy lokalizacji danych.
USA zapowiada bardziej asertywną politykę wobec unijnych regulacji danych
Europejskie inicjatywy na rzecz suwerenności danych przyspieszyły wraz z narastającymi napięciami między USA a Unią Europejską. Chodzi m.in. o politykę handlową Waszyngtonu oraz jego wsparcie dla skrajnie prawicowych ugrupowań w Europie.
Dodatkowo dominacja amerykańskich firm w obszarze sztucznej inteligencji – które wykorzystują ogromne ilości danych osobowych do trenowania swoich modeli – wzmocniła obawy Europy dotyczące prywatności i kontroli nad informacjami obywateli. W efekcie europejskie rządy wywierają zwiększoną presję na amerykańskie serwisy społecznościowe.
Cytowany przez Reutersa Bert Hubert, ekspert i były członek rady regulującej działalność służb wywiadowczych w Holandii, powiedział, że rosnąca nieufność Europy wobec amerykańskich firm technologicznych może skłonić Waszyngton do przyjęcia bardziej agresywnej postawy.
– Podczas gdy poprzednia administracja próbowała pozyskać europejskich klientów, obecna żąda, aby Europejczycy zignorowali własne przepisy dotyczące ochrony danych, które mogłyby utrudniać działalność amerykańskich firm – zauważył.
USA: RODO to „uciążliwe ograniczenia”. Padły też zarzuty wobec Chin
Przepisy dotyczące suwerenności danych różnią się zakresem. Część z nich określa, gdzie informacje mogą być przechowywane – np. wymaga, by dane zebrane lokalnie pozostawały na terytorium danego państwa. Inne regulują sposób ich udostępniania. Przykładem jest unijne RODO, które wprowadziło ograniczenia w przesyłaniu danych Europejczyków za granicę i doprowadziło do serii wysokich grzywien nałożonych na amerykańskie firmy technologiczne.
W amerykańskiej depeszy dyplomatycznej podano RODO jako przykład „niepotrzebnie uciążliwych ograniczeń na przetwarzanie danych i wymogów dotyczących transgranicznego przepływu danych”.
W depeszy zwrócono też uwagę na Chiny. Według autorów dokumentu Pekin łączy atrakcyjne projekty infrastruktury technologicznej z restrykcyjną polityką danych, co ma wzmacniać jego globalne wpływy i dostęp do międzynarodowych informacji – m.in. na potrzeby inwigilacji i budowania przewagi strategicznej.
Reuters zauważa, że w ostatnich latach Chiny dodatkowo zaostrzyły przepisy dotyczące przechowywania i przesyłania danych użytkowników przez rodzime firmy.
USA aktywizują dyplomatów. Celem europejska polityka cyfrowa
W depeszy zobowiązano amerykańskich dyplomatów do monitorowania propozycji ograniczenia transgranicznego przepływu danych. Zawarto też argumenty promujące Globalne Forum ds. Transgranicznych Zasad Prywatności (Global Cross-Border Privacy Rules Forum). Grupa ta została utworzona w 2022 roku przez Stany Zjednoczone, Meksyk, Kanadę, Australię, Japonię i inne kraje „w celu wspierania swobodnego przepływu danych oraz skutecznej ochrony danych i prywatności na świecie”.
To kolejna z serii inicjatyw USA mających na celu sparaliżowanie europejskich regulacji w sferze cyfrowej. W zeszłym roku Rubio nakazał amerykańskim dyplomatom wspieranie przeciwników unijnego Aktu o usługach cyfrowych (DSA). Ma on zwiększyć bezpieczeństwo w internecie poprzez zobowiązanie dużych serwisów społecznościowych do usuwania nielegalnych treści, takich jak materiały o charakterze ekstremistycznym lub przedstawiające wykorzystywanie dzieci.
-
Unia wyrwana ze snu. Radykalny zwrot. „Coś pękło”
-
„Unia Europejska ma asa w rękawie”. Niemieckie media o sporze z Trumpem













